Miarka się przebrała. Sprzeciw w szatni wobec Lewandowskiego. Przyznał się do błędu
Inauguracja listopadowego zgrupowania reprezentacji Polski przebiegła nie pod szyldem przygotowań do arcytrudnego meczu z Holandią, ale w rytmie wybijającym ostatnie dni w życiu Roberta Lewandowskiego, który znalazł się na pierwszym planie nie tylko ze względu na swój niespodziewany wylot do USA, ale i hitową premierę biografii "Lewandowski. Prawdziwy", ukazującej jego realne oblicze. Te poznajemy między innymi za sprawą głosów płynących z szatni reprezentacji Polski, do których odniósł się we wtorek sam kapitan, odpowiadając na sprzeciw wobec jego postawy.

Wyartykułował go na kartach wzbudzającej - jak widać - ogromne poruszenie książki Sebastiana Staszewskiego skrzydłowy naszej kadry Jakub Kamiński, opowiadając o gestach, które miał w zwyczaju uskuteczniać podczas gry w biało-czerwonych barwach obecny gwiazdor FC Barcelona.
- Mam wrażenie, że pewne rzeczy nie zmieniają się od lat, na przykład serwis w reprezentacji, który jest trochę inny niż w klubach Roberta. Tam ma wokół siebie lepszych zawodników i może skupiać się tylko na tym, co umie najlepiej, czyli wykańczaniu akcji - powiedział zawodnik wypożyczony z Wolfsburga do FC Koln.
I dodał:
W kadrze się irytował, bo nie dostawał tego, czego chciał. A przecież nie mieliśmy piłkarzy jak z Bayernu czy Barcelony, takie są fakty. I machanie rękoma ani tego nie zmieniało, ani nie pomagało zespołowi. Bardziej przydałyby się nam pozytywne gesty: oklaski po dobrym zagraniu, poklepanie po ramieniu
Reprezentacja Polski. Robert Lewandowski odpowiedział na zarzuty Jakuba Kamińskiego
Jak Robert Lewandowski odnosi się do tych słów? Czy zamierza porozmawiać na ten temat z młodszym kolegą? O to zapytany został sam zainteresowany podczas wtorkowej konferencji prasowej.
Powiem od razu, że bardzo szanuję Kubę za tę wypowiedź i przede wszystkim za to, że powiedział to pod swoim nazwiskiem i się nie bał. To pokazuje mi, że to zawodnik z klasą. Na pewno nie będę miał do niego żadnych pretensji. Wręcz przeciwnie. Mogę szanować, że to powiedział
I przyznał, że w przeszłości rzeczywiście zdarzało mu się w przypływie emocji wymachiwać rękami. Nie otrzymał jednak sygnałów z szatni mówiących o tym, że to przeszkadza reszcie drużyny, co mogłoby szybciej ukrócić gesty, wywołujące negatywny odbiór.
- Machanie rękami? Tak. Oczywiście nie w ostatnim okresie, ale wcześniej bywały takie momenty. Ale to wynikało z tego, że ta moja ambicja i często też emocje, które we mnie były, powodowały, że nie miałem nad tym takiej kontroli. Popełniałem błędy. Wielokrotnie sam mówiłem, że nie byłem idealny. Dążyłem do sukcesu i wygrywania. To pokazywało wiele rzeczy, które - co mogę twierdzić po czasie - faktycznie nie zawsze były na miejscu. Zgadzam się. I może gdyby ktoś z nich podszedł i powiedział, to może szybciej bym to zauważył. A tak to jednak trochę to zajęło - stwierdził Robert Lewandowski.
Reprezentację Polski czekają w najbliższych dniach dwa ostatnie mecze eliminacji do mistrzostw świata - z Holandią (w piątek 14 listopada w Warszawie) oraz Maltą (w poniedziałek 17 listopada na wyjeździe).











