Spełnia się najczarniejszy koszmar Lewandowskiego. Flick nie daje za wygraną
11 kolejnych wygranych meczów FC Barcelony z rzędu i niestety - dla Katalończyków - koniec. Robert Lewandowski miał niewielki udział w przegranym meczu z Realem Sociedad, który od pierwszej minuty rozpoczął Ferran Torres. Hiszpan od dłuższego czasu jest pierwszym wyborem Hansiego Flicka, chociaż niewiele przemawia na jego korzyść. Wszystko zdaje się potwierdzać, że spełnia się najczarniejszy koszmar Roberta Lewandowskiego.

Po dotkliwej porażce w Lidze Mistrzów z Chelsea 0:3, FC Barcelona rozpoczęła serię kolejnych zwycięstw we wszystkich rozgrywkach. Ten licznik w niedzielny wieczór zatrzymał się jednak na 11. Real Sociedad nieoczekiwanie pokonał "Blaugranę" 2:1 i chociaż niecałe 30 minut otrzymał Robert Lewandowski, to ostatecznie nie wpisał się na listę strzelców - po jego strzale głową, Alex Remiro sparował piłkę na poprzeczkę.
O ile jednak stawianie na Ferrana Torresa w przypadku urazów "Lewego", to w obecnej sytuacji kibice Barcelony mogą zastanawiać się, dlaczego Niemiec uparcie wystawia w wyjściowym składzie "El Tiburona"? Za Hiszpanem nie przemawiają nawet liczby.
Hansi Flick jest nieugięty. Lewandowski odstawiony na boczny tor, nie tak to miało wyglądać
Biorąc pod uwagę jedynie rozgrywki Primera Division, Ferran Torres miał jakikolwiek udział przy bramce 6 grudnia - kiedy strzelił hattricka Realowi Betis. Od tamtej pory rozegrał 278 minut w LaLiga - bez gola czy asysty.
Jak na jego tle wypada Robert Lewandowski? 82 minuty spędzone na murawie i bramka przeciwko Espanyolowi.
Kapitan reprezentacji Polski był również jedną z najważniejszych postaci katalońskiej ekipy w finałowym meczu Superpucharu Hiszpanii przeciwko Realowi - strzelając bramkę tuż przed przerwą. Mimo to, kolejne dwa spotkania zaczął na ławce i otrzymał w nich kolejno 22 i 28 minut.
Można zakładać, że za wyborami Flicka stoi PESEL Roberta Lewandowskiego i wygasający kontrakt. Wciąż nie jest pewne, czy "Lewy" pozostanie na kolejny sezon w Hiszpanii, a przecież "Blaugrana" musi zabezpieczyć pozycję napastnika - i ciągłe stawianie na "El Tiburona" może być częścią wielkiego planu wlania w Hiszpana ogromnej pewności siebie.
Od początku sezonu 2025/2026 zdecydowana większość liczb przemawia za Polakiem. Tylko w lidze Lewandowski może pochwalić się statystyką 1.12 gola na 90 minut - a jego wskaźnik goli oczekiwanych (xG) wynosi 1.06 - według wyliczeń portalu "footystats".
Ferran Torres z kolei może pochwalić się wynikiem 0.82 zdobytego gola na mecz, a jego xG wynosi 0.79. Statystycy wyliczyli również, że Lewandowski potrzebuje średnio 80 minut w lidze na zdobycie gola. "El Tiburon" aż 110. Lewandowski w LaLiga strzelił do tej pory 9 bramek, a Torres 11. Polak potrzebował jednak do tego 15 meczów - Hiszpan aż 19.
Jaka statystyka przemawia się na korzyść Hiszpana? Oczywiście wiek. Ferran wciąż ma zaledwie 25 lat, a Lewandowski jest o 12 lat starszy. "Blaugrana" doskonale zdaje sobie również sprawę z tego, że ściągnięcie nowego, klasowego napastnika może być niewykonalne, ze względu na dość niewielki budżet transferowy. W interesie klubu jest więc zrobić wszytko, aby "El Tiburon" był w stanie wejść w buty podstawowego napastnika Barcelony. A to może oznaczać, że Lewandowski nadal będzie wchodził na końcówki spotkań, o czym nie będzie decydowała forma jego i Torresa, a interesy klubu.













