Oto co ojciec ujawnił Lewandowskiemu. Wojewódzki nie bał się zadać tego pytania
Robert Lewandowski to zdecydowanie najbardziej rozpoznawalny polski sportowiec na świecie. Świadczy o tym chociażby liczba internautów, którzy śledzą go w mediach społecznościowych. Choć niektórzy zagraniczni kibice mają problem z wymową jego nazwiska, tak żadnych komplikacji zazwyczaj nie ma w przypadku imienia. Okazuje się, że państwo Krzysztof i Iwona Lewandowscy nie bez powodu w ten sposób nazwali syna Robert.

38,4 miliona - tylu użytkowników obserwuje Roberta Lewandowskiego na platformie Instagram. Jego nazwisko znane jest dosłownie na całym świecie. Nic dziwnego, skoro przez ostatnie kilkanaście lat nasz rodak zapisał się na kartach historii piłki nożnej, bijąc kolejne rekordy strzeleckie w Borussii Dortmund, Bayernie Monachium i Barcelonie.
Kapitan reprezentacji Polski jest ikoną, ambasadorem Kraju Nad Wisłą za granicą. W każdym, nawet najbardziej egzotycznym państwie na słowo "Lewandowski" jego obywatele doskonale wiedzą, z kim mają do czynienia. Jak się okazuje, rodzicie piłkarza na tej płaszczyźnie mieli konkretny plan.
Lewandowski ujawnił całą prawdę. Ojciec uświadomił go po latach
Trzy lata temu Robert Lewandowski zagościł w podcascie "WojewódzkiKędzierski". Na samym początku rozmowy popularny gwiazdor stacji "TVN" zadał piłkarzowi dosyć nieoczywiste pytanie.
- Ile jest prawdy w tym, że rodzice dali ci na imię Robert, dlatego żeby imię to było łatwe do wymówienia na całym świecie? Czy to legenda, czy coś takiego było? - usłyszał najlepszy strzelec w historii naszej kadry. Jego odpowiedź nie pozostawiła żadnych złudzeń.
- No taką historię mi opowiedzieli, dokładnie mój tata (...) Ta historia z tym imieniem od początku była tak przedstawiana, żeby jednak znaleźć imię, które będzie wymawiane tak samo na całym świecie albo w całej Europie - powiedział Lewandowski.
- Nie wiem, jaki był dokładny zamysł. Że zostanę sportowcem? Musieli to zaplanować wcześniej, ale taką historię mi powtarzali - podsumował.
Żeby było jeszcze ciekawiej, w książce Sebastiana Staszewskiego pt. "Lewandowski. Prawdziwy" czytamy, że piłkarz "przez chwilę miał mieć na imię... Arnold". Takie informacje ujawniła osoba bliska rodzinie Lewandowskich. Ostatecznie pozostano przy pomyśle uniwersalnego Roberta.
Z perspektywy czasu można stwierdzić, że koncepcja państwa Krzysztofa i Iwony Lewandowskich była jak najbardziej słuszna. Nikt nie ma problemów z wymową imienia 37-latka. Za to z poprawną artykulacją nazwiska Polaka niektórzy mogą mieć już nie lada problemy.















