Lewandowski zwieńczył hit, a tu burza. Doba do meczu. Flick ogłasza
Robert Lewandowski zwieńczył sobotnie hitowe starcie z Atletico Madryt golem zapewniającym FC Barcelona triumf 2:1. Dla "Dumy Katalonii" była to niezwykle cenna wiktoria, a mimo to wokół jej obozu wybuchła burza. Do sprawy odniósł się teraz, w przededniu kolejnej potyczki z "Los Colchoneros" trener Hansi Flick, wypuszczając w świat jednoznaczny komunikat.

Robert Lewandowski w miniony weekend w dość szczęśliwych okolicznościach zapewnił FC Barcelona triumf w hitowym starciu z Atletico Madryt. Polak pojawił się na murawie w 79. minucie w miejsce Marcusa Rashforda i już po ośmiu minutach pokonał Juana Musso, dobijając klatką piersiową uderzenie Joao Cancelo.
Dzięki jego trafieniu "Duma Katalonii" wygrała 2:1, udanie inaugurując składającą się z trzech odsłon rywalizację z ekipą "Los Colchoneros". Teraz obie ekipy czeka bowiem dwumecz, którego stawką będzie awans do półfinału Ligi Mistrzów. A rozpocznie się on już jutro na Camp Nou.
Przed środową batalią w stolicy Katalonii Hansi Flick pojawił się na konferencji prasowej, w trakcie której nie zabrakło pytań dotyczących głośnej sytuacji, do której doszło po sobotnim pojedynku. I które wywołały burzę w Barcelonie.
Flick staje w obronie Yamala. Wysłał jasny komunikat
Sporym echem odbiło się bowiem zachowanie Lamine'a Yamala. 18-latek już podczas meczu przejawiał swoje niezadowolenie, choćby nie celebrując bramki Lewandowskiego. A tuż po końcowym gwizdku arbitra zamiast cieszyć się wraz z kolegami z triumfu na terenie rywala, udał się prosto do szatni, wdając się jeszcze pod drodze w krótką wymianę zdań z Hansim Flickiem.
Dziennik "Mundo Deportivo" zajrzał za kulisy tego zdarzenia, informując że wszystkiemu winny był trener José Ramón de la Fuente i jego rady zza linii bocznej płynące w stronę gwiazdora Barcelony w nadmiarowej liczbie.
O gniew swojego podopiecznego został zapytany we wtorek sam Hansi Flick, który nie zamierzał robić z tego wielkiej sprawy, zwłaszcza publicznie, na oczach dziennikarzy.
- Musimy zrozumieć, że Lamine ma dopiero 18 lat i jest niesamowitym zawodnikiem. Kiedy ogląda się powtórki, można zobaczyć, jak kapitalnie gra. Minął pięciu zawodników i prawie strzelił gola. Opuścił murawę sfrustrowany. Jest emocjonalny i to dobrze. Zawsze będę go wspierał. Musimy być ostrożni. Nie wszystko, co robi, musi wywołać szum. To fantastyczny zawodnik i musimy pamiętać, że ma dopiero 18 lat. Powiedziałem mu, że da radę, że zawsze będę go chronił. To świetny zawodnik, który w przyszłości może być jednym z najlepszych, o ile nie najlepszym - powiedział niemiecki szkoleniowiec, stając w obronie swojego piłkarza.
O sytuację z Yamalem w roli głównej zapytany został także Joao Cancelo, który o całym zajściu dowiedział się... za pośrednictwem swojego brata.
- Widziałem to później. Mój brat przysłał mi filmik. Nie rozmawiałem z nim o tym. Myślę, że wszystko jest już wyjaśnione. Potrzebujemy go jutro i będzie w najlepszej formie - stwierdził Portugalczyk.











