Reklama

Reklama

Robert Lewandowski: Trochę boli do dzisiaj

Robert Lewandowski w rozmowie z "Canal+" odniósł się do kontuzji odniesionej w meczu eliminacji mistrzostw świata przeciwko Andorze (3-0), która wyłączyła go z gry na niemal miesiąc. Snajper podkreślił, że choć nie żałuje, iż wystąpił w tym spotkaniu, fakt, że doznał urazu "boli do dzisiaj".

"Lewy" w starciu z europejskim outsiderem strzelił dwie bramki. Urazu doznał tuż przed planowaną zmianą, a na murawę powrócił dopiero 24 kwietnia, pauzując przez niemal miesiąc. Z powodu kontuzji opuścił między innymi cztery mecze Bundesligi, co mogło postawić pod znakiem zapytania wyrównanie, a nawet poprawienie strzeleckiego rekordu wszech czasów Gerda Muellera. Szczęśliwie wiadomo już, że magiczną barierę 40 bramek udało się osiągnąć, a w ostatnim meczu sezonu być może uda się dołożyć kolejne trafienia.

Michał Kołodziejczyk z "Canal+" spytał naszego napastnika wprost, czy ten żałuje, że wybiegł na boisko w meczu z Andorą. Odpowiedź była zdecydowana. - Nie żałuję - stwierdził dodając, że uraz był tak pechowy, że równie dobrze mógłby przytrafić się... schodząc ze schodów. 

Reklama

- Strzeliłem dwie bramki, a dwie bramki dla reprezentacji zawsze są wyjątkowe. Oczywiście, "timing" (urazu - przyp.red.) był zły i to bolało. Boli trochę do dzisiaj, ale nie ma co rozpaczać - dodał. 

W ostatnim meczu sezonu "Lewy" i jego Bayern Monachium zmierzą się z FC Ausgburg. Spotkanie rozegrane zostanie w sobotę o 15:30.

TC



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje