Porażka Barcelony, ale co się stało z Lewandowskim. Tak Hiszpanie potraktowali Polaka
FC Barcelona przerwała świetną passę w rozgrywkach La Liga. "Duma Katalonii" w niedzielę dość nieoczekiwania przegrała z Realem Sociedad (1:2). W drugiej połowie na boisku pojawił się Robert Lewandowski. Hiszpanie byli bezwzględni dla polskiego napastnika.

W ostatnich tygodniach FC Barcelona kroczyła od zwycięstwa do zwycięstwa. Podopieczni Hansiego Flicka wygrywali mecz za meczem w La Liga, sięgnęli po Superpuchar Hiszpanii oraz awansowali do ćwierćfinału Pucharu Króla.
W niedzielny wieczór zmierzyli się w wyjazdowym pojedynku z Realem Sociedad. Gospodarze do przerwy prowadzili po golu Mikaela Oyarzabala. W 70. minucie wyrównującego gola strzelił Markus Rashford. - "Remisowy rezultat utrzymał się na tablicy wyników przez... minutę. Tyle czasu potrzebowali gracze Realu Sociedad na skuteczną odpowiedź. Po interwencji Joana Garcii swoją szansę wykorzystał Goncalo Guedes. Portugalczyk pewnie dobił sparowaną futbolówkę, ponownie wprawiając trybuny Estadio Anoeta w ekstazę" - relacjonował Igor Szarek na łamach Interii.
Niespodziewana porażka Barcelony. Tak Hiszpanie ocenili Lewandowskiego
Robert Lewandowski rozpoczął mecz na ławce rezerwowych. Trener Flick posłał go w bój w 62. minucie. Polak zastąpił Ferrana Torresa i mógł szybko strzelić gola, ale kapitalną paradą popisał się Alex Remiro. Lewandowski spędził na boisko pół godziny, a hiszpańskie media po końcowym gwizdku były dla niego bezwzględne.
Portal eldesmarque.com wystawił Polakowi "4" w dziesięciostopniowej skali. - "Z pewnością nie był tak groźny, jak można było tego od niego oczekiwać. Gola nie zdobył, choć był o krok od doprowadzenia do wyrównania" - czytamy.
Z kolei elnacional.cat dał nieco wyższą ocenę, bo "5". Tyle, że występ 37-latka określił słowem "przeciętny". - "Miał znakomitą okazję po uderzeniu głową, jednak bramkarz rywali był na posterunku. To był jedyny jego moment w tym spotkaniu" - podsumowali dziennikarze.
"Sport" i "Mundo Deportivo" nadali Lewandowskiemu przydomek "ratownik". Polak wszedł na boisko, gdy jego zespół przegrywał 0:1 i miał ratować "Blaugranę" przed porażką. Tak się jednak nie stało. - "Miał dogodną okazję po wejściu na boisko, ale nie był to jego dzień" - podkreślił "Sport". Oba dzienniki przyznały Polakowi "5" w dziesięciostopniowej skali.
Zawodnicy Barcelony nie mają czasu na odpoczynek. W środę rozegrają wyjazdowy mecz Ligi Mistrzów ze Slavią Praga. Natomiast w przyszłą niedzielę (25 stycznia) podejmą na własnym boisku Real Oviedo, a więc ostatnią drużynę w tabeli La Liga.














