Reklama

Reklama

Największe wsparcie Lewandowskiego. Barcelona musi się spieszyć

Portugalczyk Bernardo Silva to piłkarz, który mógłby rozwiązać na korzyść Barcelony mecze takie jak z Rayo Vallecano. Katalończycy dogadali się z nim ponoć w sprawie transferu, choć Manchester City zapewnia, że oficjalna oferta dotąd nie wpłynęła. Czas pracuje na niekorzyść klubu z Camp Nou.

Wartość Bernardo Silvy jest bardzo wysoka - to około 80 mln euro. W pierwszej wersji media w Hiszpanii podawały, że "wyrwanie" go z Etihad Stadium będzie możliwe, tylko jeśli Barcelona sprzeda do Manchesteru City lub Chelsea Holendra Frenkiego de Jonga. Niedawno pojawiła się inna teoria, że klub z Camp Nou znajdzie pieniądze na zatrudnienie Portugalczyka bez względu na wszystko.

Reklama

Pożegnanie Bernardo Silvy z Etihad Stadium?

Silva ma z City kontrakt ważny do czerwca 2025 roku. Nie ma więc mowy, by odszedł za niewielką kwotę. Nadzieje Barcelony podsycił trener Pep Guardiola, który stwierdził, że każdy jego piłkarz, który chce opuścić Etihad, może to zrobić.

W meczu o Tarczę Wspólnoty Bernardo Silva zagrał w podstawowym składzie Manchesteru City. Porażka z Liverpoolem 1-3 zepchnęła Portugalczyka na ławkę. W ligowych pojedynkach z West Ham United (2-0) i Bournemouth (4-0) Guardiola nie wystawił go do podstawowej jedenastki. W takich przypadkach pogłoski o transferze się nasilają. 

W sobotę, po meczu z Bournemouth, Silva obszedł cały stadion, by pożegnać kibiców City siedzących w najdalszych zakątkach. Otrzymał owację na stojąco. Potem w mediach społecznościowych podziękował im "za miłość i wsparcie". Kataloński dziennik "El Mundo Deportivo" interpretuje to jako pożegnanie z Etihad Stadium.  

Zapytano o to lidera City Kevina de Bruyne. - Mam nadzieję, że Bernardo Silva z nami zostanie. Wydaje mi się, że tak będzie, więc zupełnie mnie to nie martwi - powiedział. - On wie, że na Etihad jest kochany - dodał Guardiola.

Bernardo Silva - najlepsze wsparcie dla Lewandowskiego?

Wygląda jednak na to, że Portugalczyk przestał być dla trenera City graczem kluczowym. Tymczasem Barcelona liczy, że dzięki swojej kreatywności, pomógłby rozwiązać takie mecze jak ten na inaugurację La Liga z Rayo Vallecano. Katalończycy oblegali bramkę gości, spędzili przy piłce 68 proc czasu gry, ale nie mieli nikogo, kto, w gąszczu defensywy Rayo, dobrałby dobrą piłkę Robertowi Lewandowskiemu. Bernardo Silva jest właśnie kimś takim.

Według prasy hiszpańskiej Barcelona porozumiała się z piłkarzem. Zgodę City będzie można uzyskać za jakieś 75 mln euro. To byłby najdroższy transfer Katalończyków tego lata. I tak wydali 153 mln euro zatrudniając pięciu graczy. Szósty ma być lewy obrońca Chelsea Marcos Alonso. Zadłużony klub z Camp Nou już ma kłopoty ze zgłoszeniem do rozgrywek sprowadzonego z Sevilli obrońcy Julesa Kounde. Czy stać go na transfer tak drogiego gracza jak Silva?

Kataloński dziennik "Sport" podkreśla, że czas pracuje na niekorzyść Barcelony. Guardiola zgodzi się oddać Bernardo Silvę tylko wtedy, jeśli będzie miał czas sprowadzić jego zastępcę. Do końca okna transferowego zostały dwa tygodnie. Marzenie o sprowadzeniu Portugalczyka będzie coraz trudniejsze do realizacji. Chyba, że Frenkie de Jong zmieni w końcu zdanie i zgodzi się odejść do Premier League. Tyle, że w meczu z Rayo Holender był najlepszy w Barcelonie. Choć wszedł na boisko z ławki dopiero po godzinie, pokazał dużą klasę.

ZOBACZ TEŻ:

Największy problem Barcelony. Lewandowski ma go rozwiązać

Lewandowski oszukany w ligowym debiucie. Sędzia nie podyktował karnych dla Barcelony

Lewandowski zaskoczony treningami w Barcelonie. Ciężej niż myślał

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL