Czekano prawie pół wieku, teraz wystarczy kilka lat? Wieści z Niemiec, alarm dla Lewandowskiego
22 maja 2021 roku Robert Lewandowski napisał kolejny wyjątkowy rozdział w swojej karierze i pobił legendarny rekord Gerda Mullera dotyczący liczby bramek zdobytych w pojedynczym sezonie Bundesligi. Wówczas rekordowy wynik został przełamany po niemal połowie wieku - teraz zaś ta niezwykła bariera może paść po zaledwie kilku latach. Harry Kane idzie jak burza i na razie ma sprzyjające warunki, by "zrzucić z tronu" Polaka.

Robert Lewandowski kończąc powoli swoją przygodę z Bayernem Monachium - a konkretnie w trakcie swej przedostatniej kampanii w barwach "Die Roten" - zdołał osiągnąć wyjątkowy kamień milowy w dziejach Bundesligi.
22 maja 2021 roku zdobył swojego 41. gola w ówcześnie trwającym sezonie niemieckiej ekstraklasy (notabene strzelając go do bramki Augsburga, której bronił wówczas... Rafał Gikiewicz) i tym samym pobił ostatecznie legendarny rekord Gerda Mullera. Nikt w historii, w trakcie pojedynczej edycji walki o mistrzostwo w kraju naszych zachodnich sąsiadów, nie był skuteczniejszy od "Lewego". Jest jednak pewne "ale".
Harry Kane goni rekord Roberta Lewandowskiego. Anglik jest w kapitalnej formie
Rezultat Polaka po raz kolejny jest zagrożony przez Harry'ego Kane'a - i angielski snajper ma tu znowu naprawdę niezłą szansę na to, by na wiosnę cieszyć się z "zrzucenia z tronu" swego poprzednika na pozycji numer dziewięć w Bayernie. Jeśli faktycznie do tego dojdzie, to sytuacja będzie o tyle ciekawa, że wynik Mullera utrzymywał się przez 49 lat, a ten "RL9" przetrwałby... pięć.
Spójrzmy na liczby. Kane trafił na Allianz Arena w rok po odejściu stamtąd Lewandowskiego, czyli w sezonie 2023/2024 - i wówczas w Bundeslidze strzelił 36 goli. W następnej kampanii poszło już nieco gorzej, bo zapisał on przy swym nazwisku "tylko" 26 bramek. Obecnie jednak, po rozegranych zaledwie 21 kolejkach, 32-latek ma na swym koncie... 24 gole, niemal tyle, co po całym poprzednim sezonie.
Jeśli porównamy zaś kampanię 25/26 w wykonaniu Anglika do tej "Lewego" z lat 21/22, to warto nadmienić, że polski napastnik po 21 meczach miał wtedy... 25 trafień. Harry Kane przy tym idzie obecnie równo ze swymi osiągnięciami z "tego lepszego" sezonu w barwach Bayernu (23/24) - wówczas, na identycznym etapie rozgrywek, też był autorem 24 bramek. By lepiej to zobrazować:
- Wynik Lewandowskiego w sezonie 21/22 po 21 kolejkach Bundesligi: 25 goli
- Wynik Kane'a w sezonie 23/24 po 21 kolejkach Bundesligi: 24 gole
- Wynik Kane'a w sezonie 25/26 po 21 kolejkach Bundesligi: 24 gole
Wszystko idzie tu więc "na żyletki". Prawdopodobieństwo, że były gracz Tottenhamu nagle wpadnie w dołek formy jest raczej niewielkie - zwłaszcza, że na ten moment ma on za sobą trzy mecze z rzędu w których pokonywał bramkarzy rywali - i to łącznie aż... czterokrotnie. To raczej wejście w piłkarski piąty bieg.
Jedyne, co jak się zdaje może zatrzymać Kane'a, to ta sama zmora, która pięć lat temu dotknęła Lewandowskiego - kontuzje. "RL9" mógłby wyśrubować swój rekord jeszcze mocniej, ale z powodu urazów opuścił łącznie pięć ligowych spotkań. Harry Kane zaś w kampanii 23/24 stracił koniec sezonu przez problemy zdrowotne (dokładnie przepadły mu dwie potyczki), natomiast obecnie cieszy się doskonałą formą. Ostatni raz musiał leczyć kontuzję w... grudniu 2024 roku, a potem w ogólnym rozrachunku pauzował tylko przez jeden mecz Bayernu i to z powodu żółtych kartek.
13 meczów i wszystko będzie jasne. Przed Kane'em i kolegami z Bayernu poważne wyzwania
"Die Roten" mają do rozegrania jeszcze 13 starć w niemieckiej ekstraklasie - w tym takie hity jak konfrontacje z Borussią Dortmund oraz Bayerem Leverkusen. Swe występy zakończą 16 maja grą z 1. FC Koeln. Czy przez jakiś splot wyjątkowo niekorzystnych dla Kane'a zdarzeń rekord Roberta Lewandowskiego ulegnie ocaleniu, czy może kapitan reprezentacji Anglii zapisze kolejny rozdział w dziejach wybitnych snajperów biegających po bundesligowych boiskach?












