Historyczny moment dla Polski w sercu Nowego Jorku. I te słowa Lewandowskiego
10 listopada oficjalnie rozpoczęło się zgrupowanie reprezentacji Polski. Tego dnia wszyscy zawodnicy powołani przez Jana Urbana pojawili się w Warszawie. Wszyscy, z wyjątkiem Roberta Lewandowskiego. Kapitan reprezentacji Polski udał się w tym czasie do USA, aby stać się częścią bezprecedensowego wydarzenia - włączył biało-czerwoną iluminację Empire State Building, która stała się symbolem zbliżającego się Narodowego Święta Niepodległości.

10 listopada - ta data z pewnością od dawna gościła w kalendarzach fanów piłki nożnej z kraju nad Wisłą. To bowiem tego dnia "Biało-czerwoni" mieli stawić się w Warszawie, aby rozpocząć listopadowe zgrupowanie reprezentacji.
Z perspektywy trwających kwalifikacji do MŚ, jest to zgrupowanie bardzo ważne. Już 14 listopada podopieczni Jana Urbana zmierzą się bowiem z niekwestionowanymi liderami grupy "G" Holendrami, a raptem 3 dni później czeka ich starcie z Maltańczykami.
Zgodnie z założeniami, w poniedziałek kibice byli świadkiem przyjazdu reprezentantów naszego kraju na miejsce zgrupowania. W stolicy zameldowali się wszyscy gracze powołani przez Jana Urbana, z wyjątkiem... Roberta Lewandowskiego. Nieobecność kapitana reprezentacji natychmiast wzbudziła spore poruszenie. Dzięki jego żonie - Annie Lewandowskiej - mogliśmy się dowiedzieć, że Robert udał się nie do Warszawy, a do... USA. Nieznany był natomiast cel nagłej wizyty za oceanem.
W późniejszym czasie okazało się, że Robert Lewandowski miał wziąć udział w absolutnie bezprecedensowym wydarzeniu. Z okazji zbliżającego się polskiego Narodowego Święta Niepodległości postanowiono przyozdobić słynny Empire State Building w biało-czerwony barwy. Warto wspomnieć, iż było to pierwsze tego typu wydarzenie w historii. To właśnie Robert Lewandowski został wybrany na "mistrza ceremonii", który włączył tę premierową iluminację.
Robert Lewandowski rozświetlił Empire State Building. Ikoniczny budynek w polskich barwach
Przed punktem kulminacyjnym tak ważnego wydarzenia nie mogło zabraknąć przemów, które uświetniły to wiekopomne zdarzenie. Jako pierwszy głos zabrał konsul generalny Rzeczypospolitej Polskiej Mateusz Sakowicz.
"Jestem zaszczycony i mam wielką przyjemność stać tu dziś przed państwem w towarzystwie pana Roberta Lewandowskiego, jego wspaniałej żony Anny oraz wielu przyjaciół. Dziś ośmielę się to powiedzieć - jesteśmy świadkami historii, która dzieje się na naszych oczach. Po raz pierwszy w historii obywatel Polski podświetli za chwilę ikoniczny Empire State Building" - mówił Mateusz Sakowicz.
Chwilę później na mównicy pojawił się również Robert Lewandowski, który nie umiał ukryć swojego wzruszenia.
"Chciałbym powiedzieć, że sprawia mi wielką przyjemność to, że jestem tutaj. Dziś Empire State Building zapłonie na biało-czerwono. Świętujemy Dzień Niepodległości. To światło dla wszystkich Polaków, w Polsce, w Stanach Zjednoczonych i na całym świecie. Jestem dumny, że mogę tu być. Wiem, że to wielkie wyróżnienie dla wszystkich Polaków, że możemy razem świętować naszą niezależność. Dla mnie osobiście jest to wielkie przeżycie, jestem bardzo szczęśliwy, że mogę tu być, że mogę być częścią tego wielkiego wydarzenia. Jestem dumny z tego, że jestem Polakiem i z tego, że mogę reprezentować kraj niezależnie od tego gdzie się znajduję, gdzie gram. Zawsze wiem o tym, że robię to dla ojczyzny" - powiedział Robert Lewandowski.
Następnie kapitan naszej reprezentacji pociągnął specjalnie przygotowaną wajchę, dzięki której jeden z najbardziej ikonicznych budynków Stanów Zjednoczonych zaczął mienić się barwami, które są szczególnie bliskie sercu każdego mieszkańca kraju nad Wisłą.











