Robert Lewandowski zobaczył klub od środka. Ma duże wymagania
Powitalne billboardy, spotkania z władzami Chicago Fire, prezentacja sportowego projektu i planowane wyjście do kibiców, z którego ostatecznie zrezygnowano. Weekendowa wizyta Roberta Lewandowskiego w Chicago była kolejnym, zdecydowanie najpoważniejszym etapem rozmów dotyczących jego możliwego transferu do Major League Soccer. Podpisu pod kontraktem jednak wciąż nie ma i nie ma żadnej pewności, że będzie.

Robert Lewandowski do sprawy Chicago podchodzi na chłodno. Z jego strony wizyta na obiektach Fire była czymś więcej niż zwykłą kurtuazją, natomiast da się usłyszeć, że "to czysty biznes". Polak nie leciał do USA z nastawieniem podpisania kontraktu, za to - jak słyszymy - ze swoimi oczekiwaniami. Dużymi i wygórowanymi w niektórych aspektach. Wizyta miała służyć przede wszystkim rozwianiu wątpliwości Lewandowskiego dotyczących poziomu organizacyjnego Chicago Fire oraz kierunku, w którym zmierza klub. Przedstawiono mu zaplecze treningowe, sportową koncepcję zespołu oraz plany dalszego rozwoju.
Chicago Fire ma w tym przypadku konkretne argumenty. Klub dysponuje otwartym w 2025 roku, wartym około 100 mln dolarów centrum treningowym Endeavor Health Performance Center. Rozpoczął też budowę nowego stadionu piłkarskiego w dzielnicy South Loop. Inwestycja finansowana przez właściciela Joe Mansueto ma kosztować około 750 mln dolarów, choć Lewandowski załapałby się na nią dopiero w trzecim roku swojej gry (Chicago ma oferować dwu lub trzyletni kontrakt).
To istotny element prezentacji. Fire przez lata pozostawali w cieniu najpopularniejszych drużyn Chicago i nie należeli do ścisłej czołówki MLS. Obecnie próbują jednak stworzyć klub zdolny zarówno do regularnej walki o mistrzostwo, jak i do przyciągania największych nazwisk. I nawet jeśli Lewandowski miałby nie doczekać nowego stadionu, sam fakt tak gigantycznej inwestycji pokazuje skalę ambicji.
Lewandowski miał poznać nie tylko sportową część projektu. Gospodarze prezentowali również samo miasto, jego możliwości biznesowe oraz ogromną polską społeczność. W Chicago i na przedmieściach mieszka jedna z największych Polonii na świecie, co czyni ten kierunek wyjątkowym z marketingowego punktu widzenia.
Klub badał sytuację całej rodziny już wcześniej. Amerykańskie media informowały, że zimą Chicago odwiedziła Anna Lewandowska, która miała spotkać się z przedstawicielami Fire. Władze klubu wiedzą, że decyzja nie będzie uzależniona wyłącznie od wysokości kontraktu, ale także od warunków życia i możliwości rozwoju działalności poza boiskiem.
Spotkania, rozmowy, deklaracje
Lewandowski rozmawiał z najważniejszymi osobami odpowiedzialnymi za projekt. Jedną z nich był Gregg Berhalter, łączący funkcje trenera oraz dyrektora sportowego Chicago Fire. Były selekcjoner reprezentacji USA już wcześniej otwarcie potwierdził, że klub chce zatrudnić Polaka.
- Nie jest tajemnicą, że rozmawiamy z Robertem. Uważamy, że jest fantastycznym zawodnikiem i jednym z najlepszych napastników w historii - mówił Berhalter.
Amerykanie przekonują go również, że nie musiałby być jedynym napastnikiem zespołu. Fire mają już w składzie Hugo Cuypersa, jednego z najskuteczniejszych piłkarzy MLS. Berhalter twierdzi, że obaj mogliby występować razem i stworzyć najlepszy duet napastników w lidze.
Dla Lewandowskiego ważne może być także to, że klub nie zamierza poprzestać na jednym głośnym transferze. Chicago prowadziło również rozmowy z Leonem Goretzką, byłym kolegą Polaka z Bayernu Monachium. Ewentualne sprowadzenie obu zawodników byłoby jasnym sygnałem, że właściciel Fire chce zbudować drużynę zdolną do natychmiastowej walki o sukcesy w MLS.
