Mówi o decyzji Lewandowskiego ws. gry w reprezentacji. "To coraz jaśniejsze"
To był czarny dzień dla polskiej piłki. 31 marca reprezentacja przegrała w Sztokholmie ze Szwecją i pożegnała się z mistrzostwami świata. Po ostatnim gwizdku Robert Lewandowski został dłużej na murawie, by popatrzeć na naszych kibiców. To zachowanie oraz dałączenie do instagramowego postu utworu "Time to Say Goodbye" rozbudziło niepokój fanów co do jego dalszej gry w kadrze. Sebastian Staszewski w rozmowie z Weszło.com przekazał jednak wieści, które wnoszą więcej spokoju.

31 marca stało się jasne, że reprezentacja Polski nie pojedzie na trzeci mundial z rzędu. Przegrała finał barażów o mistrzostwa świata przeciwko Szwecji. Kapitan Robert Lewandowski był rzecz jasna bardzo smutny. Trudno spodziewać się, by pojechał jeszcze kiedyś na czempionat globu. Po ostatnim gwizdku Slavko Vincicia w Sztokholmie został dłużej na murawie, a później instagramowy post opatrzył piosenką "Time to Say Goodbye" Andrei Bocellego i Sarah Brightman.
Większość kibiców interpretowała dołączenie tego utworu jako element pożegnania z mundialem, ale część obawiała się, że może być to zapowiedź zakończenia gry w kadrze narodowej. Sebastian Staszewski w rozmowie z Weszło.com przyznał, że na gorąco był całkiem prawdopodobny scenariusz.
W nocy po meczu ze Szwecją byłem prawie pewny, że w czerwcu ta historia dobiegnie końca. Takich sygnałów dostałem sporo
Zaraz po tym jednak dodał, że w każdym kolejnym dniu coraz jaśniej można było odczuć, że "Lewy" nie chce jeszcze kończyć kariery reprezentacyjnej.
Robert Lewandowski na dłużej w reprezentacji Polski?
Natychmiast przytoczył argumenty. - Bardzo dobrze współpracuje mu się z Janem Urbanem, który wie jak z Lewandowskim rozmawiać. Znów czuje gorącą miłość kibiców. Pamiętam na przykład owację na stojąco, jaką zafundowali mu fani na Stadionie Śląskim w trakcie meczu z Finlandią. Myślę też, że spodobał mu się styl gry w meczu ze Szwecją - podkreślił.
"Biało-Czerwoni" mieli w tamtym meczu więcej strzałów niż rywale (15:9), także celnych (7:5). Mówi też coś statystyka rzutów rożnych, w których było 9:2 dla Polski.
- Kto zna Roberta, ten wie, że w reprezentacji najbardziej cenił sobie współpracę z Paulo Sousą, a za swój najlepszy turniej uznaje Euro 2020, z którego odpadliśmy mając na koncie tylko jeden punkt. Ale kadra grała wtedy ofensywnie, stwarzała dużo sytuacji. "Lewego" to kręciło. I myślę, że gdy patrzył na to, jak kadra atakuje w Sztokholmie [...] czuł się podobnie. Jeśli więc Robert trafi do mniej intensywnej ligi, będzie miał chęci i siły do gry w reprezentacji Polski - podkreślił.
Za "mniej intensywną ligę" uznaje przede wszystkim saudyjską. To Arabia jest teraz na "pole position" w wyścigu o podpis na umowie przez "RL9". Choć żadne decyzje jeszcze nie zapadły, to 37-latek ma rzekomo dostrzegać swoją słabnącą rolę w Barcelonie. Szczególnie miało go boleć niewystawienie w pierwszym składzie na rewanżowe spotkanie 1/4 finału Ligi Mistrzów przeciwko Atletico Madryt na Estadio Metropolitano. Według Staszewskiego jego relacja z Flickiem jest teraz po prostu profesjonalna, nic więcej. "Duma Katalonii" ma już nie być dla niego priorytetem.











