Real Madryt nie dał rady, potem męczarnie Barcelony. Niełatwa walka i thriller na koniec
W 1/8 finału Pucharu Króla Albacete Balompie udało się wywołać wielki szok w całej piłkarskiej Hiszpanii - "El Queso Mecanico" pokonało bowiem Real Madryt 3:2. W następnej rundzie klub z Kastylii-La Manchy stanął tymczasem przed kolejnym interesującym wyzwaniem i 3 lutego zmierzył się z FC Barcelona. Tutaj "Blaugrana" musiała się nieco namęczyć przez większość pierwszej połowy, bo oponenci postawili jej twarde warunki, ale mur w końcu skruszał - piłkarze Flicka wygrali koniec końców 2:1, a emocji nie zabrakło do ostatniego gwizdka.

Real Madryt w połowie stycznia wpadł w poważne piłkarskie turbulencje - "Królewscy" najpierw bowiem przegrali z FC Barcelona w finale Superpucharu Hiszpanii, a niedługo potem - już absolutnie sensacyjnie - ulegli w 1/8 finału Pucharu Króla Albacete Balompie.
Ekipa, nosząca nietypowy pseudonim "Mechaniczny Ser" (nawiązanie do "Mechanicznej Pomarańczy" oraz lokalnego przysmaku, sera manchego) ograła "Los Blancos" 3:2 i kompletnie zepsuła Alvaro Arbeloi jego debiut w roli szkoleniowca Realu.
Los chciał, że w ćwierćfinale Copa del Rey Albacete stanęło do starcia z kolejnym wyjątkowo utytułowanym oponentem - "Barcą". Pierwszy gwizdek wybrzmiał tu 3 lutego krótko po godz. 21.00, a na murawie od samego początku obecny był Robert Lewandowski.
Albacete - Barcelona: Przebieg i wynik pierwszej połowy meczu Pucharu Króla
Pierwsze minuty upłynęły przede wszystkim na wytężonej walce zespołów w środku pola - w 2. minucie próbę wypracowania sobie pozycji do strzału wykonał "Lewy" po - nieco chaotycznym - podaniu Daniego Olmo, ale ostatecznie akcja spełzła na niczym po tym, jak interweniował Javi Villar.
W 4. minucie gospodarze oddali pierwszy - bardzo niecelny - strzał na bramkę Joana Garcii. Niedługo potem Lamine Yamal zdecydował się na dośrodkowanie na Marcusa Rashforda, który próbował odgrywać do Lewandowskiego, ale futbolówka powędrowała za plecy Polaka.
Mimo tego, że inicjatywa była raczej po stronie gości, to "Alba" starała się co jakiś czas kąsać oponentów. Tak było w przypadku długiego podania na Lorenzo Aguado, ale czujność zachował Garcia. Niebawem, w 7. minucie, odważny rajd wykonał Rashford, ale jego uderzenie wylądowało obok słupka bramki Raula Lizoaina.
W okolicach 9. minuty coraz więcej zamieszania w okolicach bramki "Blaugrany" robił Antonio Puertas, który ostatecznie posłał mocny strzał... wprost w "koszyczek" Garcii. Następnie obraz gry nieco się uspokoił, aż do momentu, gdy mijał mniej więcej kwadrans zmagań - wówczas to wysoka wrzutka powędrowała w stronę Frenkiego de Jonga, ale Lizoain podjął się skutecznego piąstkowania.
Niebawem kolejne dośrodkowanie z prawej flanki powędrowało na Rashforda, ale ten minął się z piłką, wpadając na plecy Aguado. Bolesne zderzenie z murawą zakończyło tę, wydawać by się mogło, niezłą szansę na otworzenie rezultatu.
W 18. minucie Lewandowski próbował zrobić nieco "wiatru" w pobliżu bramki rywali, ale został skutecznie zablokowany. Gracze "El Queso Mecanico" w ogólnym rozrachunku nie pozwalali podopiecznym Hansiego Flicka na zbyt wiele i błyskawicznie blokowali wszelkie próby ataku. Mały przełom nastąpił w 22. minucie, kiedy jednak podanie Lamine'a Yamala nie zdołało bezpiecznie wylądować u nóg Olmo.
Niedługo potem Yamal wykonał podyktowany rzut wolny - i futbolówka ostatecznie wypadła poza "szenastkę", ale dopadł do niej Joao Cancelo. Jego płaskie uderzenie zostało jednak zatrzymane, nie bez trudności, przez golkipera gospodarzy.
