"Kosmiczny" Lewandowski, ale jest też "czerwone światło". Co zrobi Barca?
Na kilka miesięcy przed wygaśnięciem kontraktu Roberta Lewandowskiego z FC Barceloną wciąż nie jest znana przyszłość polskiego napastnika. Mistrzowie Hiszpanii stoją przed niełatwą decyzją, bo analizując poszczególne statystyki w grze Polaka, możemy mówić jednocześnie i o "kosmicznych" liczbach, i o czerwonych wykresach.

Rozważania o przedłużeniu kontraktu Roberta Lewandowskiego z Barceloną nie mogą skupiać się tylko na analizie liczb dostarczanych przez Polaka, bo kontekstów jest znacznie więcej. Dziś kapitan naszej kadry jest jednym z najlepiej zarabiających piłkarzy w swojej drużynie, mimo iż z racji wieku można spodziewać się, że jego rola z biegiem czasu będzie nieco mniejsza. Lewandowski musiałby zatem zaakceptować obniżkę zarobków, być może znaczną. Poza tym w przyszłym roku Polak skończy 38 lat, a styl gry preferowany przez Hansiego Flicka w dużej mierze bazuje na intensywności, która zaczyna się już od napastników.
Jednocześnie nie ma co kryć, że liczby w dzisiejszej piłce nożnej są jedną ze składowych przy podejmowaniu decyzji przez kluby. Co wynika z liczb Lewandowskiego?
Niesamowita skuteczność Roberta Lewandowskiego
O obecnym sezonie Roberta Lewandowskiego w La Lidze można powiedzieć jedno - jest niesamowity pod kątem skuteczności. Wyłączając rzuty karne, które zawsze zakrzywiają rzeczywistość, Polak strzelił siedem goli przy wskaźniku xG* wynoszącym zaledwie 4,41. Wprawdzie nie bazujemy na wielkiej próbce, bo sezon dopiero się rozkręca, a Lewandowski kilka meczów opuścił, więc odstępstwo od normy jest "wkalkulowane", natomiast bez względu na to, są to dane nieprawdopodobne i oznaczają, że Lewandowski strzelił o dwa-trzy gole więcej, niż powinien z okazji, które mu stworzono. W praktyce: potrafi wyczarować gola z sytuacji kompletnie nieoczywistej. Dla porównania Kylian Mbappe, aktualny lider strzelców, na swoje 10 goli z akcji (nie wliczamy rzutów karnych), potrzebował xG wynoszącego 8,54. To także doskonały wynik, jednak statystycznie to Lewandowski częściej zamienia trudne sytuacje na bramki.
Co ciekawe, pod tym względem jest to najlepszy sezon Roberta Lewandowskiego na hiszpańskich boiskach (aczkolwiek trzeba brać poprawkę na znacznie niższą próbkę niż w przypadku pełnych sezonów). Przed rokiem napastnik Barcelony wpisał się na listę strzelców 24 razy (bez karnych) przy xG wynoszącym… dokładnie 24,0 - zatem zdobył dokładnie tyle goli, ile powinien. Pod tym względem Lewandowski poprawia się z roku na rok, bowiem w pierwszym sezonie miał o blisko dwa zdobyte gole mniej, niż wymagała tego jakość sytuacji, do których dochodził.
*xG, czyli gole oczekiwane - wskaźnik pokazujący jakość stworzonej sytuacji. Im wyższy, tym prawdopodobieństwo zdobycia gola większe.
Co u Lewandowskiego jest gorsze?
Gdyby współczesna piłka nożna wymagała od napastnika jedynie wykańczania akcji, Robert Lewandowski wciąż byłby jednym z najlepszych na świecie. Mało kto gwarantuje taką jakość w sytuacji, gdy pojawia się okazja na zdobycie bramki. Natomiast upływ lat u Roberta Lewandowskiego - ale pewnie i fizyczne wymagania Hansiego Flicka - objawiają się w innych liczbach.
W aplikacjach, w których można śledzić szczegółowe dane obserwujemy, jak z roku na rok poszczególne dane zaczynają zmieniać kolory z zielonego na żółty i z żółtego na czerwony. O ile w przypadku xG wskaźnik jest przesunięty niemal do maksimum (czyli światowa czołówka), o te dotyczące innych aspektów niż zdobywanie goli są coraz gorsze.
Jeśli weźmiemy pod uwagę pierwszy sezon Lewandowskiego w Hiszpanii (2022/23), zobaczymy piłkarza niemal kompletnego. Oprócz goli: siedem asyst, dokładność podań 78,1%, dokładność w długich piłkach 63,2%, stworzone szanse 36 (niemal jedna na mecz), skuteczność dryblingów 53,6%. Do tego znacząca praca w obronie - 47,2% wygranych pojedynków (aż 53,1% przy grze głową), 21 piłek odebranych rywalom w jego strefie obronnej. W kolejnym sezonie dane te uległy pogorszeniu, by przed rokiem kilka z nich wskoczyło znów na wyższy poziom. W oczy rzuciła się niezwykła poprawa w skuteczności dryblingu - 60,6%.
W obecnych rozgrywkach wygląda to już dużo gorzej. Lewandowski jeszcze nie zaliczył żadnej asysty, dokładność podań spadła do 74% (przy długich piłkach - 33,3%). Stworzone szanse - zaledwie trzy. Udane dryblingi to zaledwie 37,5% wszystkich prób, Polak zaliczył w tym sezonie także 11 strat. Coraz rzadziej wygrywa pojedynki (36,7%, w powietrzu 45,5%), odzyskał siedem piłek, tylko trzy razy zdobył piłkę w strefie obronnej przeciwnika. Wszystkie te wskaźniki świecą się u naszego piłkarza na pomarańczowo lub czerwono, podczas gdy u jego rywala do miejsca w składzie, Ferrana Torresa, znacznie częściej na zielono.
Tutaj znajdujemy odpowiedź, dlaczego coraz częściej Hansi Flick decyduje się na skorzystanie z Hiszpana, mimo iż sama skuteczność Lewandowskiego jest wręcz kosmiczna. U Ferrana - jeśli chodzi o efekty intensywności działań w defensywie (klucz u Niemca) mamy 21 odzyskanych piłek, osiem w strefie obronnej przeciwnika. W polu karnym przeciwnika Ferran również nie potrzebuje mnóstwa sytuacji, by strzelić gola, choć oczywiście jego skuteczność nie stoi na tak wyśrubowanym poziomie, jak u Polaka. Hiszpan zdobył siedem bramek przy xG wynoszącym 6,13 (zatem realnie ma o jednego gola więcej, niż powinien strzelić).
Jak to wygląda u rywala do składu?
Nic lepiej od tych danych nie pokazuje, dlaczego Barcelona pomyśli o pozostaniu Roberta Lewandowskiego w klubie prawdopodobnie tylko wtedy, gdy Polak zaakceptuje znaczne zejście z pensji (choć i tego nie można być pewnym, bo póki co na stole nie leży żadna oferta). Dane te pokrywają się też ze zdaniem jednego z hiszpańskich dziennikarzy, z którymi Interia rozmawiała o Lewandowskim kilka tygodni temu.
Adria Corominas ("Sport", Catalunya Ràdio, aktualnie "Diaro Depor") mówił wówczas: - To nie jest niespodzianka, że Lewandowski siedzi na ławce rezerwowych w Barcelonie. Nie chodzi jego grę, bo wciąż jest kluczowy pod kątem strzelania goli, ale styl Flicka wymaga dużej presji, a Lewandowski nie jest już w stanie włożyć tyle wysiłku w defensywę, co Ferran. Jednocześnie zawodnik z tak dużymi umiejętnościami strzeleckimi, jak Lewandowski, jest bardzo przydatny, gdy obrona rywala jest bardziej zmęczona - wtedy nieco łatwiej o wykorzystanie instynktu strzeleckiego. To oczywiste, że dla zawodnika z tak dużym potencjałem jak Lewandowski, siedzenie na ławce rezerwowych w tak ważnym meczu może być trudne, ale myślę też, że on dobrze rozumie swoją rolę w tym młodym zespole.
W przypadku Lewandowskiego trzeba brać poprawkę na wiek, a jeśli porównamy go do piłkarzy z jego rocznika - a nawet z okolic - trudno nam będzie znaleźć kogoś grającego na takim poziomie. Liczby, które w ofensywie notuje Polak są niedostępne dla zdecydowanej większości napastników, co każe wierzyć, że nawet jeśli nie w Barcelonie, to - jeśli tylko będzie miał na to ochotę - może w przyszłym sezonie wciąż grać na najwyższym poziomie.












