Robert Lewandowski tego lata opuścił Europę. Polak zamienił piłkę na Starym Kontynencie na rzecz rywalizacji za oceanem. Lewandowski nie przedłużył kontraktu z FC Barcelona, podpisał zaś umowę z Chicago Fire. Kontrakt z ekipą "Strażaków" obowiązuje do końca czerwca 2028 roku.
Gwałtowna zmiana nastrojów w Lechu. Jednak wzmocnienie przeciwko FC Thun
Wydawało się, że następca Lewandowskiego w zespole "Blaugrany" jest więcej niż oczywisty. W Barcelonie od początku zakładano bowiem, że miejsce "Lewego" na murawie zajmie Julian Alvarez, a jego zmiennikiem będzie Ferran Torres. Pewne jest już to, że Hiszpan odszedł z klubu.
Misja zastąpienia Lewandowskiego. BVB i Bayern przykładem
Sytuacja Argentyńczyka zdaje się zaś komplikować z dnia na dzień. Atletico do zaprzyjaźnionych mediów przekazuje bowiem jedną wiadomość, a jej treść można skrócić do "nie sprzedamy Alvareza do Barcelony". Do zamknięcia okna transferowego pozostały zaś ledwie niespełna dwa tygodnie.
Wobec tego Barcelona znalazła się w trudnej sytuacji, w której w przeszłości były Borussia Dortmund i Bayern Monachium. Oba kluby z wyzwaniem zastąpienia Lewandowskiego poradziły sobie różnie, ale przyjęły także inne strategie. Lepiej na tym wszystkim wypadło BVB, choć nie został zrealizowany pierwotny plan.
Tym było bowiem stworzenie gwiazdy Bundesligi w osobie Ciro Immobile. Włoch trafił do Niemiec za kwotę 18,5 miliona euro, co jak na tamte warunki było kwotą znaczącą. Były napastnik reprezentacji Włoch trafiał do BVB jako świeżo upieczony król strzelców włoskiej Serie A.
Na papierze wszystko się zgadzało, ale rzeczywistość okazała się brutalna. Immobile nie zaaklimatyzował się w Niemczech. W barwach BVB rozegrał 34 mecze. Strzelił 10 goli i dwa razy asystował. Po sezonie opuścił zaś Zagłębie Ruhry na rzecz wypożyczenia do Sevilli. Latem 2016 roku został sprzedany za 11 milionów euro.
Niespodziewana decyzja ws. Messiego. Miesiąc po mundialu nadeszło ogłoszenie
W buty następcy Lewandowskiego wszedł zaś Pierre Emerick-Aubameyang. Gabończyk wcześniej występował z Polakiem, ale nie mógł tak błyszczeć. Po odejściu Lewandowskiego niespodziewanie to właśnie on stał się jedną z największych gwiazd Borussii Dortmund. Walczył nawet o koronę króla strzelców Bundesligi - w sezonie 2016/2017 wygrał tę rywalizację z Lewandowskim.
Bayern Monachium przed sezonem 2022/2023 stanął przed podobnym wyzwaniem. Bawarczycy uznali, że nie sprowadzą następcy "Lewego" i ta decyzja okazała się błędem. Do klubu trafiła gwiazda - Sadio Mane, ale był to piłkarz na lewe skrzydło. Nie zmienia to jednak faktu, że nikt nie podołał.
Dopiero latem 2023 roku "Duma Południowa" znalazła prawdziwego następcę dla Polaka. Harry Kane trafił do klubu z Monachium za wciąż rekordowe 95 milionów euro. Z bonusami ta suma może wzrosnąć do 120 milionów euro. Dla Bayernu był to ogromny wysiłek finansowy, który ostatecznie się opłacił. Bawarczycy potrzebowali jednak jednego sezonu bez "Lewego", aby zrozumieć jego znaczenie.
Czy podobnie będzie w Barcelonie? Na dzień dzisiejszy Hansi Flick nie dysponuje szerokim wyborem w ofensywie. Na pozycji napastnika nie ma żadnego piłkarza. Marzeniem Niemca jest Julian Alvarez, ale czy uda się je zrealizować? Bez wątpienia to bardzo wymagająca misja.
Jeśli Argentyńczyk nie trafi do Barcelony, a klub nie ruszy po żadną gwiazdę do ataku, to zmusi Flicka do wielu kombinacji i rotacji. Jednocześnie udowodni także, że być może brak Lewandowskiego jest bardziej odczuwalny, niż można byłoby się tego spodziewać. Sezon La Liga dla "Barcy" rozpocznie się w najbliższy weekend.










