Koszmar Lewandowskiego. Wrócili do fatalnych scen. Tego nie zapomni nigdy
Na rozpoczynającym się w czwartek mundialu zobaczymy wiele piłkarskich gwiazd i wciąż aktywnych legend. W tym gronie są m.in. Leo Messi, Cristiano Ronaldo, ale również Guillermo Ochoa. Bramkarz reprezentacji Meksyku na mistrzostwa świata leci po raz szósty w karierze. Okazuje się, że jedno z jego najlepszych wspomnień z tych turniejów związane jest z Robertem Lewandowskim.

W życiu ponoć pewne są tylko śmierć i podatki, ale kibice piłkarscy do tego "zestawu" mogliby dołączyć stwierdzenie, że pewny jest również występ Guillermo Ochoi na mistrzostwach świata. Reprezentant Meksyku to prawdziwy weteran mundiali. Swoją przygodę z tym turniejem zaczął w 2006 roku, ale zarówno na mistrzostwach rozgrywanych w Niemczech, jak i w 2010 roku w Republice Południowej Afryki nie zagrał ani minuty. Dopiero cztery lata później wskoczył do wyjściowej jedenastki.
I od turnieju w Brazylii nie opuścił choćby 60 sekund w meczu mundialowym. Być może zmieni się to podczas najbliższego turnieju, ale Ochoa jedzie na swoje szóste mistrzostwa świata i na pewno ostatnie. Z tej okazji meksykański bramkarz został zapytany o ten turniej w rozmowie z portalem Mediotiempo.com. Golkiper przyznał, że mundial w Brazylii był ważnym momentem w jego karierze.
Wspomniał o trudnym momencie Lewandowskiego. Szczere wyznanie legendy
"Brazylia zawsze będzie punktem zwrotnym w mojej karierze na arenie międzynarodowej i podczas mistrzostw świata. Graliśmy na wypełnionym po brzegi stadionie, otoczeni brazylijskimi kibicami w ich własnym kraju, i było to doświadczenie, które odcisnęło piętno na mojej karierze" - wspomina doświadczony golkiper mecz z Canarinhos, w którym zanotował fenomenalny występ wspominany przez lata. Okazuje się, że we wspomnieniach Ochoi jest również... Robert Lewandowski.
Polska z Meksykiem zmierzyła się na mistrzostwach świata w Katarze. Mecz zakończył się wynikiem 0:0, spotkanie nie było porywające, ale kapitan biało-czerwonej kadry miał świetną okazję na zdobycie bramki. Jednak to właśnie Ochoa obronił rzut karny Lewandowskiego. Meksykanin przyznał, że to sytuacja, której nigdy nie zapomni.
"Kolejnym z najpiękniejszych wspomnień, jakie zachowam w pamięci, jest to z Kataru. Dla bramkarza obronienie rzutu karnego to niemal jak strzelenie gola dla napastnika. Tego dnia stadion był praktycznie wypełniony Meksykanami, kibiców z Polski było bardzo niewielu i naprawdę czuło się, jakbyśmy grali u siebie. Po tej obronie mogłem cieszyć się tym, co działo się na trybunach. Słyszeć, jak krzyczą i skandują moje imię, było czymś, czego nie doświadczyłem podczas innych meczów. To była wyjątkowa chwila i wspomnienie, które zachowam na zawsze" - przyznał Ochoa.
















