Reklama

Reklama

Lewandowski z nową zabawką. Trzy lata równi pochyłej Barcelony

Od 2004 roku Barcelona nie miała tak złego okresu w lidze hiszpańskiej, żeby przez trzy kolejne sezony przegrywać walkę o tytuł mistrzowski. Xavi Hernandez i Robert Lewandowski chcą zwrócić entuzjazm kibicom z Camp Nou. Na osiem dni przed 34. urodzinami Polak rozpoczyna misję swojego życia.

"Cieszę się jak dziecko, które dostało nową zabawkę" - mówi Lewandowski. Entuzjazm i atencja, z jakimi przyjęto go na Camp Nou, przerosły oczekiwania. Saga transferowa zakończona zwycięstwem Barcelony nad potężnym Bayernem uzmysłowiła światu, że choć pogrążony w kryzysie, kataloński klub wciąż jest atrakcyjnym miejscem pracy dla wybitnych piłkarzy. Lewandowski to laureat Złotego Buta w ostatnich dwóch sezonach, najlepszy strzelec Ligi Mistrzów i jej triumfator z 2020 roku.

Reklama

Barcelona - Rayo. Zaczyna się misja Roberta Lewandowskiego

Wielkie oczekiwania budzi cała drużyna. Trzy ostatnie lata były dla Barcelony równią pochyłą. Rok temu klub stracił Leo Messiego. Inni wielcy gracze jak Philippe Coutinho, czy Antoine Griezmann złamali sobie na Camp Nou kariery. Nadszedł czas na odrodzenie. Jego twarzą ma być Lewandowski, przy wsparciu całej grupy znakomitych piłkarzy.

Pomocnicy Gavi i Pedri mają zapewnić Barcelonie świetlaną przyszłość. Ten drugi zdobył dwa gole w meczu o Puchar Gampera po rozegraniu piłki z LewandowskimXaviemu właśnie o to chodzi, by Polak był liderem i kreatorem, a nie tylko egzekutorem.

Misja Xaviego zaczęła się w listopadzie 2021 roku. Jesienią w La Liga Barcelona grała słabiusieńko, a w Lidze Mistrzów się wręcz skompromitowała. Wiosną nastąpił postęp. W rundzie rewanżowej Primera Division Katalończycy zdobyli 42 pkt, tyle ile mistrzowski Real Madryt. Wygrali klasyk na Santiago Bernabeu 4-0, ale przeżywali wahania formy, więc nie udało się wygrać nawet trofeum pocieszenia (Liga Europy).

Xavi i Laporta doszli do wniosku, że drużynę trzeba wzmocnić. Trener Barcelony chce mieć po dwóch dobrych graczy na każdej pozycji na boisku. Zadłużony klub musiał zastawić swoją przyszłość sprzedając część prawa do swoich meczów na kolejne 25 lat. 153 mln euro pochłonęły transfery. Laporta jest świadomy, że marazm trzeba przerwać za wszelką cenę. Jeśli klub ma wrócić do równowagi, jego kibice muszą zapełniać stutysięczny stadion. Zapełnią, kiedy drużyna będzie grała pięknie i wygrywała, jak w czasach Xaviego, Messiego, czy Andresa Iniesty.

Barcelona - Rayo. Tak trudnego zadania Lewandowski jeszcze nie miał

Barcelona to mekka turystyczna. W latach sukcesów klubu z Camp Nou jego muzeum było najczęściej odwiedzanym w mieście. Pandemia i życie ponad stan poprzedniego prezesa zrujnowały Barcę, mimo wszystko mit wielkiego klubu wciąż żyje. Dlatego Lewandowski, Aubameyang, Kounde, Raphinha wybrali grę na Camp Nou, a nie gdzieś, gdzie może nawet lepiej płacą. Przynajmniej tak twierdzi Laporta.

Co z tego wyniknie? Lewandowski nie stawał jeszcze przed tak wielkimi oczekiwaniami w żadnym klubie. W 2010 roku odchodził do Borussii Dortmund z Lecha jako materiał na bardzo dobrego napastnika. W cztery kolejne lata zapracował na transfer do Bayernu Monachium. To był absolutny szczyt w Bundeslidze. Zawsze jednak tliło się w Polaku marzenie o grze w La Liga. Barcelona daje szansę Lewandowskiemu na CV doskonałe. Jeśli sprosta oczekiwaniom.

- W Niemczech osiągnąłem wszystko. Wiem, że kibiców Bayernu boli moja decyzja, ale myślę, że po głębszym zastanowieniu, zrozumieją - mówi Lewandowski. Opuścił wielki klub w fazie rozkwitu, by wyprowadzić z kryzysu innego giganta. Medialnie jeszcze większego. Barcelona jest głodna sukcesu i znów czuje się silna. Dziś zaczyna się misja odzyskania pozycji w Hiszpanii i Europie.

ZOBACZ TEŻ:

Barcelona porównana do Realu Madryt. Złoty But kontra Złota Piłka

Dzień Killera. Wątpliwości w Barcelonie

Absolutny rekord! Spektakularne sceny w Barcelonie i wielka kasa w tle

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL