Reklama

Reklama

Robert Lewandowski zszokowany tym, co zobaczył na Camp Nou. Mówi, co wtedy pomyślał

Robert Lewandowski ma za sobą prezentację i debiut na Camp Nou. Emocje nieco opadły i piłkarz podzielił się swoimi pierwszymi wrażeniami z Barcelony. Okazuje się, że gdy wyszedł do tłumu kibiców, zszokowała go jedna rzecz. A mianowicie morze polskich flag. Nie spodziewał się, że tylu rodaków przyjedzie okazać mu wsparcie. Mówi też o czymś jeszcze.

Robert Lewandowski i jego agent Pini Zahavi przez wiele tygodni walczyli o realizację transferu do Barcelony. A łatwo nie było. Władze Bayernu początkowo stanowczo wykluczały możliwość odejścia Polaka z klubu. "Lewy ma ważny kontrakt i go wypełni. Basta!" - zarzekał się prezes monachijczyków, Oliver Kahn. Ale czas pokazał, że musiał zmienić zdanie, a napastnik dopiął swego.

Reklama

Na jego debiut na Camp Nou przybyły tłumy kibiców. I nie zawiedli się, bowiem już w pierwszej połowie spotkania przeciwko Pumas UNAM kapitan reprezentacji Polski zaliczył premierowe trafienie. Na tym nie poprzestał. Dwukrotnie asystował przy golach Pedriego. "To naprawdę zaszczyt grać razem z Robertem Lewandowskim. Rozumiemy się na boisku doskonale. Mam nadzieję, że Robert da Barcelonie bardzo dużo radości" - zachwycał się Hiszpan w rozmowie z Barca TV.

A jak w Barcelonie czuje się sam "Lewy"? Opowiada o tym w rozmowie z Piotrem Koźmińskim z WP Sportowych Faktów.

Robert Lewandowski potwierdza. To dlatego walczył o wyrwanie się z Monachium

Robert Lewandowski wspomina prezentację i debiut na Camp Nou. Zaskoczyło go jedno

Lewandowski zapisał się na kartach piłkarskiej historii jako pierwszy Polak w barwach "Dumy Katalonii". Lecz sam zainteresowany nie postrzegał tego w ten sposób. Do pewnego momentu - kiedy to zobaczył morze polskich flag na Camp Nou. Jak mówi, ten widok go zszokował. Nie spodziewał się, że tylu rodaków przyjedzie mu kibicować.

To była wyjątkowa chwila w jego życiu. "Rozglądałem się, a przed oczyma miałem w pewnym momencie te wszystkie 'małe stadioniki; w Polsce, te miejsca, w których zaczynałem, gdzie grałem na początku. Bo wprawdzie już od wielu lat jestem za granicą, ale przecież dobrze pamiętam, gdzie i jak to się zaczęło" - wspomina. Ma świadomość, że mało komu jest dane przeżyć coś takiego.

Zdradza też kulisy swoich technicznych popisów przed publicznością. Podczas prezentacji w pewnym momencie dostał piłkę i wykonał kilka piłkarskich trików. Ale łatwo nie było. Zwłaszcza, że żonglował inną futbolówką niż zazwyczaj. "Nie jest to typowa piłka, którą gramy. No więc musiałem się do niej trochę przyzwyczaić, ale poradziłem sobie z tym szybko" - tłumaczy.

Messi nie chce grać z Lewandowskim? Tak twierdzą Hiszpanie

Robert Lewandowski o wsparciu bliskich w Barcelonie. "Są ze mną przez całą karierę"

Lewandowski że cieszy się z obecności bliskich. Nie ma wątpliwości - bez nich u boku byłoby mu w Hiszpanii i w nowej rzeczywistości znaczenie trudniej.

Ważne jest dla niego, by rodzina jak najszybciej zaaklimatyzowała się w Katalonii, dobrze poznała stadion i okolice. Kiedy to się w końcu stanie, on "będzie miał w pełni czystą głowę i będzie mógł skupić się na przygotowaniach do meczu". A tymczasem cieszy się, że może sprawdzić się w nowym klubie. "Lubię poznawać nowe miejsca, nowe realia. Lubię dotykać czegoś nowego, przesuwać horyzonty. I tu już nawet nie chodzi o karierę piłkarską, ale o życie jako takie. Chcę mieć nowe doświadczenia i to był jeden z powodów zmiany klubu" - podsumowuje.

Iwona Lewandowska pokazała prywatne fotki z Camp Nou. "W cudownym nastroju"

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL