Po dublecie w meczu MLS z Charlotte FC, w którym Robert Lewandowski został bohaterem, zapewniając ekipie Chicago Fire 2:1, Polak miał okazję, by pójść za ciosem, debiutując przy tym w nowych rozgrywkach - Leagues Cup. Bez niespodzianki, kapitan naszej kadry wybiegł w nocy z czwartku na piątek pierwszym składzie "Strażaków" na spotkanie z meksykańską Necaxą.
37-latek miał kilka okazji, by trafić do siatki, a najlepsza była ta w pierwszej połowie, gdy próbował zaskoczyć bramkarza uderzeniem z woleja. Zszedł jednak z murawy bez gola w 63. minucie zmieniony przez Robina Loda. A tym razem drużyna Polaka poradziła sobie i bez jego trafień, zwyciężając 2:0
Lewandowski z kolejnym występem w Chicago Fire. Kapitan komentuje
Sam "Lewy" nie zebrał tuż po meczu zbyt wielu jednoznacznie pozytywnych opinii za to, co zaprezentował na murawie. A pytanie o jego adaptację i wpływ na zespół usłyszał podczas spotkania z przedstawicielami mediów Jack Elliott, czyli kapitan Chicago Fire. A słowo kapitana zawsze waży najwięcej.
Jego wpływ jest świetny. Myślę, że Robert kapitalnie komponuje się w zespół. To świetny facet. Rewelacyjnie jest mieć go w szatni. Ma masę doświadczenia
I dodał: - Oczekiwania dotyczące tego turnieju i wszystkich rozgrywek, w których bierzemy udział, są takie same. Chcemy spróbować wygrać wszystko. Tutaj nic się nie zmienia.
Podobne są także założenia trenera Gregga Berhaltera. - Nasze oczekiwana są tam, gdzie są. Chcemy spróbować wygrywać mecze. Będziemy myśleć o jednym spotkaniu na raz i zobaczymy, jak to się potoczy. A później będziemy przygotowywać się do kolejnej potyczki. Drużyny z MLS były konkurencyjne w tych rozgrywkach. Ale muszę przyznać, że grały u siebie, więc była to dla nich łatwiejsza droga. W tym roku format jest inny. Jest potencjał, by grać w Meksyku. To będzie wyzwanie dla wszystkich drużyn. Miejmy nadzieję, że będzie to świetny turniej z wieloma emocjonującymi spotkaniami - przekazał szkoleniowiec Chicago Fire.













