Lewandowski potwierdza ws. Małgorzaty Tomaszewskiej. Wychodzą okoliczności ich spotkania
Już od dawna Jan Tomaszewski w mocnych słowach zachęca Roberta Lewandowskiego do odejścia z Barcelony. Wątek jego mentorskich komentarzy niespodziewanie wypłynął podczas... mistrzowskiej fety w Katalonii. Niejako w odpowiedzi Robert Lewandowski sparodiował legendarnego bramkarza, a następnie ujawnił pewną historię dotyczącą jego córki, Małgorzaty.

Jan Tomaszewski konsekwentnie od wielu tygodni - poprzez media - namawia Roberta Lewandowskiego do opuszczenia Barcelony. Powód? Zdaniem byłego legendarnego bramkarza reprezentacji Polski "Lewy" nie jest w katalońskim klubie doceniany tak, jak na to zasługuje. "Robert tam jest traktowany jako piąte koło u wozu i powinien odejść. Odejście Roberta do każdego klubu, czy to będzie Juventus, czy amerykańska liga, czy azjatycka, czy szejkowa liga, będzie po prostu gwiazdą. A tutaj będzie na zasadzie: wynieś, przynieś, pozamiataj" - stwierdził niedawno w "Super Expressie".
Myśmy apelowali już 3-4 miesiące temu. Robert, postąp jak mężczyzna. Ty nie jesteś byle kim. Jesteś najsławniejszym Polakiem w historii, a pozwalasz na to, żeby cię tak traktowano
Tego typu mocne stwierdzenia nie przechodzą bez echa także w środowisku piłkarzy. Podczas mistrzowskiej fety Barcelony sparodiował je Wojciech Szczęsny. Niejako w nawiązaniu Robert Lewandowski opowiedział pewną ciekawą historię dotyczącą swojej znajomości z córką Jana Tomaszewskiego.
Robert Lewandowski ujawnia ws. Małgorzaty Tomaszewskiej. "Tańczyłem z nią"
Mikrofon Kanału Sportowego towarzyszył Szczęsnemu i Lewandowskiemu podczas celebrowania tytułu mistrza Hiszpanii z Barceloną. W pewnym momencie bramkarz zaczął... parodiować Tomaszewskiego.
"Robert powinien odejść z Barcelony! Dlaczego? Dlatego, że oni mu nie podają piłki. Bo widać, że ten Yamal, ten Raphinha, oni go już nie lubią. On powinien odejść, z szacunkiem dla siebie. Bo co? Bo Robert to jest najwybitniejszy polski sportowiec. I robią z niego pośmiewisko, pośmiewisko z niego robią, drodzy państwo. On powinien odejść, zakomunikować" - mówił, nawiązując stylem i formą do wypowiedzi "człowieka, który niegdyś zatrzymał Anglię".
Zabawę podłapał "Lewy". "Wojtek Szczęsny, legenda siedzi na ławce. Jak on może tak siedzieć? Wstyd! Wojtek dziękuję, idź gdzie indziej" - naśladował ton Tomaszewskiego.
A następnie opowiedział pewną historię sprzed lat. Wyjawił w niej, że swego czasu miał okazję... zatańczyć z córką legendarnego bramkarza, Małgorzatą. "Ja mam taką historię. Czekaj, ja tego nie mówiłem. Wiesz, że Jan Tomaszewski był na mojej studniówce?" - zaczął. "A, bo była jego córka" - załapał Szczęsny. "Dokładnie. I ja tańczyłem z nią. A nie wiem, czy Jan Tomaszewski to wie" - wyjawił Robert.
Istotnie, Robert Lewandowski i Małgorzata Tomaszewska bawili się przed laty na jednej studniówce. Są w podobnym wieku, chodzili do tej samej szkoły, czyli do LXII Liceum Ogólnokształcącego Mistrzostwa Sportowego im. gen. broni Władysława Andersa w Warszawie. Kiedyś publicznie mówiła o tym prezenterka. Wróciła pamięcią do przedmaturalnej imprezy.
"Tańczyłam poloneza w parze z jego najlepszym przyjacielem Marcinem, natomiast Robert tańczył chyba z Dianą i w pewnym momencie myśmy się tak zamieniali. To pamiętam, bo to już była studniówka i pamiętam, że bardzo blisko siebie tańczyliśmy tego poloneza i tam się wymienialiśmy" - wspominała dla Plejady.
Przy okazji zdradziła, że ją i "Lewego" różni charakter. "Robert był bardzo cichy, a ja byłam gadułą, taką, jaką jestem dziś. Więc energie były zupełnie inne". Dodała, że - z tego co pamięta - piłkarz zawsze należał do tego grona, które niespecjalnie lubiło imprezować. "Robert, tak jak go pamiętam i odbieram, był bardzo pracowitym człowiekiem już od samego początku, którego chyba nie zobaczyło się na imprezach razem z resztą swoich kolegów. Tak mi się wydaje" - podsumowywała.














