Nieoczekiwana propozycja dla Lewandowskiego, namawiali go wtedy najwięksi. Real Madryt był blisko
Wiosną 2017 roku w Lidze Mistrzów doszło do absolutnego europejskiego klasyku - dwumeczu między Realem Madryt a Bayernem Monachium, ówczesną ekipą Roberta Lewandowskiego. Polak już wtedy miał oczywiście ugruntowaną pozycję jako czołowy napastnik "Starego Kontynentu", a w drugiej odsłonie rywalizacji z "Królewskimi" strzelił gola z rzutu karnego. To właśnie wówczas też "Lewy" był mocno namawiany na przenosiny na Santiago Bernabeu - i to nie przez byle kogo.

Kiedy słyszy się w jednym zdaniu "Robert Lewandowski" i "Real Madryt" większość fanów piłki ma przed oczami legendarny występ Polaka w półfinale Ligi Mistrzów w sezonie 12/13, kiedy to zdobył on przeciw "Królewskim" aż bramki gole.
W kolejnych latach "Lewy" był jednak w stanie zadawać ciosy "Los Blancos" również w barwach innych drużyn - w tym i Bayernu Monachium. W kwietniu 2017 roku, tym razem w ćwierćfinale Champions League, giganci z Niemiec i Hiszpanii starli się w prawdziwie hitowym dwumeczu.
Boniek wskazał czarnego konia mundialu. Zaskoczenie to mało powiedziane
Wielka wymiana ciosów między Realem i Bayernem. Lewandowski błysnął skutecznością przy karnym
Pierwsze spotkanie "Los Blancos" oraz "Die Roten" zakończyło się wynikiem 2:1 na korzyść Realu. W drugiej potyczce zaś trzeba było się nieco naczekać na otworzenie rezultatu, ale kiedy w końcu się to zdarzyło, to worek z golami pękł gwałtownie.
Pierwsze trafienie padło dopiero w 53. minucie, a jego autorem był właśnie "RL9", który skutecznie wyegzekwował rzut karny podyktowany po wcześniejszym faulu na Arjenie Robbenie.
Mecz zakończył się ostatecznie wygraną "Los Merengues" 4:2 po dogrywce, a z ciekawszych rzeczy dotyczących spotkania warto wymienić chociażby hat-trick Cristiano Ronaldo czy samobójcze trafienie Sergio Ramosa.
Portugalczyk i Hiszpan przy tym odegrali jeszcze jedną, ciekawą rolę po zakończonych awansem Realu zmaganiach.
Goal Morning, Polsko. Pokażemy wam mistrzostwa świata od kulis
Lewandowski namawiany na Real Madryt. Ronaldo i Ramos chcieli go przekonać
Kilka dni po widowisku na Santiago Bernabeu dziennikarz Guillem Balague ujawnił w artykule napisanym dla "Diario As", że po końcowym gwizdku "Lewy" miał okazję do krótkiej konwersacji z prezydentem RM Florentino Perezem, który od czasu pamiętnego popisu zawodnika w barwach Borussii mocno cenił jego umiejętności i nie krył, że chętnie by go zakontraktował.
Rozmowa była jednak mocno kurtuazyjna - Perez miał pytać o zdrowie żony Roberta, Anny, będącej wówczas w zaawansowanej ciąży, a ponadto życzył mu powodzenia w dalszej części sezonu. "Tym razem zadanie przekonania [go do transferu], być może stanowiące pierwszy odcinek letniej opery mydlanej, pozostało w rękach dwóch głównych kapitanów".
To właśnie Ronaldo oraz Ramos po meczu i standardowej wymianie komplementów mieli zachęcać Lewandowskiego do przeprowadzki na Półwysep Iberyjski. Potężny hit, jak się zdaje, nie był taką - nomen omen - całkowicie odrealnioną opcją, nawet biorąc pod uwagę, że wówczas mocną pozycję w drużynie miała inna "dziewiątka" - Karim Benzema.
Kapitan reprezentacji Polski po kilku latach, w 2020 roku, wrócił do całej tej sytuacji w rozmowie z nikim innym jak Balague'em, tym razem opublikowanej w serwisie "Diario Sport".
"Trzy lata temu [Ronaldo i Ramos] podeszli do ciebie po meczu z Bayernem i powiedzieli: 'Musisz grać dla nas'. Zgadza się?" - zagadnął wówczas dziennikarz. Odpowiedź była tu jednoznaczna.
"Tak. Można przenieść się do ligi hiszpańskiej lub do dowolnego innego kraju, do innego dużego klubu, ale dla mnie to nie jest najważniejsze. Tu, gdzie jestem, udało mi się osiągnąć szczyt swoich możliwości i nadal chcę osiągać tu dobre wyniki" - rzekł wtedy Lewandowski, który w mniej więcej podobnym okresie przedłużył swoją umowę z Bayernem.
Dopiero kilka lat później w napastniku dojrzała decyzja do tego, by jednak opuścić szeregi "Die Roten" i poszukać nowych wyzwań na Półwyspie Iberyjskim, konkretnie w FC Barcelona. Jego transfer do Realu już na zawsze pozostanie w sferze piłkarskiej historii alternatywnej, ale... jakże intrygującej.












