Milik nie mógł dłużej milczeć ws. Lewandowskiego. "Jest skurczybykiem"
Arkadiusz Milik kilka miesięcy temu po blisko dwuletniej przerwie spowodowanej kontuzjami powrócił na boisko, a teraz pojawił się w "Kanale Sportowym", gdzie nie uniknął pytań o kadrę i o Roberta Lewandowskiego. Zapytany o relację w kapitanem "Biało-Czerwonych" 32-latek przyznał wprost, że określenie "przyjaźń" byłoby w tym przypadku zbyt mocnym słowem.

Arkadiusz Milik w ostatnim czasie niezbyt często decydował się na rozmowy z mediami, dlatego też kiedy ogłoszono, że gościć on będzie w "Kanale Sportowym", dziennikarze nie będą szczędzić mu pytań z serii tych "trudniejszych". W trakcie transmisji reprezentant Polski zapytany został przez Mateusza Borka o... stopień relacji z kapitanem "Biało-Czerwonych", Robertem Lewandowskim. Napastnik Juventusu nie miał zamiaru uchylać się od odpowiedzi i zdobył się na szczere wyznanie.
"Z Robertem zawsze mieliśmy dobry kontakt. Przyjaźń? To duże słowo. To nie była przyjaźń. Byliśmy bardzo dobrymi kolegami z boiska, super się rozumieliśmy. Na początku nie siedziałem z nim przy stoliku, bo byłem szczylem. Byłem za młody na ten stolik. Trzeba było sobie zasłużyć. (...) Robert zawsze miał ogromny wpływ na drużynę. Jest to niedoceniane, również w reprezentacji. Robert ma ogromny wpływ, nie tylko bramkowy, ale też mentalny. Mimo iż tego nie widać, to jest takim skurczybykiem na boisku. I zawsze wznosi drużynę na wyższy poziom" - stwierdził.
32-latek nie ukrywa, że darzy Lewandowskiego ogromnym szacunkiem i jest pewny, że gdyby nie swego rodzaju "egoizm" u jego starszego kolegi po fachu, nie osiągnąłby on w sporcie tak wybitnych sukcesów. "Robert jest trochę większym egoistą na boisku niż ja. Ja nie mam tych cech - nie wiem czemu, może tak zostałem wychowany, ale w pewnych sytuacjach gdy widzę lepiej ustawionego kolegę, to podaję. Na pewno to mi odebrało parę bramek. Wydaje mi się, że gdyby Robert nie był takim egoistą, to nie zrobiłby takiej kariery" - podsumował.
Arkadiusz Milik wciąż czeka na powrót do kadry. "Zrobię wszystko"
Arkadiusz Milik od prawie dwóch lat nie pojawił się na boisku z orzełkiem na piersi. Ostatni mecz w barwach reprezentacji Polski napastnik rozegrał w czerwcu 2024 roku przy okazji towarzyskiego starcia z reprezentacją Ukrainy na Stadionie PGE Narodowym w Warszawie. Ostatnią bramkę natomiast 32-latek zdobył podczas eliminacji mistrzostw Europy 2024 w meczu wyjazdowym z Mołdawią w Kiszyniowie. Było to 20 czerwca 2023 roku.
Przy okazji ostatnich powołań Jan Urban nie decydował się na umieszczenie Arkadiusza Milika na liście piłkarzy, których chciałby zobaczyć na zgrupowaniu. Od momentu ostatniego występy w kadrze napastnik walczył bowiem z kontuzjami, które spowodowały, że miał on przerwę w grze także w piłce klubowej. W marcu tego roku 32-latek wrócił na boisko w barwach Juventusu, a teraz w "Kanale Sportowym" przyznał, że marzy mu się powrót do gry w biało-czerwonych barwach. "Zrobię wszystko, by wrócić na swój poziom, na którym byłem. To mój cel. Za wcześnie, by rozmawiać o kadrze, bo najpierw trzeba wywalczyć sobie te minuty w klubie, o które nie jest łatwo, ale kadra to cel, do którego trzeba dążyć. Najpierw trzeba wykonać robotę w klubie, ale mój powrót jest możliwy" - zadeklarował.











