Cudowna opcja dla "Lewego". Scenariusz gotowy. Za 5 dni wszystko będzie jasne
Nie ustaje fala rozgoryczenia wśród fanów Barcelony po domowej porażce z Atletico Madryt (0:2) w pierwszym meczu 1/4 finału Ligi Mistrzów. Kibice katalońskiej ekipy podzielili się na dwa obozy - skrajnych pesymistów i tych, którzy zachowali wiarę w cud. Każda z grup ma trudne do podważenia argumenty. I jak zawsze w momentach trwogi, nie mogło zabraknąć w tej gorącej dyskusji Roberta Lewandowskiego.

To nie prawda, że nic dwa razy się nie zdarza. W tym przypadku koszmar Barcelony może doczekać się realizacji w tym samym schemacie nawet po raz trzeci. W latach 2014 i 2016 "Blaugrana" była wyrzucana z LM przez Atletico właśnie w fazie ćwierćfinałowej. Czy teraz ta historia ponownie się powtórzy?
W środowy wieczór ekipa z Madrytu wygrała na Camp Nou 2:0. W pełni zasłużenie, bez cienia przypadku. Ma znakomitą sytuację przed rewanżem na swoim obiekcie.
Scenariusz na wygraną 3:0 i awans Barcelony jest już gotowy. W roli głównej Robert Lewandowski
Kibice "Dumy Katalonii" są zdruzgotani. Wierzyli, że w tym sezonie wreszcie uda się sięgnąć po laur na scenie międzynarodowej. Tymczasem po porażce z "Los Colchoneros" podzielili się na dwa skrajne obozy i... wzajemnie zarzucają sobie skrajną głupotę.
Z jednej strony katastrofiści, przekonani o nieuchronnej zagładzie, czyli pożegnaniu z Champions League. Naprzeciw nich - niezłomni w wierze, oczekujący na stołecznym Estadio Metropolitano cudu. Każda z grup ma swoje argumenty, z którymi trudno dyskutować.
Dlaczego Barcelona miałaby nie odwrócić losów dwumeczu? Odpowiedź wydaje się prosta: w fazie pucharowej LM piłkarze Atletico jeszcze nigdy nie przegrali rewanżu na swoim terenie, jeśli pierwszy mecz kończyli zwycięstwem. Ten fakt musi budzić respekt, jeśli nie trwogę.
Ostatnia domowa porażka "Atleti" w fazie pucharowej Champions League - biorąc pod uwagę tylko potyczki rewanżowe - miała miejsce w 1997 roku. Lepszy w stolicy Hiszpanii okazał się Ajax Amsterdam, wygrywając po dogrywce 3:2. W ekipie pokonanych po murawie biegał wówczas jeszcze... Diego Simeone, obecny trener zespołu.
Dla żelaznych optymistów te fakty nie mają jednak żadnego znaczenia. Zbudowali swoją optykę i będą się jej kurczowo trzymać aż do rewanżu. Potrzebne jest wyjazdowe zwycięstwo 3:0? To będzie 3:0!
I dodają, że scenariusz takiego rozwoju zdarzeń jest już przecież gotowy i nawet został przećwiczony. Stosunkowo niedawno - dokładnie 17 marca 2024 roku.
Tamtego dnia "Barca" rzeczywiście znakomicie bawiła się na obiekcie Atletico. A w rolę wodzireja z gracją wcielił się Lewandowski. Polak został wybrany piłkarzem meczu. Raz wpisał się na listę strzelców, a przy dwóch pozostałych golach asystował - otwierając drogę do bramki Joao Felixowi i Ferminowi Lopezowi.
Jeśli na podobny pułap skuteczności wzniesie się również w najbliższej konfrontacji, o prolongatę kontraktu może być spokojny.
Rewanżowy mecz Atletico - Barcelona już we wtorek, 14 kwietnia. Początek o 21:00. Relacja live z tego spotkania w sportowym serwisie Interii.













