Kluczowy dzień. Wiemy, co z kontraktem Roberta Lewandowskiego
Robert Lewandowski - jeśli na przeszkodzie nie staną prawne detale - jeszcze w poniedziałek podpisze kontrakt z Chicago Fire. W najgorszym razie sprawa może przeciągnąć o jeden dzień - wynika z ustaleń Interii. Na oficjalną prezentację w nowym klubie trzeba będzie jednak poczekać, bo sprawa dopiero po złożeniu podpisu będzie mogła nabrać tempa.

Prawo USA wymaga od zawodników przychodzących grać do MLS posiadania wizy zawodniczej. Jest ona niezbędna nawet do tego, by wziąć udział w prezentacji po transferze. Procedura przyspieszona, którą uruchomi Chicago Fire, trwa do 15 dni roboczych, więc teoretycznie istnieje ryzyko, że sprawa nie zakończy się przed pierwszym meczem MLS rozegranym po przerwie na mundial (16 lipca przeciwko Vancouver Whitecaps). Amerykański klub będzie jednak naciskał, by formalności dopiąć jak najszybciej, natomiast z powodów proceduralnych nie da się dziś wskazać daty, w której Fire zaprezentują kapitana reprezentacji Polski - choć nic nie stoi na przeszkodzie, by transfer po podpisaniu kontraktu został już ogłoszony.
Robert Lewandowski nie wyjechał z USA przekonany
Po odbytej dwa tygodnie temu podróży do USA Lewandowski nie miał stuprocentowego przekonania, że będzie chciał grać dla Fire, aczkolwiek imponowała mu determinacja, ludzie tworzący ten klub i ośrodek treningowy. Polak uważa, że w całej swojej bogatej karierze nie mógł liczyć na takie warunki, jak w wybudowanym za 100 mln dolarów Endeavor Health Performance Center. To jednak nie było kluczowe przy podjęciu decyzji, bo skoro w przeszłości trenował w gorszych i nie miał z tym problemu, istotniejsze były inne kwestie. Albo w tym przypadku bardziej ogół, nie jedna konkretna rzecz. Nawet po zakończeniu ostatniej wizyty w USA, gdzie Lewandowski przedstawił swoje warunki - nie tylko finansowe - mogło imponować, jak Chicago krok po kroku decyduje się je spełniać.
Wcześniej preferowanym kierunkiem była Arabia Saudyjska, jednak ostatecznie nie pojawiła się stamtąd żadna oferta. Patrząc na ostatnie działania tamtejszych klubów, można się zastanawiać, czy okres przepłacania się już nie skończył i czy nie pójdzie to w kierunku racjonalizacji wydatków. Z Europy było kilka zapytań - kluby, które pojawiały się w mediach (Juventus, Milan, Porto, Fenerbahce) faktycznie próbowały się rozeznać, ale nie spotkały się z wielkim zainteresowaniem ze strony Polaka. Nie było natomiast nigdy tematu Como, które również przewijało się w spekulacjach. Liga włoska mogła tu kusić, jednak Lewandowski miałby tam dużo do stracenia - po tym, jak zostawał legendą Bayernu oraz był jednym z głównych autorów przywracania blasku Barcelonie, wejście w Juventus czy Milan, które mają dziś swoje problemy i ich projekty nie są w miejscu, w którym można zakładać bicie się o najwyższe cele, oznaczałoby branie zbyt wielkiej odpowiedzialności w stosunku do aktualnych możliwości klubów.
Ostatecznie Robert Lewandowski stanął trochę przed wyborem - dać już zielone światło klubowi, który robi wszystko, by go przekonać, czy czekać na oferty, które wcale nie muszą się pojawić.
Pozostaje jeszcze kwestia reprezentacji Polski. Z tego, co słyszymy, tu sprawa nie jest jeszcze rozstrzygnięta - Robert Lewandowski wciąż się nad tym zastanawia, aczkolwiek decyzji nie będzie odkładał w nieskończoność. Prawdopodobnie niedługo po prezentacji w Chicago, poinformuje o przyszłości Jana Urbana.