Chicago Fire: To była świetna wizyta
Po zakończeniu najważniejszych rozmów klub po raz pierwszy tak wyraźnie odniósł się do pobytu Lewandowskiego. W wiadomości skierowanej do kibiców przedstawiciele Fire przyznali, że Polak spędził weekend w Chicago, a gospodarze mieli okazję pokazać mu miasto, klub oraz swoje plany.
"To była świetna wizyta. Jesteśmy wdzięczni za możliwość zaprezentowania naszego miasta, klubu i ekscytujących planów na przyszłość. Nie podjęto jeszcze żadnych formalnych decyzji, ale jesteśmy bardzo zadowoleni z przeprowadzonych rozmów" - przekazano.
Chicago Fire dodało, że liczy na wyjaśnienie sytuacji w najbliższych tygodniach. To ważne zastrzeżenie. Klub nie ogłosił porozumienia, a Lewandowski opuścił serię spotkań bez złożenia publicznej deklaracji.
Transfer bliżej, ale jeszcze nie przesądzony
Sam fakt, że Lewandowski przyleciał do Chicago wraz z agentem, spotkał się z władzami klubu i szczegółowo zapoznał się z projektem, należy uznać za znaczący krok. Tego rodzaju podróże zwykle odbywają się wtedy, gdy zawodnik rzeczywiście bierze ofertę pod uwagę, a nie jedynie wykorzystuje ją jako argument w negocjacjach z innymi zespołami.
Nie oznacza to jednak, że transfer jest już pewny. Polak otrzymał zainteresowanie także z Arabii Saudyjskiej oraz klubów europejskich. Chicago nie będzie w stanie konkurować z najbogatszymi saudyjskimi zespołami wyłącznie pod względem finansowym, za to saudyjskie kluby nie będą w stanie konkurować, jeśli chodzi o timing oferty. Z przyczyn budżetowania wstrzymują się z konkretnymi ruchami. Fire może za to dopinać transfer choćby jutro, choć ze strony Lewandowskiego płynie przekaz, że on wcale się nie musi spieszyć.
Fire próbuje wygrać także innymi argumentami: życiem w dużej amerykańskiej metropolii, obecnością Polonii, stabilnym projektem sportowym, nowoczesną infrastrukturą oraz możliwością zbudowania wokół Lewandowskiego marki wykraczającej poza samą MLS.
Czym dokładnie może się pochwalić Chicago Fire?
Wspomniany wcześniej Endeavor Health Performance Center to nie jest jedynie budynek z szatniami i niewielką siłownią. Chicago Fire stworzyło kompleks, w którym na co dzień mogą funkcjonować pierwszy zespół, drużyna rezerw oraz klubowa akademia. Główny budynek ośrodka ma około pięć tysięcy metrów kwadratowych. Wokół niego powstało pięć boisk: dwa i pół boiska z hybrydową nawierzchnią trawiastą oraz trzy place ze sztuczną murawą. Wewnątrz piłkarze mają do dyspozycji nowoczesną siłownię, rozbudowaną część przeznaczoną do przygotowania motorycznego, przestronne szatnie, saunę oraz strefę regeneracji. Ważnym elementem są również baseny do hydroterapii i pomieszczenia przeznaczone dla lekarzy, fizjoterapeutów oraz specjalistów monitorujących obciążenia zawodników.
Klub podkreśla, że ośrodek został zaprojektowany tak, aby cały proces - od treningu przez badania i rehabilitację aż po regenerację - odbywał się w jednym miejscu. Personel medyczny może na bieżąco kontrolować stan zdrowia piłkarzy, ich parametry wydolnościowe oraz powrót do gry po kontuzjach.
Gregg Berhalter, trener i dyrektor sportowy Fire, traktują obiekt jako jeden z podstawowych argumentów w rozmowach z nowymi zawodnikami. Jego zdaniem centrum należy do najlepszych tego typu miejsc nie tylko w USA, ale nawet na świecie. Gdy klub przedstawia potencjalnym transferom zdjęcia i możliwości ośrodka, ma im pokazywać, że ambicje właściciela nie kończą się na deklaracjach.
Dla zawodnika pokroju Lewandowskiego może to być szczególnie ważne. Polak przez lata pracował w najbardziej rozwiniętych strukturach Bayernu Monachium i Barcelony. Przenosząc się do MLS, nie chciałby rezygnować z odpowiedniego poziomu opieki medycznej, regeneracji czy przygotowania fizycznego. W Chicago otrzymałby bazę odpowiadającą standardom nowoczesnego klubu.











