Reklama

Reklama

Niemcy są bezwzględni! Ogłaszają koniec Lewandowskiego. "Lodowaty najemnik"

FC Barcelona nieustannie walczy o transfer Roberta Lewandowskiego, który za wszelką cenę chcę odejść z Bayernu Monachium. Co pozostawi po sobie, gdy odejdzie z Allianz Areny? Zdaniem wielu kibiców mnóstwo tytułów, ciężkiej pracy i poświęcenia, a zdaniem portalu Sport.de po Robercie Lewandowskim "zostaną tylko liczby. To cholernie mało". Takie słowa można przeczytać w felietonie autorstwa Stephena Uersfelda.

Saga transferowa zbudowana wokół Roberta Lewandowskiego zdaje się wkraczać w decydującą fazę. Już 12 lipca Polak ma stawić się na treningu Bayernu Monachium, lecz chce tego uniknąć, dopinając przed tym terminem swoje przenosiny do FC BarcelonaW przeciwnym razie - według medialnych doniesień - jest nawet w stanie uciec się do strajku.

Reklama

Przyszłość "Lewego" leży w rękach włodarzy mistrza Niemiec, którzy odrzucili trzecią już ofertę Barcelony, opierającą na 40 mln euro plus pięć mln euro zmiennych. Walka o Roberta Lewandowskiego wciąż trwa. Co, jeśli zakończy się pomyślnie dla naszego reprezentanta?

Zobacz także: Fatalne wieści dla Lewandowskiego. To wymsknęło się prezesowi Barcelony

Niemcy uderzają w Roberta Lewandowskiego. "Najemnik zamiast legendy"

Wówczas - jak czytamy na łamach portalu Sport.de - nastąpi "smutny koniec Roberta Lewandowskiego, który stanie się "lodowatym najemnikiem" zamiast legendą klubu.

W czasie ośmiu lat spędzonych w Monachium, Robert Lewandowski rozegrał 375 meczów, w których strzelił 344 gole. Wywalczył także przy tym między innymi osiem mistrzostw Niemiec i triumfował w Lidze Mistrzów, zgarniając przy tym wiele indywidualnych nagród.

Stephen Uersfeld w swoim felietonie zarzuca jednak Robertowi Lewandowskiemu fakt, że choć zdobywał mnóstwo bramek, nie były one spektakularne ani kluczowe.

- Po Robercie Lewandowskim zostaną tylko liczby. To cholernie mało - napisał Stephen Uersfeld. - Ten spektakl transferowy wydaje się groteskowy i dochodzi do śmieszności. Lewandowski to ktoś, kto jakimś cudem trafił do Bundesligi, a teraz chce pojechać daleko, daleko stąd - dodał.

Sprawdź również: Wyciekła obietnica złożona przez "Lewego". Plany giganta zapierają dech

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL