Reklama

Reklama

Lewandowski w zwarciu. Hiszpański dziennik wskazuje winnych

"Lewandowski w zwarciu" - napisał dziennik "As" oceniając grę Polaka w meczu z Rayo. Madrycka gazeta znalazła czterech najbardziej winnych bezbramkowego remisu Barcelony z Rayo Vallecano: Ronald Araujo, Gavi, Dembele i Jordi Alba.

"Nie zdobył bramki, ale udowodnił, że jest znakomitym transferem Barcelony. I nie tylko ze względu na to, co daje drużynie w polu karnym rywala. Potrafi grać plecami do bramki przeciwnika, dać płynność w rozegraniu akcji. Miał trzy dobre okazje na bramkę, anulowano mu gola ze względu na spalonego. Będzie zdobywał bramki dla Barcelony. To tylko kwestia czasu" - napisał o debiucie Lewandowskiego w La Liga madrycki dziennik "As".

Reklama

"As" wskazuje winnych w Barcelonie

Zdaniem "Asa" w Barcelonie zawiedli czterej gracze. Wystawiony na prawej obronie Ronald Araujo, który jest mocny w tyłach, ale w ofensywie daje drużynie bardzo niewiele. Z drugiej strony lewy obrońca Jordi Alba był "rozproszony". "Daje wciąż zatrważające oznaki słabości. W tyłach lepszy, ale w ataku wciąż się mylił.

Młody pomocnik Gavi był - według "Asa" nieobecny. Aktywny tylko przy pressingu, w grze z piłką zbyt nieśmiały.

Ousmane Dembelenie mógł oddać dobrego strzału. Był aktywny na początku, ale nie było z tego wiele korzyści. Próbował do końca, ale skuteczność zawiodła go całkiem.

Od barcelońskiego dziennika "Sport" Lewandowski otrzymał notę 6. Wyższą (7) dostał tylko bramkarz Marc-Andre ter Stegen, który uratował zespół przed porażką z Rayo. Szóstką oceniono także stopera Erica Garcię i pomocnika Frenkiego de Jonga, który wszedł po godzinie za Gaviego i bardzo ożywił grę Barcelony.

Prasa katalońska chwali Lewandowskiego

O Lewandowskim "Sport" napisał: - Nie jest tylko snajperem. Robi wszystko w czasie gry, spisuje się bardzo dobrze stojąc plecami do bramki. Jedyna bramka, którą zdobył, padła ze spalonego. Próbował strzelić gola na wszelkie sposoby, ale nie było na to sposobu.

Inny kataloński dziennik "El Mundo Deportivo napisał o grze Polaka tak: Tęsknił za liczbą sytuacji bramkowych, które stwarzali mu koledzy z Bayernu Monachium. Zachował zimną krew przy bramce ze spalonego. W drugiej połowie kilka jego strzałów było nieskutecznych. Widać u niego chęć bycia liderem drużyny: bardziej niż w samej grze, w gestach w kierunku trybun, by kibice wsparli zespół.

ZOBACZ TEŻ:

Zabrakło centymetrów. Lewandowski mógł zostać bohaterem meczu z Rayo

Niemcy dostrzegli wpadkę Lewandowskiego. Ogłosili koniec jego serii

"Witamy w La Liga panie Lewandowski". Złote byty to za mało na Hiszpanię?

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL