Reklama

Reklama

Przyszłość "Lewego" jasna? "Za każdym razem tak było"

W mediach za naszą zachodnią granicą temat transferu Roberta Lewandowskiego i ewentualnego odejścia Polaka z Bayernu Monachium wybija się na czołówki niemal wszystkich sportowych gazet i portali, na równi z rekordem Gerda Muellera, który polski snajper ma szansę pobić. Jednak dziennikarz "Bilda" Christian Falk, bardzo dobrze znający realia Bundesligi, zapewnia, że Lewandowski nigdzie się nie wybiera.

Transferowa układanka do której miałoby dojść w przypadku odejścia Lewandowskiego obejmuje transfer do Monachium Erlinga Haalanda bądź Jadona Sancho z Borussii Dortmund. Jednak Christian Falk zapewnia, że na takie ruchy nie ma szans. - w Niemczech zawsze mówi się o Erlingu Haalandzie, który ma przejść do Bayernu, ale mogę powiedzieć, że tak się nie stanie - powiedział w rozmowie z kanałem Bayern Monachium Polska.

"Nie ma tematu transferu Haalanda"

Dziennikarz dodał też, że jego zdaniem Bayern z całą pewnością nie wypuści Lewandowskiego przed końcem kontraktu, który wygada w 2023 roku. - Zapewniam, że nie ma szans, by Bayern sprzedał Lewandowskiego w tym, bądź w następnym okienku transferowym. Jestem przekonany, że w 2022 ruszą negocjacje w sprawie przedłużenia kontraktu "Lewego". Zawsze, kiedy zasiadał do rozmów, dostawał nową umowę - mówi z przekonaniem Falk. 

Związany z "Bildem" dziennikarz bardzo rzadko myli się w sprawach Bayernu. Jeżeli on jest przekonany, że Lewandowski zostanie w Monachium do końca kontraktu, a temat transferu Haalanda czy Sancho nie istnieje, wypada mu wierzyć. Szczególnie, że nie od dziś wiadomo o tym, iż Pini Zahavi, agent polskiego napastnika, jest mistrzem w robieniu zamieszania wokół swojego podopiecznego. Zwłaszcza, jeśli może tym podbić zainteresowanie danym graczem.

KK

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama