Lewandowski obiektem żartów. W domu wybuchła awantura, a Anna musiała zmienić zachowanie
Robert Lewandowski w Barcelonie mieszka od lata 2022 roku. Polak przeprowadził się tam wspólnie z całą rodziną, a żona Anna w nowym otoczeniu zaczęła budować swoją karierę biznesową. Oprócz tego małżonka kapitana kadry zaczęła także uczęszczać na lekcję bachaty. Wobec tego "Lewy" stał się obiektem żartów, a to doprowadzić miało do poważnej rozmowy w domu. Anna Lewandowska miała także zmienić swoje zachowanie.

Robert Lewandowski po przeprowadzce z Monachium do Barcelony zyskał nowe życiowe możliwości i nie chodzi tylko o to, że FC Barcelona medialnie jest zdecydowanie większym klubem od Bayernu Monachium. Kapitan naszej kadry zmienił kompletnie otoczenie, miasto, otaczającą go naturę.
To sprawiło, że odzyskał uśmiech i w pewnym sensie odżył po nieco trudniejszym czasie w Monachium. Nowe możliwości otworzyły się także przed jego żoną - Anną, która zaczęła z tego należycie korzystać zarówno pod względem biznesowym, jak i zwyczajnie jeśli chodzi o spędzanie wolnego czasu.
Awantura w domu Lewandowskich. Robert miał dość
Jednym z hobby Anny stała się bachata, a więc zmysłowy taniec i gatunek muzyki wywodzący się z Dominikany, charakteryzujący się bliskim kontaktem partnerów i ruchem bioder. Żona naszej gwiazdy w swoich mediach społecznościowych publikowała wiele nagrań z treningów ze swoim nauczycielem.
Jak się okazuje, to doprowadziło do żartów z Lewandowskiego. - Był to duży problem. Robert w pewnym momencie stał się pośmiewiskiem. To są duże słowa, ale wiem to, bo reprezentanci Polski na zgrupowaniach wysyłali sobie memy z Anią. Kiedy kadrowicze zaczynają się naśmiewać z kapitana reprezentacji, to nie jest dobrze - rozpoczął Sebastian Staszewski w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim.
Dziennikarz wspomniał, że doszło nawet do awantury w domu. - Mam wrażenie, że Robertowi długo nikt nie chciał powiedzieć prawdy o tym, że to poszło za daleko, że niektórych filmików Ani nie trzeba pokazywać. W końcu ta prawda zaczęła do Roberta docierać i skończyło się to awanturą w domu - dodał autor książki "Lewandowski. Prawdziwy".
- Odbyli z Anią bardzo emocjonalną rozmowę, w której padły słowa, mające przystopować pewne rzeczy. Robert odniósł się do tego, zadałem mu o to pytanie. Powiedział, że w pewnym momencie było tego za dużo. Jego bolało nie tylko to, że się z niego śmiali, ale pamięta też, że było dużo nieeleganckich sugestii dotyczących kwestii relacyjnych.
Że Ania gdzieś jeździ z tymi Hiszpanami i nie wiadomo, co jeszcze. To jest bolesne. W końcu to do Roberta dotarło i postawił tamę. Powiedział: "Ania, wrzucaj tego mniej". Nie czuł się komfortowo, odpowiadając na pytania o to, ale te tańce Ani stały się sprawą ogólnopolską. W Hiszpanii też z tego żartowano. To zostało trochę ukrócone - podsumował Staszewski.











