Nie chcieli, żeby grał w Barcelonie, nie było innego wyboru. To się skończy transferem
FC Barcelona znów znajduje się w trudnej sytuacji - kryzys finansowy sprawia, że na rynku transferowym ma niemal związane ręce. A Hansi Flick oczekuje wzmocnień dość wąskiej kadry. Wreszcie gruchnęła wiadomość o transferze, który może zaskoczyć kibiców. Zwłaszcza, że pierwotnie nie chciano, aby gwiazdor grał razem z Robertem Lewandowskim. I do to tego stopnia, że w szatni "Dumy Katalonii" doszło do buntu. Zwrot akcji to mało powiedziane.

Pierwsze pogłoski mówiące latem o możliwości sprowadzenia do Barcelony Marcusa Rashforda doprowadziły do buntu w szatni. Piłkarze usłyszeli, ile miałaby zarabiać gwiazda Manchesteru United, co mocno im się nie spodobało - mogło przecież zaburzyć hierarchię płacową, która jest dla wielu zawodników istotnym elementem ładu.
Ostatecznie Anglik trafił do Katalonii na wypożyczenie i po trudnym początku stał się istotnym dla Hansiego Flicka zawodnikiem. Notuje przy tym naprawdę solidne liczby. Rashford w 34 spotkaniach zaliczył 10 trafień i 13 asyst. Nic więc dziwnego, że zaczęto na poważnie rozważać wykupienie go na stałe.
Rashford na stałe w Barcelonie? Decyzja miała już zapaść
"Duma Katalonii" liczyła, że uda jej się wynegocjować z "Czerwonymi Diabłami" niższą cenę wykupu napastnika, jako że ten nie ma już przyszłości na Old Trafford. Usłyszała jednak w odpowiedzi, że Anglicy z ceny nie zejdą. Na wykupienie go Barca musi wyłożyć 30 milionów euro.
Jak ujawnił "SPORT", działacze "Blaugrany" przeanalizowali wszelkie "za" i "przeciw", a także sytuację na rynku transferowym i uznali, że w tej cenie nie ma zbyt wielu lepszych opcji. Wszystko wskazuje na to, że skończy się definitywnym transferem Rashforda na Camp Nou.
Czy zatem zobaczymy Rashforda w kolejnym sezonie w bordowo-granatowych barwach razem z Robertem Lewandowskim? Obecnie większe wydają się być szanse na pozostanie Anglika, aniżeli Polaka. Barca zwleka z zaoferowaniem "Lewemu" nowej umowy, a ta wygasa już wraz z końcem czerwca.













