Kolejny popis Kane'a w Monachium. Mknie po rekord Lewandowskiego. Wysłał Polakowi sygnał
Bayern Monachium wciąż matematycznie nie zapewnił sobie mistrzostwa Niemiec, ale trudno wyobrazić sobie, aby bawarczycy mieli go nie wygrać. Oprócz tego celem bez wątpienia jest śrubowanie wyniku bramkowego Harry'ego Kane'a, a Anglik znajduje się na kursie po rekord Roberta Lewandowskiego. W meczu 27. kolejki Bundesligi Kane dołożył kolejną cegiełkę.

Bayern Monachium w pierwszym sezonie pod wodzą Vincenta Kompany'ego musiał nauczyć się tego, czego oczekuje belgijski trener. Gdy jednak wszystko "zaskoczyło" ekipa z Monachium stała się prawie niezawodną maszyną. Jej największą gwiazdą bez wątpienia jest Harry Kane.
Anglik w sezonie 2025/2026 prezentuje gwiezdną formę. Na wszystkich frontach wystąpił łącznie w barwach Bayernu w 39 spotkaniach, w których strzelił aż 47 goli i pięciokrotnie asystował swoim kolegom. Bez wątpienia z polskiej perspektywy ważne jest to, co wydarzy się w Bundeslidze.
Kane znów strzela. Lewandowski coraz bliżej
Tutaj przed 27. kolejką ligową Kane miał na swoim koncie 30 goli w 25 występach. Średnia imponująca, ale nieco zbyt niska, aby pobić legendarny rekord Roberta Lewandowskiego, a Anglik nie ukrywa, że jest to jego cel. Kolejny krok w kierunku bariery 41 strzelonych goli Kane miał wykonać w meczu 27. kolejki z Unionem Berlin.
Dla Bayernu miał to być oczywiście "kolejny dzień w biurze". Tak też się stało, choć do 43. minuty łatwo nie było. Wówczas przepięknym trafieniem popisał się Michael Olise. Otwierając wynik meczu Anglik otworzył także obronę Unionu. Już w 49. minucie było bowiem 3:0.
Jednego z goli strzelił właśnie Harry Kane. Anglik znakomicie zachował się w polu karnym, myląc rywala, a piłka po jego kopnięciu wpadła do siatki. Dla napastnika Bayernu był to już 31. ligowy gol w tym sezonie. Do Lewandowskiego pozostało więc 10 trafień, ale presja na Bayernie będzie maleć z kolejki na kolejkę, co może Kane'owi pomóc. Do końca sezonu pozostało siedem ligowych meczów.











