Robert Lewandowski nie wybrał Chicago, tylko je zaakceptował. Stratny nie będzie
Nigdy nie jest się za starym na jakikolwiek pierwszy raz, a w piłce logika działa na odwrót - im byłeś lepszy i im jesteś starszy, tym częściej twoje drogi będą do takich pierwszych razów prowadzić. Robert Lewandowski właśnie pierwszy raz w swojej karierze zmienia klub na słabszy od poprzedniego - w dodatku nie na taki, o jakim można by mówić, że był jego pierwszym wyborem po Barcelonie. Ale kto powiedział, że nie będzie bawił się dobrze?

Od początku sagi z Chicago Fire, to Robert Lewandowski wyglądał na gracza rozdającego karty. Nie czuł potrzeby wykonywania telefonów - one same miały dzwonić. Gdy zadzwonił z Chicago, Polakowi oczy się nie zaświeciły. Propozycja była godna, argumenty słuszne - wszak dotyczyły zapewnienia świetlanej przyszłości nawet rodzinie - ale miłością od pierwszego wejrzania trudno było to nazwać. Tajemnicą "Lewego" pozostanie, na ile niedawny wyjazd do Chicago był realną wolą zobaczenia tego wszystkiego z bliska, a na ile sygnałem wysłanym do świata, że jeśli świat zaraz nie zacznie dzwonić, to wkrótce abonent będzie poza zasięgiem. Kto wie, może wszystkiego w tym było po trochu.
Ale świat nie zadzwonił, więc ostatecznie to "Lewy" wykonał telefon zwrotny do Chicago i w ten sposób rozpocznie nowy etap kariery. Na starcie niewymarzonej, co nie znaczy, że Polakowi się nie spodoba.
Z perspektywy Lewandowskiego zawiodła Arabia Saudyjska, która była kierunkiem preferowanym, ale mimo takich zdań przemycanych do mediów, skończyło się na badaniu sytuacji. W skali determinacji Saudów można umieścić skrajnie po lewej stronie osi, gdy Amerykanie przebijali granice prawej. Robert nie wybrał więc Chicago zamiast Arabii Saudyjskiej. Chicago raczej wybrało się samo.
Co z reprezentacją Polski?
Trudno nie oceniać takiego finału również jako porażki Piniego Zahaviego, do którego należało zapewnienie Lewandowskiemu realnego wyboru. A może to już ten czas, gdy nawet superagent miał zbyt małe pole manewru?
Jakoś tak w tej sadze jest, że decyzje podejmują się same. Pytanie, czy podobnie nie będzie w przypadku reprezentacji? Podczas konferencji prasowej przy okazji niedawnego zgrupowania reprezentacji Lewandowski został zapytany o tę kwesię. Odpowiedział, że będzie ona zależała między innymi od formy oraz od klubu, który wybierze. Dziś już wiemy, w jakim klubie zagra. I trudno nie odczytywać tego transferu jako ruchu, który raczej zbliża go do końca reprezentacyjnej kariery, niż ją przedłuża.
Chicago leży siedem godzin za Polską. Dochodzą do tego długie podróże przez Atlantyk, mecze rozgrywane na drugim końcu świata i konieczność ciągłego przestawiania organizmu. Jeśli kadra zależała od klubu, trudno wyobrazić sobie, by akurat ten kierunek był sprzyjający dla decyzji, jaką chciałby usłyszeć Jan Urban. Co nie znaczy, że "Lewy" się nie namyśli - pewnie dowiemy się niedługo.
W samym Chicago wybuchnie oczywiście szaleństwo. Miasto ma ogromną polską społeczność, która dostała właśnie najbardziej znanego polskiego sportowca świata. Pierwsze mecze będą wydarzeniami, koszulki z nazwiskiem Lewandowskiego wypełnią trybuny, a klub sprzeda dzięki niemu tysiące biletów. Dla Fire jest to transfer niemal idealny: sportowy, marketingowy i biznesowy jednocześnie.
Ale w Polsce szału nie wywoła
Lewandowski przyzwyczaił polskich kibiców do Bayernu Monachium, Barcelony, Ligi Mistrzów, El Clasico i walki o najważniejsze trofea. Dziś jego transfer próbuje się sprzedać rywalizacją z Thomasem Muellerem, czy Leo Messim - trochę mało w porównaniu z grą na szczycie świata co tydzień.
Przejście do MLS na pewno wzbudzi ciekawość. Wiele osób obejrzy debiut, sprawdzi pierwsze gole i przez kilka tygodni będzie śledzić jego nową przygodę. Trudno jednak uwierzyć, że Polacy zaczną regularnie nastawiać budziki na drugą w nocy, aby oglądać mecze Chicago Fire. Messi potrafił skierować oczy całego świata na Inter Miami, ale Lewandowski - przy całej swojej wielkości - nie ma globalnego oddziaływania Argentyńczyka. W Polsce pozostaje ikoną, jednak nawet ikona może przegrać z porą rozgrywania meczów i rangą rywalizacji.
Chicago zwariuje na jego punkcie. Polska co najwyżej spojrzy z ciekawością.
Ten transfer jest wielkim sukcesem Chicago Fire i rozsądnym wyborem Lewandowskiego. Jedni będą celebrować, drugi pewnie przyjmie wszystko na chłodno. A później zapewne stanie się gwiazdą, otworzy rynek, na którym dziś nie jest rozpoznawalny, i powie, że w sumie to dobrze się stało.






![Podopieczna Polki odpadła z Wimbledonu. Najlepsze akcje Kostiuk [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N16TA2VBYUGP9-C401.webp)

![O której mecz Polska - Niemcy? Gdzie oglądać siatkarzy? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000N12ER7LIOXNGB-C401.webp)


