Lewandowski bohaterem. 3 gole, Barcelona miażdży. "Dziesiątka" Polaka
FC Barcelona znów triumfuje. W sobotnim meczu 23. kolejki La Liga "Duma Katalonii" zdeklasowała na Camp Nou Mallorcę, zwyciężając 3:0. Jednym z bohaterów mistrza Hiszpanii został Robert Lewandowski. To on w trudnym momencie spotkania zdobył pierwszą bramkę, tym samym dobijając do szczególnej granicy. Było to bowiem jego 10. trafienie w tym sezonie hiszpańskiej ekstraklasy. 37-latek wciąż się nie zatrzymuje. I nieustannie chce więcej.

Po zapewnieniu sobie miejsca w najlepszej czwórce Pucharu Króla - dzięki ćwierćfinałowej wygranej 2:1 z Albacete - FC Barcelona wróciła do walki o obronę tytułu mistrzowskiego. W 23. serii gier "Duma Katalonii" podjęła Mallorcę, stając przed szansą, by wywrzeć presję na Real Madryt, oddalając się od odwiecznego rywala na dystans 4 punktów w ligowej tabeli.
Pomóc w tym, by tak się stało, miał między innymi Robert Lewandowski, który pojawił się w wyjściowym składzie. Wojciech Szczęsny natomiast, zgodnie ze zwyczajem, znalazł się wśród rezerwowych. Joan Garcia jest bowiem obecnie nie do ruszenia.
FC Barcelona była zdecydowanym faworytem tego starcia. Wszak ostatni raz dała ograć się Mallorce w maju 2009 roku, a od tamtej pory obie ekipy mierzyły się aż 19-krotnie. Swoją przewagę trzeba było jednak kolejny raz udowodnić na murawie.
Piłkarze Hansiego Flicka rzeczywiście od samego początku próbowali przejąć kontrolę. Z tym że niewiele tego wynikało. W ich grze brakowało błysku i elementu zaskoczenia, a bez tego trudno było zaskoczyć dobrze ustawioną ekipę Mallorki, która w dodatku postanowiła pokazać pazur pojedynczymi wypadami.
Podczas ataków zaczepnych wyróżniał się zwłaszcza Jan Virgili. 19-latek błyszczał na lewej flance, ale i w okolicach pola karnego. A to oddał strzał głową, a to uderzył prawą nogą, a to zagrał do Vedata Muriqiego w taki sposób, że ten stanął oko w oko z Joanem Garcią. Nie była to jednak łatwa sytuacja dla Kosowianina, który uderzając wślizgiem, chybił.
Robert Lewandowski znów trafia do siatki w rozgrywkach La Liga
Co do Barcelony, skoro atak pozycyjny nie przynosił skutku, Marcus Rashford postanowił zmienić sposób finalizacji akcji, decydując się w 29. minucie na strzał sprzed pola karnego. Gola wprawdzie nie zdobył, bo zablokował go David Lopez. Zrobił to jednak bardzo niefortunnie, bo piłka po jego interwencji odbiła się od Daniego Olmo, a następnie trafiła pod nogi Roberta Lewandowskiego, który pokazał snajperski nos i doświadczenie, notując swoją 10. bramkę w tym sezonie La Liga.
Pod koniec pierwszej połowy Polak - który pełnił w tym meczu funkcję kapitana FC Barcelona - znów znalazł się w centrum uwagi. To bowiem on wywalczył rzut wolny, po którym piękny strzał oddał Marcus Rashford. Leo Roman obronił uderzenie Anglika, ale szansę na podwyższenie wyniku miał jeszcze Lamine Yamal, który nie trafił z kilku metrów po zagraniu Julesa Kounde.
Druga połowa rozpoczęła się od protestów piłkarzy Barcelony, którzy domagali się rzutu karnego. Sędzia Alejandro Quintero Gonzalez uznał jednak, że Johan Mojica nie faulował Lamine'a Yamala.
W 54. minucie znów zrobiło się gorąco pod bramką gości, którzy mieli sporo szczęścia. Marc Casado oddał strzał, a jeden z obrońców odbił jeszcze piłkę w taki sposób, że ta trafiła w poprzeczkę i opuściła plac gry. Do szczęścia Hiszpana zabrakło centymetrów. Po chwili groźnie z "szesnastki" uderzał Fermin, lecz górą był Leo Roman. Mimo to golkiper Mallorki miał powody do zmartwienia, bo wydawało się, że Barcelona wrzuca właśnie wyższy bieg. I wcale nie zamierza zwalniać.
Yamal na 2:0. Cudowny gol genialnego Hiszpana
Efektem ofensywnych starań "Dumy Katalonii" była bramka na 2:0 zdobyta w 61. minucie. Przyniósł ją krótko rozegrany rzut rożny, po którym piłka trafiła pod nogi Yamala. 18-latek krótkim zwodem zwiódł obrońcę i oddał strzał sprzed pola karnego, trafiając do siatki w naprawdę pięknym stylu, co dało Barcelonie bezpieczną przewagę.
W kolejnych minutach dominacja gospodarzy nie słabła. Ofensywny duch wdarł się nawet w serce Joana Garcii, który w pewnym momencie wdał się w drybling mając obok siebie dwóch rywali, a i tak nie stracił piłki. A Yamal próbował znów zaskoczyć wszystkich kolejnym golem z dystansu. Chybił jednak, próbując szczęścia z prawego skrzydła.
Nastolatek opuścił plac gry w 78. minucie, podobnie jak Robert Lewandowski. W ich miejsce na placu gry pojawili się Ronny Bardhiji oraz Joao Cancelo. Już bez dwójki swoich atakujących Barcelona mogła stracić bramkę. Joan Garcia w swoim stylu zatrzymał jednak uderzenie Antonio Sancheza, chroniąc swoją ekipę przed nerwową końcówką. A tej udało się uniknąć.
Bernal z duszą "dziewiątki"
Pod nieobecność "Lewego" w roli napastnika świetnie odnalazł się w 83. minucie... Marc Bernal. To on świetnie wyszedł na pozycję, a następnie skutecznie wykorzystał prostopadłe zagranie Fermina Lopeza, ustalając wynik meczu.
Teraz piłkarze FC Barcelona mogą spokojnie czekać na jutrzejszą odpowiedź Realu Madryt, który obecnie traci do "Dumy Katalonii" cztery punktu. W niedzielę "Królewscy" zagrają na Estadio Santiago Bernabeu z lokalnym rywalem Barcy - Espanyolem.














