Flick już nie udaje. Lewandowski się nie liczy. Przyszedł czas na pożegnanie
Jak na razie nie widać końca telenoweli związanej z przyszłością Roberta Lewandowskiego w Barcelonie. W środę kataloński zespół pokonał 1:0 Celtę Vigo, jednak polski napastnik nawet nie podniósł się z ławki rezerwowych, mimo że jesienią przeciwko temu rywalowi ustrzelił hat-tricka. Hansi Flick dał sygnał, który może oznaczać pożegnanie.

Robert Lewandowski rozgrywa swój czwarty sezon w Barcelonie. Sezon, w którym najwięcej razy siada na ławce. Nie da się ukryć, że na czysto sportowej płaszczyźnie rola kapitana reprezentacji Polski w klubie zaczyna być coraz bardziej drugoplanowa. Przede wszystkim ze względu na wiek i formę.
37-latkowi zdarza się nie nadążać za akcjami kreowanymi przez kolegów. Zdaniem wielu hiszpańskich ekspertów jego profil nie pasuje do obecnej drużyny, która potrzebuje mobilnej, technicznej "dziewiątki". Irytacja rośnie, dodając do tego do tego olbrzymie zarobki, na jakie Lewandowski może liczyć w ekipie mistrzów Hiszpanii.
Flick bawi się z Lewandowskim. Dni Polaka w Barcelonie policzone. Kuriozalna decyzja
W środę Barcelona w 33. kolejce La Liga zagrała u siebie z Celtą Vigo. Wydawało się, że nawet pomimo słabszego dwumeczu przeciwko Atletico Madryt w Lidze Mistrzów Hansi Flick może pokusić się o wystawienie Polaka w wyjściowej jedenastce. W końcu w rundzie jesiennej strzelił na wyjeździe trzy gole przeciwko temu rywalowi, a w dwóch wcześniejszych sezonach również trafiał do siatki w bojach z Celtą.
Ale nic bardziej mylnego. Na pozycji napastnika od pierwszej minuty wystąpił Ferran Torres. Gdyby tego było mało, Niemiec nie dał szansy na pokazanie się byłej gwieździe Bayernu Monachium w drugiej połowie. Miejsce Hiszpana w 73. minucie zajął Marcus Rashford, choć w wielu wcześniejszych spotkaniach Flick przeprowadzał zmiany 1:1, Ferran za Lewandowskiego lub Lewandowski za Ferrana.
Sama decyzja trenera wiele mówi o obecnej pozycji lidera kadry Jana Urbana w zespole "Blaugrany". Był to szósty mecz w tej kampanii, w którym - ze względu na decyzję szkoleniowca - nie wszedł na murawę. Dodając do tego starcia opuszczone przez kontuzję, robi się ich aż 11.
Ostatni raz w karierze sześć spotkań przesiedzianych na ławce rezerwowych (nie przez uraz) Robert Lewandowski zanotował... jeszcze za czasów gry w rezerwach Legii Warszawa.
W pięciu ostatnich meczach Polak spędził na boisku zaledwie 81 minut na 450 możliwych. W takiej sytuacji, biorąc pod uwagę powyższe wątki, trudno nie odnosić wrażenia, że możemy być świadkami końcówki kariery 37-latka w Barcelonie. Jego kontrakt wygasa 30 czerwca. Wtedy stanie się wolnym zawodnikiem.
I choć Joan Laporta jeszcze przed wyborami prezydenckimi deklarował, że Lewandowskiemu za całokształt należy się przedłużenie umowy, to teraz taki scenariusz wydaje się coraz bardziej odległy. Kataloński klub nie chce mieć w kadrze ekskluzywnego rezerwowego, nawet jeśli byłby on wzorem dla młodzieży. Z kolei do samego piłkarza spływają oferty z USA czy Włoch. I niewykluczone, że niebawem zaakceptuje którąś z nich.
Nasz rodak poniekąd sam może pluć sobie w brodę. Ferran Torres nie trafiał do siatki przez cały luty i marzec, odblokował się dopiero w połowie kwietnia. Gdyby wtedy Lewandowski wykazał się lepszą dyspozycją, jego obecna sytuacja i narracja byłby zupełnie inne.
We wszystkich rozgrywkach tego sezonu najlepszy strzelec w historii reprezentacji Polski rozegrał 40 spotkań. Zdobył w nich 17 bramek. Na pięć kolejek przed końcem La Liga Barcelona jest liderem z dziewięciopunktową przewagą nad drugim Realem Madryt.














