Lewandowski strzela, Barcelona gromi. Hit. Popis ekipy Flicka w Korei
To był istny festiwal strzelecki w wykonaniu piłkarzy FC Barcelona. Podopieczni trenera Hansiego Flicka pokonali w czwartkowym meczu towarzyskim w Korei Południowej miejscową ekipę FC Seoul aż 7:3. Worek z bramkami rozwiązał już w 8. minucie Robert Lewandowski, a później dzieła dopełnili jego koledzy. Nasz napastnik rozegrał pierwsze 45 minut, a na początku drugiej połowy na boisku pojawił się drugi z Polaków - Wojciech Szczęsny.

Robert Lewandowski wyszedł w podstawowym składzie FC Barcelona na czwartkowy mecz towarzyski z FC Seoul. Wojciech Szczęsny natomiast usiadł na ławce rezerwowych, a miejsce między słupkami od pierwszej minuty zajął - podobnie jak w ostatniej potyczce z Vissel Kobe (3:1) - nowy nabytek "Dumy Katalonii" Joan Garcia.
Podopieczni Hansiego Flicka od samego początku byli ofensywnie usposobieni, czego najlepszym przykładem był strzał Pedriego z 3. minuty. Hiszpan zdecydował się na próbę z ostrego kąta, choć nie była to dla niego dogodna pozycja. W efekcie piłka przeleciała w bezpiecznej odległości od dalszego słupka.
Definitywny koniec Lewandowskiego? Beznadziejna sytuacja. Możliwy szokujący zwrot akcji
Robert Lewandowski z pierwszym golem dla FC Barcelona w nowym sezonie
Dużo większe zagrożenie dla ekipy gospodarzy przyniósł... ich własny atak. Dani Olmo zdołał bowiem odebrać piłkę jednemu z rywali - któremu nieco przeszkodził sędzia - i błyskawicznie przeniósł akcję pod pole karne Koreańczyków, a następnie zagrał do Lamine'a Yamala. 18-latek po przyjęciu piłki natychmiast uderzył w stronę bramki, obijając słupek. Na szczęście dla Barcelony futbolówka trafiła jeszcze wprost pod nogi Roberta Lewandowskiego, który dopełnił formalności, zdobywając jedną z najłatwiejszych bramek w swojej karierze. Dla polskiego napastnika to pierwsze trafienie w trakcie tegorocznych przygotowań do nowego sezonu.
Lamine Yamal miał czego żałować, bo niewiele brakło, by to jego nazwisko trafiło na listę strzelców. Ale zamiast to rozpamiętywać, postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. W 14. minucie Hiszpan ruszył rajdem ze skrzydła, próbując zagrać piętą w pole karne. A że na drodze stanęli mu obrońcy, a piłka do niego wróciła, postanowił spróbować szczęścia strzałem. I nie pożałował tej decyzji. Jego uderzenie nie było wprawdzie najwyższych lotów, ale i tak wystarczyło, by Kang Hyun-Moo popełnił błąd na linii, kapitulując pod raz drugi.
Po tym indywidualnym błysku, w 26. minucie trener Hansi Flick mógł jednak postawić przy nazwisku swojej młodej gwiazdy sporego minusa. To właśnie 18-latek stracił piłkę podczas próby dryblingu w okolicach własnej "szesnastki". Zabrał mu ją Kim Jin-Su i nie myśląc zbyt długo, zagrał w pole karne, gdzie czekał już balansujący na granicy spalonego Cho Young-Wook, który huknął pod poprzeczkę, nie do obrony.
Tuż przed upływem regulaminowych 45 minut prowadzenie Barcelony mógł podwyższyć Dani Olmo, ale spudłował w dogodnej sytuacji. Ta sytuacja szybko się zemściła, bo po chwili było już 2:2, a Joana Garcię pokonał Yazan Al-Arab, w kapitalny sposób urywając się obrońcom po prostopadłym zagraniu.
I gdy wydawało się, że obie ekipy zejdą do szatni na przerwę przy remisie, Lamine Yamal zdecydował się jeszcze rzutem na taśmę na skuteczną akcję indywidualną, po której mógł cieszyć się z dubletu.
W przerwie trener Hansi Flick - podobnie jak w pierwszym sparingu - postanowił zmienić całą jedenastkę. I tak na murawę nie wrócił już Robert Lewandowski, zmieniony przez Ferrana Torresa, lecz zameldował się na niej za to Wojciech Szczęsny.
Nowo wprowadzeni zawodnicy potrzebowali niespełna 10 minut, by zmienić wynik. W 55. minucie na zaskakujący strzał ze znacznego dystansu zdecydował się Andreas Christensen, który trafił w piłkę na tyle czysto i mocno, że po chwili utonął w ramionach kolegów.
Barcelona jednak wciąż nie miała dość. W 74. minucie piątą bramkę dla "Dumy Katalonii" dołożył Ferran Torres, który zabawił się w polu karnym z obrońcą po podaniu Jofre Torrentsa, a następnie nie dał szans bramkarzowi. Potem gola na 6:2 strzelił Gavi, popisując się wcześniej cudownym przyjęciem piłki.
Gospodarze nie poddawali się mimo popisu strzeleckiego rywali i przed końcem meczu zdobyli jeszcze jedną bramkę. Wojciecha Szczęsnego pokonał Jung Han-Min. Ale ostatni głos należał do Barcelony - Ferran Torres dobił jeszcze Koreańczyków bramką na 7:3. I tak "Duma Katalonii" zanotowała widowiskowy triumf w swoim drugim letnim sparingu.












