Niemalże 10-letnia współpraca Cezarego Kucharskiego i Roberta Lewandowskiego zakończyła się dość przykrym finałem. Dziś obaj panowie są ze sobą skonfliktowani, a ich spór przeniósł się na salę sądową. Trwa proces, w którym strona broniąca interesów piłkarza zarzuca agentowi m.in. szantaż. Choć zdaniem Kucharskiego tak naprawdę idzie o coś innego, a konkretnie o rozliczenia finansowe. Miał paść ofiarą "zorganizowanej akcji".
"On [Robert Lewandowski - przyp. red.] może sobie myśli, że pod wpływem działań Siemiątkowskiego i prokuratury pisowskiego państwa, jego dealu z nimi, ja przestraszę się i odpuszczę. Taki był cel tej całej zorganizowanej akcji. Przecież tylko idiota może myśleć, że chodzi o szantaż. Chodzi o pieniądze, one są sporem" - powiedział w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet.
Zresztą właściwie znaczna część wywiadu poświęcona jest właśnie "Lewemu". Raz po raz pojawiają się też przytyki w kierunku jego żony. Menedżer twierdzi, że swego czasu razem ze współpracownikami namawiał Annę na "wyjście do ludzi", ale ona - wedle jego relacji - bardzo się przed tym wzbraniała.
Powiedziałem w wywiadzie dla 'Gazety Wyborczej', że jako agent chcę znaleźć polskiego piłkarza i zrobić z niego kogoś takiego jak David Beckham. (...). Dosłownie użyłem tego sformułowania w wywiadzie dla 'Wyborczej', można to sobie odnaleźć – chcę zrobić z naszego piłkarza polskiego Beckhama. To my później namawialiśmy Anię Lewandowską w tym biurze, gdzie siedzimy, żeby zaczęła się pokazywać wspólnie z Robertem. Pamiętam do dzisiaj, jak tutaj się zarzekała, żegnała się w imię ojca i syna, że ona nigdy nie sprzeda swojej prywatności. Ha, ha, trochę się pozmieniało
To nie koniec.
Kucharski wylewa na głowę Lewandowskiego kubeł zimnej wody po aferze. "To nie są jego słowa z serca"
Cezary Kucharski bezceremonialnie o Lewandowskim. "Król Polski". Dostało się też Annie
Według Kucharskiego PR-owcy Lewandowskich przygotowali dla małżonków pewną konkretną strategię marketingową i skategoryzowali Annę oraz Roberta bardzo wysoko. "Już wtedy w ich zachowaniu było widoczne, że oni głęboko wierzą, że są królem i królową, traktują ludzi niemalże jak poddanych albo przedmiotowo, ze mną włącznie. Ktoś mu wmawiał przez wiele lat, a potem zostało to zebrane w formie strategii, że ma się zachowywać jak władca, jak król Polski" - rzucił były agent piłkarza reprezentacji Polski i Barcelony.
Tezę unaocznia przytoczeniem swojej wersji historii sprzed lat. Rzecz miała dziać się w momencie, gdy Lewandowski podpisał umowę z "Bawarczykami".
"Nie wiem czy to opowiadać, bo ludzie mi w to nie uwierzą. W Monachium podpisaliśmy kontrakt z Bayernem na te 100 milionów euro. Wielka sprawa, rekordowa umowa. Wyszliśmy z gabinetu, Lewandowski zaproponował: 'pojedziemy do mego domu'. Myślałem, że otworzy szampana, wypijemy i będziemy świętować taki kontrakt. No nie. Usiedliśmy we dwóch, a on wypalił: 'po co mi w ogóle agent?'" - zrelacjonował Kucharski. I dodał:
Poznaliśmy się, gdy zarabiał 2500 złotych miesięcznie, a to pytanie padło po ośmiu latach naszej współpracy, kiedy poświęciłem mu pewnie więcej czasu niż swoim dzieciom. Za nami były transfery do Lecha, BVB czy Bayernu, gdzie zaczął zarabiać 250 tysięcy złotych dziennie. A on nie widział zależności i mojego wpływu na to. Odpowiedziałem też pytaniem: czego oczekujesz od agenta? Odpowiedział: 'jak potrzebuję papieru toaletowego w domu, to chcę, żeby agent to organizował'. Dokładnie tak odpowiedział
Sukces Kucharskiego w sporze z Lewandowskim. Były agent może nieźle zarobić

Stanowcza reakcja z obozu Roberta Lewandowskiego. "Kucharski jawnie kpi" z Anny
Pełnomocnik Lewandowskiego, mecenas Tomasz Sięmiątkowski, nie zostawił tego bez odpowiedzi. "Linia obrony Kucharskiego wykracza poza dopuszczalną, ponieważ upublicznia on kłamstwa, manipulacje, obraża i poniża. Poza tym wybiórczo upublicznia materiały dowodowe, co jest nielegalne" - przekazał WP Sportowym Faktom.
Stanowczo sprzeciwił się też atakom na Annę Lewandowską. W swojej wypowiedzi nawiązał do zeznań żony "Lewego", w których mówiła o problemach z laktacją i szczękościsku, których doznała w wyniku stresu wywołanego działaniami Cezarego Kucharskiego.
"Kucharski jawnie kpi z pokrzywdzonej. I w XXI wieku poniżanie kobiety, która mówi, że jako młoda matka miała problemy z laktacją wywołane przez stres, nie spotyka się z publiczną dezaprobatą? To obrzydliwe, prymitywne i nieakceptowalne. Kilka dni wcześniej jak klasyczny hipokryta Kucharski zamieścił zdjęcie pięknego bukietu róż i życzył wszystkim kobietom serdeczności, uśmiechu i determinacji w walce o ich prawa. A sam z tych praw kpi!" - podsumował prawnik.
Koledzy z kadry przestali odzywać się do "Lewego". "Nagle został sam"