Portugalczyk po chwili wykonał też wysokie dośrodkowanie na piąty metr, ale akcja ostatecznie spaliła na panewce. W 29. minucie Puertas dwa razy z rzędu próbował zagrozić bramce Garcii, ale plan wziął w łeb. Najpierw świetną interwencją popisał się Ronald Araujo, a następnie bramkarz "Barcy" znów popisał się refleksem.
Po mniej więcej 30 minutach gry Carlos Neva - z powodu urazu doznanego po starciu z Yamalem - musiał zejść z boiska, a zastąpił go Jesus Vallejo. Tym samym Alberto Gonzalez relatywnie prędko musiał zacząć roszady w składzie.
Po wznowieniu szansę na gola miał Gerard Martin - w 32. minucie uderzył jednak "na hurra" z woleja i trafił wysoko w trybuny, a w każdym razie daleko od bramki Albacete Balompie.
Trzy minuty później goście znów zaczęli mocniej dociskać przeciwników - ostatecznie jednak ani Olmo nie zdołał się ustawić do pozycji strzeleckiej, ani Yamal nie znalazł szczęścia poprzez swoje uderzenie z dystansu. Niestety od dłuższego czasu mocno niewidoczny był Robert Lewandowski, który do tego doznał nieprzyjemnego faulu ze strony Villara. Podyktowany potem rzut wolny nie przyniósł piłkarzom Flicka korzyści, podobnie jak następujący po nim korner.
Ostatecznie wynik został otworzony w 39. minucie. Wówczas to Rashford przejął piłkę od jednego z rywali, zgrał do de Jonga, a ten podał do nieupilnowanego Yamala, który uderzył mocno i precyzyjnie - nie do obrony. Było 1:0 dla FC Barcelona.
Zespół z Kastylii-La Manchy próbował szybko odpowiedzieć, ale w grze Albacete pełno było chaosu. W 43. minucie zaś "Barca" ruszyła z kontratakiem, który zakończył się zagraniem Rashforda do "Lewego" - ten, wchodząc już w wślizg, minimalnie minął się z futbolówką.
Niebawem Aguado starał się podać do Puertasa - ten jednak nie złożył się dobrze do główki. Zawodnik "Alby" jednak po chwili niemal wyszedł do sytuacji sam na sam z Garcią - niemal, bo ostatecznie dogonił go Araujo, a zresztą bramkarz FCB sprawie przechwycił piłkę.
Tuż przed przerwą strzału z główki próbował jeszcze Olmo - ale futbolówka przeleciała obok słupka bramki klubu z Estadio Carlos Belmonte. Ostatecznie do końca pierwszej połowy wynik już się nie zmienił - mimo twardej obrony Albacete gracze Barcelony zeszli do szatni z niewielką przewagą na swym koncie.
Albacete - Barcelona: Przebieg i wynik drugiej połowy meczu Pucharu Króla
Zaraz po rozpoczęciu drugiej części starcia z ofensywą ruszył Rashford - zbiegł pod bramkę z lewej flanki, po czym wyłożył piłkę Olmo, a ten uderzył mocno i... w Daniego Bernabeu, który w ten sposób uratował swoją drużynę przed utratą następnego gola.
Dopiero w 50. minucie "El Queso Mecanico" zdołało zagrozić gościom - wówczas to Javi Moreno wykonał daleki wyrzut z aut, a do strzału złożył się Puerta. Piłka wpadła w rykoszet po trafieniu w de Jonga, a następnie sięgnął jej jeszcze palcami Garcia. Podyktowany rzut rożny nie dał jednak wiele podopiecznym Alberto Gonzaleza.
Niedługo potem Eric Garcia próbował zagrywać na Rashforda - refleksem wykazał się jednak Lizoain. W 55. minucie z kolei dwa dośrodkowania powędrowały - jedno po drugim - na Lewandowskiego, ale ten był skutecznie pilnowany i nie zdołał oddać strzału w stronę bramki.
Zaraz potem, w 56. minucie, Rashford wyegzekwował rzut rożny, po którym Araujo uderzył z główki i trafił do siatki, nie dając szans golkiperowi gospodarzy. Warto nadmienić, że wcześniej świetnie uciekł pilnującemu go Villarowi. Było 2:0.
