Doszło do konfrontacji z Lewandowskim. Ledwo przyjechał na zgrupowanie kadry
W ostatnich dniach nazwisko Roberta Lewandowskiego przebijało się w mediach nie tylko ze względu na hattrick w meczu z Celtą Vigo, czy wyjazd do USA tuż przed zgrupowaniem reprezentacji Polski, ale również wydaną przez Sebastiana Staszewskiego nieautoryzowaną biografię kapitana reprezentacji Polski. Na konferencji prasowej przed meczem z Holandią, "Lewy" miał okazję odnieść się do tej publikacji i informacji, które się tam znalazły oraz skonfrontować kolejne doniesienia.

Kiedy Sebastian Staszewski w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim na jego kanale YouTube zaczął opowiadać o swojej najnowszej książce "Lewandowski. Prawdziwy", polskie media - zarówno społecznościowe, jak i tradycyjne, zalane zostały artykułami i wpisami o kapitanie reprezentacji Polski.
Nie zabrakło m.in. informacji o tym, że Robert Lewandowski i Kamil Glik nie mają najlepszych relacji i dochodzić między nimi miało do tarć podczas zgrupowań reprezentacji. Dziennikarz zdecydował się również poinformować, że między kapitanem reprezentacji i jego małżonką Anną miało dojść do mocnej wymiany zdań, ze względu na jej hobby, jakim jest baciata i relacje w mediach społecznościowych, jakie pojawiały się przy okazji treningów.
Konferencja prasowa przed meczem z Holandią, w której uczestniczyli Jan Urban i Robert Lewandowski okazała się idealną okazją, aby zapytać napastnika Barcelony nie tylko o jego wyjazd do USA, ale także książkę Staszewskiego. I kapitan reprezentacji Polski nie krył się ze swoim zdaniem na temat publikacji.
Lewandowski odniósł się do informacji z książki Staszewskiego. Kapitan zasypany pytaniami
- Zacząłem ją czytać. Ja szanuję każdy głos w tej książce i pracę, która została wykonana. Z wielką chęcią ją będę chciał przeczytać i zobaczyć, co zostało napisane i może się czegoś dowiedzieć. Bardziej w pozytywach to rozpatruję - rozpoczął.
Kapitan reprezentacji Polski na tym jednak nie skończył, bowiem kolejne pytania na konferencji odnosiły się do kolejnych informacji zawartych w publikacji.
Kapitan reprezentacji Polski miał okazję m.in. odnieść się do słów Jakuba Kamińskiego, który wskazał, że machanie rękami przez "Lewego" niekoniecznie pomaga reprezentacji i być może lepsze były motywujące słowa lub poklepanie po plecach. Lewandowski w odpowiedzi skomplementował kolegę z kadry mówiąc, że sam fakt, że powiedział to pod nazwiskiem, jest już dla niego ogromnym plusem.
- Empatii może czasami mi brakowało, ale serca nigdy. I wydaje mi się, że to jest idealna odpowiedź - skwitował.












