Reklama

Reklama

Kamil Kosowski dla Interii: Lewandowski nie musi, ale może. Do Chelsea pasowałby jak ulał

- Wyciągnięcie Roberta Lewandowskiego z Bayernu Monachium to operacja droga, skomplikowana i być może w ogóle niewykonalna. Jako kibic chciałbym go jednak zobaczyć w Premier League, bo na wymarzony transfer do Realu Madryt już chyba za późno - mówi Interii były reprezentant Polski Kamil Kosowski.

Dariusz Wołowski, Interia: Jako ekspert ligi angielskiej słucha pan pewnie z przyjemnością pogłosek na temat przyszłości Roberta Lewandowskiego. Do którego klubu z Premier League najbardziej by pasował?

Kamil Kosowski (ekspert piłkarski): - Uważam, że idealnym miejscem dla Roberta byłaby Chelsea. Gdyby klub z Londynu miał takiego napastnika jak Lewandowski, albo Harry Kane, o którego zabiega, jego szanse w finale Ligi Mistrzów 29 maja byłyby zdecydowanie większe. Timo Werner to szybki i naprawdę dobry napastnik. Potrzebuje jednak dwóch, trzech stuprocentowych okazji, żeby zdobyć gola. Lewandowski z połowy sytuacji podbramkowej potrafi wyczarować dwie bramki. To jest ogromna różnica. Kiedy Werner pędzi z piłką na bramkarza, Thomas Tuchel musi się w duchu pomodlić za szczęśliwe rozwiązanie akcji. Mając Roberta niemiecki szkoleniowiec Chelsea byłby mniej zestresowany, nie musiałby zamykać oczu przed strzałem.

Reklama

Ale w finale w Porto 29 maja Robert już nie zagra. Szefowie Bayernu twierdzą, że nie ma szans, by pozwolili Polakowi na transfer po sezonie.

- Wcale się nie dziwię. Bayern to wielki klub i jego ambicją będzie powrót na europejski szczyt, który opuścił w tym sezonie. W przegranym ćwierćfinale Ligi Mistrzów z PSG Lewandowski nie mógł grać i szefowie bawarskiego zespołu widzieli jaka jest różnica. Taka operacja jak wyciągnięcie Roberta z Bayernu byłaby droga, skomplikowana, a wbrew woli prezesów klubu z Monachium niemożliwa. Jako kibica Premier League korci mnie, by zobaczyć Roberta stającego przed nowym, wielkim wyzwaniem.

W Chelsea Polak strzelałby tyle samo co w Bayernie?

- Tego nie wiemy. Premier League jest mocniejsza od Bundesligi. W Niemczech na wielki transfer stać jeden, czy dwa kluby, w Anglii dwadzieścia. Poziom jest zdecydowanie bardziej równy. Zdobywać hat-tricki w lidze angielskiej to ogromny wyczyn, ale Robert to Robert. Myślę, że dałby sobie radę. Chelsea ma niemieckiego trenera i chyba z porozumieniem z nim Polak nie miałby kłopotu. Transfer to jednak zawsze ryzyko. Było wiele przykładów jak znakomici gracze nie czuli się komfortowo w nowym miejscu. Nie wiem co dla Lewandowskiego byłoby lepsze jako piłkarza, wiem, że dla kibiców taki transfer byłby fascynujący.

Sprawę przenosin do Realu Madryt zamykamy bezpowrotnie?

- Oj. Real Madryt to marzenie każdego piłkarza. Roberta także. Wydaje się jednak, że na to już za późno. Poza tym Lewandowski gra podobnie do Karima Benzemy, nie wiem, czy zgodziliby się w ataku Królewskich. Premier League to dla Roberta kierunek bardziej realny. Choć oczywiście nic się nie stanie jeśli Lewandowski zostanie na Alianz Arena, bo on już jest w wielkim klubie. Osiągnął z nim bardzo wiele, może mógłby coś zmienić. Lepszy bywa jednak wrogiem dobrego. Niewykluczone, że pozostanie w Bawarii jest dla Roberta opcją numer 1.

Rozmawiał Dariusz Wołowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje