Reklama

Reklama

Co z jego teściową? Zaskakująca reakcja Lewandowskiego

Prezentacja Roberta Lewandowskiego na Camp Nou była wydarzeniem nie tylko w świecie piłki, ale także, a może przede wszystkim, dla rodziny kapitana reprezentacji Polski. Najbliżsi piłkarza wzięli udział w fecie, nie zabrakło także teściowej Marii Stachurskiej. Robert nie uniknął wypowiedzi na jej temat.

Robert Lewandowski nie krył, że zdanie jego żony Anny i interes córek Klary i Laury również miały olbrzymie znaczenie przy podejmowaniu decyzji o zmianie klubu z Bayernu na Barcelonę.

Reklama

Teściowa Roberta Maria Stachurska wyreżyserowała ambitny film

Anna Lewandowska była obecna na Camp Nou na prezentacji Roberta, podobnie jak jego matka Iwona i teściowa Maria Stachurska. Pani Maria reżyseruje filmy, stworzyła obraz "Położna", dokumentujący bohaterstwo jej cioci Stanisławy Leszczyńskiej.

Stanisława Leszczyńska była położną, więzioną w KL Auschwitz-Birkenau. Słynęła ze swego fachu, ale jeszcze bardziej z bohaterstwa. Doktor Mengele polecił jej zabijać wszystkie noworodki, które nie były Aryjczykami. On znajdowała jednak sposoby na ratowanie dzieci, ryzykując własnym życiem. Co więcej, gdy naturalnie zmarło dziecko Polce, dawała jej do wykarmienia piersią żydowskie noworodki. 

Robert Lewandowski szczerze o stosunkach z teściową

Robert Lewandowski po prezentacji na Camp Nou dostał pytanie o teściową, która była dumna z zięcia i chwaliła go za dobre z nią stosunki. Odpowiedź kapitana reprezentanta Polski wywarła na zebranych spore wrażenie.

- Koniec końców zawsze staram się być przede wszystkim sobą, niezależnie od tego, czy wracam do domu po takiej prezentacji, czy wtedy, gdy jestem na boisku - dodał.

- Każdy z nas popełnia błędy, ja również. Nie jestem idealny, ale koniec końców staram się robić wszystko z czystym sumieniem. Działam tak, by osoby wokół mnie czuły się dobrze. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie jestem osobą, wokół której kręci się cały świat - zapewniał.

- Gram w piłkę nożną, robię to, co kocham. Wielu kibiców tym się interesuje i wspiera mnie. Doceniam to wszystko, ale zdaję sobie sprawę z tego, że jutro też muszę być na treningu, wykonać ciężką robotę, pójść na mecz i dać z siebie wszystko, pokazać to, co mam najlepsze - wyliczał.

Lewandowski: Wyłącznik "on-off" dobrze mi działa

- Dla młodszych piłkarzy jest to ciężkie, ale u mnie wyłącznik "on-off" dobrze funkcjonuje. Zdaję sobie sprawę z tego, że niezależnie od tego, co się wokół ciebie dzieje, musisz się obudzić i koncentrować na najważniejszych rzeczach, czyli treningach, meczach, ale też doceniać to, czerpać radość, z tego, co się dzieje wokół przyjścia do Barcelony i prezentacji w niej. Myślę, że z biegiem dni to się wszystko uspokoi - tłumaczył RL9.

Już w niedzielę Robert zaprezentuje się na Camp Nou w meczu Barcelony z Pumas o Puchar Gampera.

Czytaj też: Gorąco na konferencji Lewandowskiego. Prezydent Laporta miał dość!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL