Potwierdziły się doniesienia ws. Lewandowskiego. To oficjalne, w Legii już czekają
To niesamowite, że minęły trzy lata, odkąd Robert Lewandowski przeszedł do FC Barcelony. Nie chodzi jednak o to, że w tym czasie Polak osiągnął wiele i strzelił dużo bramek. Chodzi o to, że władze "Dumy Katalonii" wciąż nie spłaciły wszystkich należności za polskiego napastnika. Dziennik "Marca" właśnie pokazał raport roczny, opublikowany przez FC Barcelonę. Na pieniądze czekają nawet polskie kluby, w których grał Robert Lewandowski, w tym Legia czy Lech. Pozostałe kwoty są porażające.

W lipcu 2022 roku Robert Lewandowski zaskoczył wszystkich swoją decyzją. Po ośmiu latach spędzonych w Bayernie Monachium postanowił przenieść się do FC Barcelony. Polak był już wtedy tuż przed swoimi 34. urodzinami i mimo dosyć zaawansowanego jak na napastnika wieku chciał otworzyć nowy rozdział swojej kariery. Z perspektywy czasu kibice "Dumy Katalonii" raczej nie żałują, że "Lewy" zasilił szeregi ich ukochanego klubu.
W 2022 roku FC Barcelona dała za Lewandowskiego 45 milionów euro plus bonusy. Jak na ówczesne warunki finansowe klubu była to wysoka kwota, jednak okazyjna, jak za tak jakościowego napastnika. Władze "Blaugrany" ustaliły warunki spłaty zobowiązań, które, jak się okazuje, do dziś nie zostały spełnione.
FC Barcelona ma dług po transferze Lewandowskiego. Minęły trzy lata, a na pieniądze czekają nawet polskie kluby
Doniesienia o zadłużeniu FC Barcelony pojawiały się już wcześniej, jednak teraz klub opublikował sprawozdanie finansowe, w celu zatwierdzenia poprzedniego roku fiskalnego i budżetu na kolejny sezon.
To, co najbardziej interesujące z tego raportu opublikował dziennik "Marca". Widzimy, że z tytułu samych transferów FC Barcelona ma dług na poziomie 159 milionów euro. Co więcej, 140 milionów musi zostać spłacone w w trakcie bieżącego sezonu.
Najwięcej zaległości "Blaugrana" ma po transferach z 2022 roku. Za Raphinhę Barcelona musi spłacić jeszcze 42 miliony euro, za Julesa Kounde 25 milionów, a za Roberta Lewandowskiego około 11 milionów.
W dokumencie, który pokazała "Marca" widzimy, wobec których klubów zaległości z tytułu przenosin Polaka ma "Duma Katalonii". Na największą kwotę wciąż czeka ostatni pracodawca "Lewego", a więc Bayern Monachium. W Bawarii wciąż liczą na przelew w wysokości 10,688 miliona euro.
Na spłatę zaległości czekają nawet byłe polskie kluby, w których grał Robert Lewandowski. Dotyczy to nawet zespołów młodzieżowych. Na aż 169 tysięcy euro czeka Escola Varsovia, która łącznie od FC Barcelony powinna otrzymać 565 tysięcy euro. Na 119 tysięcy euro cały czas liczy Lech Poznań, a Znicz Pruszków - na 113 tysięcy euro. Wszystkich pieniędzy nie otrzymała wciąż Borussia Dortmund, a mowa bowiem o 78 tysiącach euro. Także Legia Warszawa oczekuje na przelew w wysokości 50 tysięcy euro, jak również Delta Warszawa na 33 tysiące euro.
Co ciekawe, FC Barcelona musi także spłacić do końca transfer Vitora Roque, którego w 2023 roku sprowadziła z Atletico Paranaense. Przypomnijmy, że Brazylijczyka nie ma już w zespole, bowiem został sprzedany do Palmeiras w lutym tego roku. Poza tym, władze "Blaugrany" muszą dopełnić także formalności za Daniego Olmo, którego sprowadzili latem zeszłego roku.
Zobacz również:















