Koszmarny błąd: 550 km. Komunikat dzień po meczu Barcy. Fatalny skutek
Komunikat trzecioligowego angielskiego klubu Exeter City FC dotyczący meczu FC Barcelona? To połączenie, który wydaje się surrealistyczne. I taka też jest historia, którą przedstawiła w środę brytyjska ekipa. A jej głównym bohaterem jest jeden z fanów "Dumy Katalonii", który popełnił koszmarny błąd i w drodze na mecz pomylił się o dobre... 550 kilometrów. Ta wpadka była dla niego fatalna w skutkach, bo choć ostatecznie obejrzał piłkarski mecz, stracił możliwość podziwiania w akcji swoich idoli. A także środki, które przeznaczył na zakup wejściówki na jeden z hitów Ligi Mistrzów.

We wtorkowy wieczór FC Barcelona rozpoczęła bezpośrednią walkę o awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, mierząc się na wyjeździe z Newcastle United. Mecz zakończył się remisem 1:1, co sprawia, że tym większe będą emocje podczas rewanżu na Camp Nou.
Dzień po spotkaniu sieć obiegła historia jednego z fanów "Dumy Katalonii", który choć był obecny na St James Park, nie mógł obejrzeć meczu swojej drużyny. Pomylił się bowiem o ponad 550 km i zamiast na stadion Newcastle United trafił na położony na południu Wielkiej Brytanii bliźniaczo nazwany obiekt wspomnianego już klubu Exeter City FC.
Fatalny błąd kibica FC Barcelona. Trafił na niewłaściwy stadion
Całą historię opisała w środę w komunikacie w mediach społecznościowych ekipa występująca na trzecim poziomie rozgrywkowym w Anglii.
- To była opowieść o dwóch miastach i dwóch zupełnie różnych boiskach piłkarskich dla kibica Barcelony, który wczoraj wieczorem przybył na niewłaściwy stadion St James Park. Hiszpański fan, który odbył podróż z Londynu do Devon, pojawił się wczoraj wieczorem przy bramkach trybuny Adama Stansfielda w Exeter City, spodziewając się, że jego drużyna zmierzy się z Newcastle United. Dopiero gdy pokazał bilet obsłudze, zdał sobie sprawę ze swojego błędu. Ale udało mu się obejrzeć mecz. Pracownicy Exeter City załatwili mu bilet na mecz z Lincoln, rozgrywany w blasku świateł prawdziwego St James Park - czytamy w oświadczeniu Exeter City FC.
Jak dodaje odpowiedzialny za obsługę kibiców pracownik klubu Adam Spencer, wspomniany kibic nie mówił najlepiej po angielsku i prawdopodobnie po prostu wpisał w nawigację nazwę "St James Park", a następnie nie myśląc zbyt wiele, po prostu podążał za wyznaczoną trasą. - Był strasznie załamany i trochę zawstydzony. Więc załatwiliśmy mu bilet - stwierdził.












