Nie milkną echa wyjazdu Lewandowskiego. Urban oberwał. "Znowu może więcej"
Wtorek przyniósł pierwszą na listopadowym zgrupowaniu konferencję reprezentacji Polski. Jak zawsze pojawili się na niej selekcjoner oraz kapitan. Robert Lewandowski był w dobrym nastroju, atmosfera nie wyglądała na napiętą, choć niektórzy pewnie takiej się spodziewali po sprawie wylotu 37-latka do USA w celu rozpalenia polskich świateł na Empire State Building. Andrzej Juskowiak w wywiadzie dla tvpsport.pl stwierdził, że takie zachowanie było "kiepskim pomysłem", który "uderza w autorytet Jana Urbana" i jest "nie do wytłumaczenia".

Zgrupowanie reprezentacji Polski rozpoczęło się w poniedziałek. Do godziny 18:00 zawodnicy pojawić się w hotelu - z wyjątkiem Roberta Lewandowskiego. Kapitan zaraz po wyjazdowym meczu Barcelony w Vigo (wygrana 4:2 z Celtą) poleciał do Stanów Zjednoczonych. Pojawił się w Nowym Jorku, by rozpalić biało-czerwone światła z okazji Dnia Niepodległości na Empire State Building, 381-metrowym wieżowcu będącym symbolem miasta i całego kraju, przez wiele lat najwyższym budynku świata.
Opinia publiczna się podzieliła. Jedni zachwalali idący w świat gest, a drudzy byli zdania, że przesuwanie przyjazdu na zgrupowanie dla "Lewego" oraz konferencji prasowej to błąd. W gronie tych ostatnich jest Andrzej Juskowiak.
- Kiedy zobaczyłem tę informację, pomyślałem, że jest fałszywa, że to się nie dzieje naprawdę, że to niemożliwe [...] Sądziłem, że opuszczanie zgrupowań Lewandowski ma za sobą. Dla mnie jego wyprawa do Nowego Jorku, obojętnie, w jakim celu, nie powinna mieć miejsca. Najbardziej stracił na tym - wizerunkowo - Robert - powiedział w rozmowie z tvpsport.pl.
Andrzej Juskowiak: "Wyjazd Lewandowskiego podważa autorytet Urbana"
Zgodził się z krytykami tej postawy. - Nie da się tego wytłumaczyć, nawet jeśli mecz jest w piątek. Kadra jest najważniejsza i niczego nie wolno stawiać ponad nią - nawiązał do napięć z Michałem Probierzem w czerwcu.
39-krotny reprezentant Polski uważa, że cała sytuacja osłabia nieco pozycję selekcjonera. W jego opinii to powtórka z rozrywki.
Zachowanie kapitana bije w autorytet trenera, który na coś takiego pozwolił. Jana Urbana oceniam pozytywnie, ale jest kolejnym selekcjonerem, który ma problem z zachowaniem Roberta. Nie wierzę, że był zadowolony z powodu spóźnienia kapitana, gdy wszyscy pozostali piłkarze przyjechali w poniedziałek. Te słowa muszą wybrzmieć, bo kapitan po raz kolejny podważył autorytet trenera
- Zdaję sobie sprawę, że wszystko było ustalone, że była zgoda, ale cała sytuacja postawiła trenera w złym świetle. Bo Robert znowu może więcej od pozostałych i wszystko jest układane pod niego. Ja wiem, że obrońcy pomysłu wycieczki do Nowego Jorku znajdą sporo racjonalnych wytłumaczeń, ale z punktu widzenia szatni wyjazd do USA był bardzo kiepskim pomysłem i nic go nie tłumaczy - zakończył.
Ostatnie zdanie Juskowiaka można uznać za kluczowe. W całym temacie najważniejsze powinno być zdanie innych reprezentantów Polski, nie dziennikarzy czy kibiców. Jeśli zawodnicy uważają, że przyjazd Lewandowskiego na zgrupowanie kilkanaście godzin później nie jest żadnym problemem, jeśli są zdania, że jako kapitan i ambasador Polski na świecie ma większe przywileje, to cała dyskusja wydaje się być jałowa.
W piątek mecz domowy z Holandią, a w poniedziałek wyjazdowe starcie z Maltą, które zakończy rywalizację w grupie eliminacji mistrzostw świata.











