FC Barcelona wraz z końcem sezonu 2025/2026 straciła jedną ze swych najważniejszych postaci w ostatnich sezonach - czołowego strzelca zespołu, Roberta Lewandowskiego. Polak przeniósł się do Chicago Fire, a mistrzowie Hiszpanii stanęli przed wyzwaniem pozyskania nowego środkowego napastnika.
Potrzeba zakontraktowania "dziewiątki" stała się jeszcze poważniejsza po tym, jak Ferran Torres również zmienił barwy dołączając do Paris Saint-Germain. "Barca" miała tu pierwotnie dość jasny plan, ale wygląda na to, że następuje tu poważny zwrot akcji, przynajmniej według mediów z Półwyspu Iberyjskiego.
Lewandowski na ustach Amerykanów. Co dalej z Chicago Fire?
Barcelona praktycznie zdecydowana. Julian Alvarez jednak nie zostanie następcą Lewandowskiego
Jose Alvarez w programie "El Chiringuito" przekazał bowiem, że Barcelona "na 99 procent" rezygnuje z zakontraktowania Juliana Alvareza z Atletico Madryt, a więc opcji, nad którą już od wielu tygodni pracował dyrektor sportowy Deco.
Jak wskazał Alvarez problemem nie była tu kwestia finansowa lecz "ego" zarządu "Los Colchoneros" - Madrytczycy silnie bowiem opierali się przed oddaniem jednej ze swych gwiazd.
Tym samym "Dumie Katalonii" nie pozostaje nic innego jak próba sięgnięcia po jedną z opcji zapasowych - w tym kontekście w ostatnich miesiącach wymieniano rozliczne nazwiska, na czele z Joao Pedro, Karlem Ettą Eyongiem, czy ostatnio Ayoze Perezem.
Kłopotliwy pozostaje fakt, że potencjalny nowy gracz na szpicę przegapi cały sezon przygotowawczy FCB. Podopieczni Hansiego Flicka mają przed sobą już tylko mecz o Puchar Gampera z egipskim Al Ahly, a potem, od 23 sierpnia, rozpoczną zmagania w La Lidze.
Okienko transferowe zamknie się tymczasem 1 września. Czasu na wszelkie ruchy na rynku pozostało więc relatywnie niewiele.













