Połowa drużyny odrzuciła zaproszenie "Lewego". Podział w szatni FC Barcelona
Przed zbliżającym się El Clasico równie dużo, co o sportowym aspekcie tego spotkania, mówi się o sytuacji wewnątrz FC Barcelona. Już kilka tygodni temu do dymisji podał się Xavi, drużyna w kiepskim stylu pożegnała się z Ligą Mistrzów, a dziennikarze prześcigają się w doniesieniach o złej atmosferze w szatni i podziałach w zespole. Doskonale zorientowany Guillem Balague z rozmowie z "Przeglądem Sportowym" ujawnił kulisy słynnego już spotkania w domu Roberta Lewandowskiego. I nie są one dla Polaka, ale i całej drużyny, zbyt optymistyczne.

FC Barcelona we wtorek prawdopodobnie straciła szansę na uratowanie sezonu. Porażka z Paris Saint-Germain i odpadnięcie z Ligi Mistrzów oznacza bowiem, że najprawdopodobniej klub może zakończyć ten sezon bez trofeum.
Na dodatek to kolejne spotkanie które uwidoczniło problemy w szatni "Dumy Katalonii". Ronald Araujo, który przez czerwoną kartkę osłabił zespół, naraził się na ostrą krytykę nie tylko ze strony kibiców, ale też kolegów. Z ust Ilkaya Gundugana padło kilka mocnych słów, które nie spodobały się Urugwajczykowi, a ich konflikt przeniósł się do mediów.
A przecież już wcześniej atmosfera była daleka, od sielskiej...

Pół drużyny odmówiło Lewandowskiemu. "To chyba wiele mówi"
O tym, że w drużynie ze stolicy Katalonii nie dzieje się najlepiej, było wiadomo od dawna. W rozmowie z "Przeglądem Sportowym" doskonale zorientowany w realiach hiszpańskiego futbolu Guillem Balague opowiada o kulisach tego, jak wygląda codzienność piłkarzy w FC Barcelona. Wspomniał też o pozycji, jaką ma tam Robert Lewandowski.
"Przede wszystkim rozgraniczmy dwa słowa: sympatia i szacunek. Lewy ma szacunek szatni, bo jest piłkarzem z wybitnymi osiągnięciami. Z drugiej strony ma duże ego, myśli o sobie, o swoich golach. Nie powiedziałbym więc, że jest powszechnie lubiany. Jak w tej historii z grillem..." - mówił dziennikarz.
Kiedy Xavi podał się do dymisji, Robert zorganizował w domu grilla, by scementować zespół w trudnym momencie. Zaproszona była cała drużyna, ale znaczna część nawet nie przyszła. To chyba wiele mówi
Po meczu z PSG i czerwonej kartce dla Araujo Polak również, choć nie wprost, stanął po jednej ze stron. W takiej sytuacji ciężko budować "team spirit" i walczyć o najwyższe cele. Nie można jednak też demonizować "Lewego" i wskazywać go jako jednego z głównych winowajców konfliktu w drużynie. Nałożyło się na to wiele spraw i choć jak zdradził Balague, działania kapitana reprezentacji Polski nie zawsze przynoszą pożądany efekt, a jego pozycja nie jest taka, jak w kadrze, to nie można też zapominać, że wielu młodych graczy jest zachwyconych współpracą z nim i możliwością nauki od jednego z najlepszych snajperów świata.













