Reklama

Reklama

Lewandowski do Barcelony? Hansi Flick ostro komentuje! Padło słowo "wstyd”!

Saga z przechodzeniem Roberta Lewandowskiego z Bayernu do FC Barcelona zdaje się nie mieć końca i porusza niemal wszystkich w świecie piłki. Nie pozostał na nią obojętny selekcjoner Niemiec Hansi Flick, który świetnie zna "Lewego" z Bayernu.

Lewandowski poczuł się lekceważony przez Bayern

Najpierw Robert Lewandowski poczuł się zlekceważony przez "Bawarczyków", którzy nowe umowy przynieśli na tacy Thomasowi Muellerowi i Manuelowi Neuerowi, a o dwukrotnym zdobywcy tytułu Piłkarza Roku FIFA zapomnieli.

Dlatego "Lewy" poszedł va banque razem ze swym menedżerem Pinim Zahavim. 30 maja na konferencji rozpoczynającej zgrupowanie reprezentacji Polski ogłosił, że jego przygoda z Bayernem dobiegła końca.

- Na dziś pewne jest jedno: że moja historia z Bayernem jakby dobiegła końca. Po tym wszystkim, co wydarzyło się w ostatnich miesiącach nie wyobrażam sobie dalszej dobrej współpracy. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że transfer będzie najlepszym rozwiązaniem dla obu stron. Wierzę w to, że Bayern nie zatrzyma mnie tylko dlatego, że może. Skupiam się tylko na zgrupowaniu. Pewnie po nim będzie czas, by więcej powiedzieć coś na ten temat - mówił Lewandowski 30 maja.

Reklama

Do tego doszło potknięcie w tłumaczeniu rzecznika kadry Jakuba Kwiatkowskiego, który słowa Roberta "Bayern jest poważnym klubem" źle usłyszał, przez co przetłumaczył "Bayern jest niepoważnym klubem ("Bayern is not serious club") i wystarczyło, by z tego wybuchła awantura.

- Robert podpalił Europę. Nawet Chicago Fire tego nie ugaszą - zażartował selekcjoner Czesław Michniewicz.

Robert Lewandowski w ogniu krytyki władz Bayernu

Ogień krytyki w RL9 skierowali wszyscy święci Bayernu, a także kibice klubu.

Do tego chóru dołączył były trener "Bawarczyków", a dziś selekcjoner Niemiec Hansi Flick. Po rozbiciu Włochów 5-2 w Lidze Narodów powiedział "Bildowi" znamienne słowa:

Hansi Flick widzi plusy odejścia Haalanda i Lewandowskiego

W dokonanym już odejściu Erlinga Haalanda i prawdopodobnym Roberta dostrzega też jasne strony.

- Być może to stworzy szanse dla młodych piłkarzy z Niemiec na udowodnienie, czego są warci. Takich jak Karim Adeyemi z Borussii Dortmund, nawet biorąc pod uwagę fakt, że to piłkarz innego typu - zaznaczył Flick.

Robert obiecał, że po zakończeniu zgrupowania kadry zdradzi, gdzie będzie grał w przyszłym sezonie.

- Niestety, w tej sprawie nie stało się nic istotnego, więc muszę podtrzymać tylko to, co powiedziałem na konferencji na początku zgrupowania - odparł na PGE Narodowym.

MiBi

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL