Reklama

Reklama

Robert Lewandowski: Trzeba było na to czekać 50 lat

Po odebraniu trofeum za "Złotego Buta" Robert Lewandowski udzielił bardzo długiego wywiadu niemieckiemu "Kickerowi" w którym opowiada między innymi o swoim fantastycznym rekordzie i zdobyciu 41 bramek w jednym sezonie Bundesligi, o wszystkich trofeach, zdobytych z Bayernem Monachium, a także o tym, dlaczego stracił tytuł piłkarza roku na Starym Kontynencie.

- Rekord 40 strzelonych bramek w sezonie przetrwał 50 lat. To tylko dowodzi, jak wielkiego wyczynu dokonał Gerd Mueller. W tamtych latach było mu ogromnie trudno i ode mnie też pobicie tego wyniku wymagało wielkiego wysiłku. Nie da się co roku nawet myśleć o takim wyczynie. I jedno wiąże się z drugim, bo dzięki pobiciu rekordu otrzymałem też "Złotego Buta". Ale trzeba było na to czekać 50 lat - powiedział po odebraniu trofeum Robert Lewandowski.

Polak przyznał też, że czuł stres w ostatnich kolejkach. - Denerwowałem się wiedząc, jaka jest historia tego rekordu. Wiele mnie to nauczyło, ponieważ to ogromna presja, kiedy wszyscy patrzą na ciebie w ostatnich dwóch meczach sezonu. Jesteś tak blisko tego rekordu, ale też jednocześnie tak daleko od tego.

Reklama

Robert Lewandowski stracił tytuł najlepszego gracza Europy

Mimo tak fantastycznych osiągnięć Lewandowski nie został nominowany do czołowej trójki najlepszego piłkarza roku w Europie. Laureatem plebiscytu Piłkarza Roku UEFA został Jorginho. Piłkarz Bayernu i reprezentacji Polski ma jasne zdanie na ten temat i uważa, że o wynikach decydują nie tylko indywidualne dokonania. - Uważam, że dla tego wyboru kluczowe znaczenie mają występy twojej drużyny w Lidze Mistrzów. Zobaczmy, że wszyscy trzej kandydaci w 2021 r. znaleźli się w finale tych rozgrywek - powiedział "Lewy" w rozmowie z "Kickerem".

Nie oglądałeś Ligi Mistrzów? Zobacz wszystkie skróty meczów!

Dopytywany o to, co jeszcze musi zrobić, żeby zasłużyć na to wyróżnienie, Lewandowski stwierdził, że musi po prostu nadal utrzymywać szczytową formę i przypomniał, że przed nim wciąż kilka bardzo ważnych spotkań. Również w reprezentacji Polski, bo kapitan "Biało-Czerwonych" przyznał, że marzy o awansie na mundial w 2022 roku.

Podkreślił jednak, że przede wszystkim najważniejsze są sukcesy drużyny. - Dla mnie jednak najważniejsze jest to, że zespół jest na pierwszym miejscu. A im lepiej gra drużyna, tym więcej goli mogę strzelić. Tak więc zawsze istnieje wzajemne oddziaływanie, a to tworzy efekt synergii. Drużynie bez napastnika trudniej jest grać, ale napastnik nie może grać bez drużyny. Jedno i drugie musi funkcjonować. Przede wszystkim drużyna musi wygrać, potem dopiero mogę myśleć o swoich celach - stwierdził "Lewy".

KK

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje