Po dublecie w ostatnim spotkaniu ligowym przeciwko Charlotte w barwach Chicago Fire wydawało się, że Robert Lewandowski wraca do formy. Szansę na udowodnienie tej tezy miał w nocy z czwartku na sobotę czasu polskiego. Wówczas zadebiutował on w rozgrywkach Leagues Cup przeciwko meksykańskiej Necaxie. I choć spotkanie rozpoczął od pierwszej minuty, to na listę strzelców się nie wpisał.
Jego zespół ograł rywala 2:0, lecz wynik mógł być nieco wyższy. W końcu nasz gracz miał kilka okazji, by piłkę w siatce umieścić. Ostatecznie na murawie spędził jedynie 64. minuty, po czym został zdjęty przez Gregga Berhaltera. W mediach społecznościowych już pojawiły się pierwsze głosy ekspertów ws. występu naszego zawodnika.
Kilka zdań napisała Katarzyna Przepiórka, czyli znawczyni amerykańskiej piłki. Jej zdaniem nie był to wybitny występ 37-latka. Zaznacza jednak, że kilka okazji miał, a sama decyzja o zmianie podjęta przez trenera Berhaltera była dobrym pomysłem. Tym bardziej że "Strażacy" wygrywali.
- Robert Lewandowski dzisiaj 64 minuty i zmiana. Podobnie Philip Zinckernagel. Gregg Berhalter rotuje podczas Leagues Cup. I słusznie. Szczególnie że Chicago Fire prowadziło. Nie był to wybitny mecz Polska, ale kilka okazji miał - czytamy.
O Lewandowskim już głośno, tak go oceniono. "Bez efektu wow"
Swoją opinią podzielił się również Mateusz Ligęza. Jak napisał dziennikarz, jego zdaniem trener zdecydował się dziś na sporą rotację oraz oszczędzanie sił najważniejszych graczy. A takim bez dwóch zdań jest popularny "Lewy". Do tego dodał również, że nie było to ani złe, ani dobre spotkanie w wykonaniu Polaka, a dokładniej bez "wow".
- Lewandowski w trzech z czterech meczów Chicago Fire bez gola. Zmieniony w 64. min, gdy wynik był pod kontrolą w Leagues Cup, rotacja zawodników i oszczędzanie sił. Tym bardziej że Lewy był mocno obijany dziś przez rywali. Swoje okazje miał, nie był to zły występ, ale też bez efektu wow - napisał.
Następne spotkanie z udziałem Chicago Fire odbędzie się w nocy z niedzieli na poniedziałek (9 na 10 sierpnia) o godz. 2:00. Rywalem Chicago Fire będzie Santos Laguna. Będzie to rywalizacja w ramach drugiego starcia fazy grupowej Leagues Cup. Relację tekstową "na żywo" z tego meczu będzie można śledzić w serwisie Interia Sport.

















