Głośno o Lewandowskim. Szwedzi namawiają kapitana. Tak nazwał Polaka
Robert Lewandowski znalazł się w centrum uwagi szwedzkich mediów przed wtorkowym meczem z reprezentacją Polski, a przynajmniej taki wniosek wysnuć można z poniedziałkowej konferencji prasowej naszych rywali. Nazwisko naszego napastnika padało na niej raz za razem. Pytany był o niego przede wszystkim kapitan Szwedów Victor Lindelof, któremu miejscowi dziennikarze postawili wręcz "Lewego" za wzór, niejako namawiając go do przedłużenia swojej reprezentacyjnej kariery. A 31-latek z esytmą wypowiedział się na temat snajpera FC Barcelona.

Mecz Szwecja - Polska działa na emocje - nie tylko u nas, ale i w kraju gospodarza wtorkowego finału baraży. Efektem ogromnego zainteresowania była sala konferencyjna pękająca w szwach podczas poniedziałkowej konferencji prasowej, w której udział wzięli zarówno selekcjoner naszych rywali Graham Potter, jak i kapitan szwedzkiej kadry Victor Lindelof.

Organizacja - jak przystało na Skandynawię - topowa. Pośpiechu brak, za to dużo spokoju. Spotkanie z mediami rozpoczęło się wprawdzie z drobnym opóźnieniem, ale potem obaj przedstawiciele szwedzkiego obozu długo i cierpliwie - przez niemal godzinę - odpowiadali na pytania dziennikarzy. Każdy, kto tylko chciał je zadać, miał taką okazję.
Graham Potter zabierał głos wyłącznie po angielsku. Rozumiał jednak doskonale szwedzkich dziennikarzy - wszak ma za sobą siedmioletni klubowy staż trenerski w tym kraju. Victor Lindelof natomiast wypowiadał się głównie w rodzimej mowie, a polskie media mogły liczyć na sam koniec na pomoc tłumacza, który nielicznym zainteresowanym przedstawił treść jego wielowątkowego wywodu.
Szwecja - Polska. Kapitan rywali wprost o Lewandowskim. "To fantastyczne"
Choć nie znając języka szwedzkiego nie sposób jakkolwiek wyłapać kontekst wypowiadanych w nich zdań, tak doskonale można było zrozumieć, w czyją stronę spoglądają przede wszystkim nasi rywale. "Lewandowski, Lewandowski, Lewandowski" - słychać było raz za razem podczas pytań kierowanych w stronę Victora Lindelofa. A ten wypowiadał się o naszym kapitanie z wielkim szacunkiem.
To bardzo dobry zawodnik, na którego zawsze trzeba uważać. To fantastyczne, że przez tyle lat utrzymuje taki poziom. Z naszego punktu widzenia najważniejsze jest to, by mieć go pod kontrolą
I dodał: - To bardzo dobry zawodnik, który świetnie porusza się w polu karnym. Gra głową i ciąg na bramkę są u niego na poziomie klasy światowej.
W nawiązaniu do jego ostatnich słów, Victor Lindelof był zagadywany także o to, czy tegoroczny mundial rzeczywiście będzie jego ostatnim w karierze. A rodacy za przykład postawili mu właśnie "Lewego", który w wieku 37-lat wciąż walczy z kadrą o awans na mistrzostwa świata. I 31-letni szwedzki obrońca mógłby więc - przynajmniej w teorii - szykować się za cztery lata na kolejną wielką imprezę w swojej karierze. Sam ostatecznie jeszcze niczego nie wyklucza.
- Nie wiem, zobaczymy, bo zostały cztery lata do następnego mundialu. Najważniejsze dla nas, by skoncentrować się na meczu, który musimy jutro wygrać. A że Lewandowski ma teraz 37 lat? Wszyscy jesteśmy inny, mamy różne organizmy, które w różny sposób reagują na obciążenia i kontuzje - przyznał kapitan reprezentacji Szwecji.
Przed meczem nie mogło zabraknąć również porównania dwóch wielkich napastników - Roberta Lewandowskiego i Viktora Gyokeresa. Sam Victor Lindelof, co ciekawe, nie stawia wyżej swojego kompana z szatni.
- Zobaczymy, kto wypadnie lepiej. Tego nigdy nie wie się przed spotkaniem. Mam nadzieję, że my wygramy - przyznał doświadczony defensor, wierząc w to, że to jego rodak - tak jak i cała szwedzka kadra - będzie we wtorek górą.
Ze Strawberry Arena w Solnie - Tomasz Brożek













