Bardzo dobrze w zmaganiach Leagues Cup radziło sobie Chicago Fire. Po ograniu Necaxy (2:0) oraz Santos Laguna (3:1) nadszedł czas na ostatnie spotkanie - z Cruz Azul. Od pierwszej minuty na boisku nie zabrakło Roberta Lewandowskiego, który chciał strzelić kolejnego gola dla "Strażaków".
I ostatecznie do siatki trafił, lecz jego gol został nieuznany. Zespół z MLS mimo to poradził sobie z meksykańskim rywalem 2:1, dzięki czemu z kompletem punktów zakończył fazę grupową i zagra w ćwierćfinale rozgrywek. Z upływem czasu wokół rywalizacji dalej jest głośno, a wiele mówi się o występie wspomnianego 37-latka.
Nasz reprezentant nie miał łatwej przeprawy z obrońcami rywali, co potwierdzają filmiki krążące po sieci. Ci byli bardzo agresywni wobec napastnika i niejednokrotnie grali "na limicie" sprawdzając cierpliwość arbitra. I jednocześnie Roberta Lewandowskiego. Na początku drugiej połowy został uderzony w głowę, lecz gwizdek sędziego milczał.
- Lewandowski dostał cios w głowę na początku drugiej połowy - napisał jeden z fanów ekipy dołączając nagranie.
Jeszcze w pierwszej części spotkania nasz zawodnik nie krył niezadowolenia z decyzji arbitra po tym, jak był faulowany nie będąc w ogóle przy piłce. - Robert Lewandowski okazuje frustrację po otrzymaniu ciosu bez piłki - czytamy.
Po meczu Lewandowskiego stanowcze słowa. "Wroga atmosfera"
Jeden z dziennikarzy blisko związanych z Chicago Fire - Kiril Anastasov napisał, że było to jego zdaniem jedno z najbardziej dramatycznych spotkań ekipy. Zwycięstwo to określił niesamowitym nie zapominając o wspomnieniu atmosfery na trybunach, która była stosunkowo "wroga".
- Jeden z najbardziej dramatycznych meczów w historii Fire i niesamowite zwycięstwo nad trudnym rywalem - Cruz Azul - oraz wrogą atmosferą na trybunach - napisał.
W ćwierćfinale Leagues Cup Chicago Fire zagra z Monterrey. I ten mecz już zapowiadany jest jako rywalizację Roberta Lewandowskiego z Hugo Cuypersem - jego niedawnym kolegą z szatni.

















