Gol Lewandowskiego to nie wszystko. Dogonił Messiego, wielki wyczyn Polaka
Robert Lewandowski, wbrew przewidywaniom hiszpańskiej prasy, grał w sobotnie popołudnie przeciwko Mallorce od pierwszej minuty. Decyzja Hansiego Flicka opłaciła się, ponieważ Polak zanotował trafienie jeszcze przed zejściem obu zespołów do szatni. Tuż po meczu okazało się, że snajper przeszedł do historii piłki nożnej. O wszystkim poinformowali Hiszpanie. Warszawianin oficjalnie dogonił Leo Messiego i znalazł się w zaledwie trzyosobowym gronie.

Pozytywnie zaskoczyli się polscy kibice w dzisiejszej konfrontacji FC Barcelona z Mallorcą. Początkowo do kraju nad Wisłą docierały niepokojące informacje związane z Robertem Lewandowskim. Napastnik miał zasiąść na ławce rezerwowych kosztem Ferrana Torresa. Rzeczywistość okazała się jednak zgoła inna. Hansi Flick zaufał naszemu rodakowi, a ten odpłacił się mu trafieniem. To właśnie Warszawianin wyprowadził "Dumę Katalonii" na prowadzenie w pierwszej połowie. Gospodarze nie oddali go już do ostatniego gwizdka.
Po potyczce nie brakowało pozytywnych opinii dotyczących 37-latka. "Zrobił wszystko, co miał zrobić. Miał tylko jedną klarowną okazję i wykorzystał ją jak wielka "dziewiątka", którą jest, finalizując akcję z zimną krwią. Jego legendarna celność pozwoliła rozładować napięcie w trudnym meczu" - pisało między innymi Mundo Deportivo. "Potrzebował chwili i milimetra kwadratowego, by strzelić gola. Otrzymał piłkę w polu karnym, poczekał, aż obrońca upadnie na murawę i uderzył z łatwością. To jest 'dziewiątka'" - dodawał równie popularny "sport.es".
Robert Lewandowski już zrównał się z Leo Messim. Seria Polaka wciąż może trwać
Ostatnia z wyżej wymienionych redakcji poświęciła dodatkowo snajperowi osobny artykuł. Powód był wyjątkowy. Polak na Camp Nou dokonał dziś wyjątkowego wyczynu. Doświadczony gracz strzelił dziesiątą bramkę w La Lidze 2025/26, dzięki czemu ma już na koncie aż piętnaście sezonów z rzędu z dwucyfrową liczbą trafień w pięciu topowych ligach Europy. Tym osiągnięciem wcześniej mogły pochwalić się zaledwie dwie osoby - Cristiano Ronaldo oraz Leo Messi. O ile Portugalczyk dalej pozostaje liderem z szesnastoma kampaniami, o tyle nasz rodak zrównał się z Argentyńczykiem.
"Naprawdę niezwykły wyczyn. Prawdziwy panteon" - przyznał wprost Tomas Andreu. A najpiękniejszy jest w tym wszystkim fakt, że to wcale nie musi być koniec. Co prawda przyszłość Polaka w FC Barcelona stoi pod znakiem zapytania. Nie oznacza to jednak, iż nie trafi do innej z drużyn występujących w topowej lidze na kontynencie. Niedawno głośno było choćby o zainteresowaniu AC Milan.