Niemal błyskawicznie Barcelona ruszyła do kolejnego ataku - i tym razem "Lewy" uderzył płasko, ale niezbyt czysto i wprost w Lizoaina. Gdy mijała godzina gry, do ataku ruszył po raz kolejny Eric Garcia, ale czujnie interweniował Vallejo. Następnie riposta "Alby" spełzła na niczym.
W 62. minucie próba strzału Yamal została zablokowana, a następnie, mocno niespodziewanie, długa piłka dotarła do Jefte Betancora, który zdołał "zakręcić" Araujo i... nie wykorzystał świetnej szansy, uderzając podkręconą piłką obok bramki.
W ramach swoistego rewanżu zaraz potem mocny strzał oddał Olmo - i bramkarz miejscowej drużyny musiał wykonać zdecydowaną paradę, by zażegnać zagrożenie. W 65. minucie Lizoain zaś wyłapał dośrodkowanie Rashforda.
W 66. minucie boisko opuścił Robert Lewandowski, który tym razem nie zdołał poprawić swojej statystyki strzeleckiej - zastąpił go, bez niespodzianki, Ferran Torres. Tymczasem po chwili Olmo znów szarpnął do przodu - i został dwukrotnie zatrzymany przez bramkarza Albacete, który dwoił się i troił na boisku.
W 68. minucie Torres tymczasem miał swoją pierwszą dogodną szansę do strzelenia gola - Fermin Lopez zagrał na Yamala, a ten odegrał do "El Tiburona", który strzelił i... trafił w nogę Lizoaina, który nie miał żadnego spokoju.
Duet Yamal - Torres w kolejnej akcji znów stworzył poważne zagrożenie - pierwszy z nich uwolnił się od Vallejo i zagrał do drugiego, ale zastępca "Lewego" oddał uderzenie wysoko ponad poprzeczkę.
Widać było, że zawodnicy Albacete byli już naprawdę zmęczeni - nie było mowy o tak usilnym pressingu jak w pierwszej połowie, ani nawet o jakichkolwiek błyskawicznych reakcjach na grę oponentów. Mimo wszystko w 73. minucie akurat uruchomił się po raz kolejny Jefte - mający odpowiednio więcej energii od niektórych kolegów. Jego główka poleciała jednak ponad bramkę, a stadion wypełnił się jękami zawodu.
W 75. minucie z ofensywą ruszył Fermin Lopez, ale Torres znów został upilnowany przez jednego z przeciwników. Następnie Marc Casado popełnił faul w ataku i to był koniec sposobności na podwyższenie prowadzenia.
Później nastąpił nieco mniej intensywny fragment meczu, ale ciśnienie podniosła na nowo sytuacja z 82. minuty, kiedy to Torres znów miał szansę na trafienie - Albacete jednak uratowała ofiarna interwencja Vallejo.
W 84. minucie piłka zatrzepotała w siatce Barcelony - Puertas zagrał na Jefte, a ten z bliskiej odległości nie dał szans Garcii. Problem w tym, że... sędzia boczny dopatrzył się podczas całej akcji spalonego - i miał słuszność.
W 87. minucie jednak nie było już wątpliwości - po rozegraniu rzutu wolnego Javi Moreno rzucił się w zasadzie szczupakiem do futbolówki i zdobył bramkę z główki, co zapowiadało niesamowicie elektryzującą końcówkę potyczki.
W 90. minucie Torres dopiął swego - i zdobył gola na 3:1 po świetnym dograniu Martina, ale... był na spalonym. Zaraz potem tylko fantastyczna interwencja... Martina uratowała "Barcę", bo piłka leciała wprost do opuszczonej przez Garcię bramki, który skracał kąt przy ataku jednego z rywali.
Po tej szalonej końcówce ostatecznie jednak to FC Barcelona cieszyła się z awansu - rezultat zatrzymał się przy stanie 2:1 na jej korzyść.
Puchar Króla. Kiedy kolejne mecze 1/4 finału?
Kolejne dwa spotkania Copa del Rey odbędą się w środę 4 lutego o 21.00 - wówczas dojdzie do starć Deportivo Alaves - Real Sociedad oraz Valencia - Athletic Bilbao. Zwieńczenie zmagań na tym etapie CdR zaplanowano zaś na 5 lutego, również na 21.00 - wówczas to Real Betis zagra z Atletico Madryt.












