Chicago zwariowało na punkcie "Lewego". Trener wprost: to mnie uderzyło w Polaku
- Jedną z rzeczy, które uderzyły mnie w przypadku Roberta, był absolutnie najwyższy poziom profesjonalizmu i chęć zwyciężania. To wyróżniało go na tle niektórych innych zawodników, z którymi rozmawiałem. Był skupiony na zespole, na tym, jak może mu pomóc, jak może grać i zdobywać bramki. Zadawał bardzo szczegółowe pytania. Chciał zobaczyć, jak gramy, poznać zawodników oraz dowiedzieć się, czego oczekujemy w ataku i w jaki sposób może otrzymywać podania - mówi Gregg Berhalter, trener Chicago Fire.

Korespondencja z Chicago
Robert Lewandowski nie zdążył jeszcze odbyć pierwszego treningu w barwach Chicago Fire, a w klubie już trudno rozmawiać o czymkolwiek innym. Po ogłoszeniu transferu jednego z najlepszych napastników XXI wieku amerykański klub zorganizował specjalną konferencję prasową z Greggiem Berhalterem. Dosłownie wszystkie pytania dotyczyły Polaka.
Trener Chicago Fire nie próbował ukrywać skali wydarzenia. - Wszyscy są podekscytowani przyjściem Roberta. Drużyna jest podekscytowana. To wielki moment dla klubu - podkreślił Berhalter.
W Chicago rozpoczęło się odliczanie. Lewandowski musi najpierw otrzymać wizę pracowniczą P-1. Dopiero wtedy będzie mógł przylecieć do USA i rozpocząć treningi z zespołem. Klub liczy jednak, że wszystkie formalności uda się zakończyć na tyle szybko, aby Polak zadebiutował już 16 lipca na Soldier Field przeciwko Vancouver Whitecaps.
- Ciężko pracujemy nad uzyskaniem dla niego wizy P-1. Gdy tylko ją otrzyma, będzie mógł przylecieć i zacząć trenować z drużyną. Mamy nadzieję i oczekujemy, że będzie dostępny 16 lipca. Sądzimy, że wtedy będzie mógł zadebiutować - zapowiedział trener Fire.
"Całe miasto powinno przyjść go wspierać"
Transfer Lewandowskiego jest dla Chicago Fire czymś znacznie większym niż zwykłe sportowe wzmocnienie. Klub od lat próbuje odbudować swoją pozycję w mieście i regularnie przyciągać większą publiczność na ogromne Soldier Field. Przyjście polskiego napastnika może całkowicie zmienić skalę zainteresowania zespołem.
Berhalter spodziewa się, że na trybuny ruszy nie tylko liczna chicagowska Polonia. - Kibice chcą światowej klasy zawodników, a my możemy im takich zawodników dostarczyć. Sprowadzamy jednego z najlepszych napastników tego pokolenia, o ile nie najlepszego - powiedział szkoleniowiec. - Oczekujemy wsparcia kibiców. Oczekujemy, że polska społeczność przyjdzie na stadion. To najlepszy polski piłkarz w historii, którego będzie można zobaczyć na żywo. Mamy nadzieję, że przyjdzie społeczność piłkarska i całe miasto, bo to jest aż tak wielkie wydarzenie.
Już sama organizacja osobnej konferencji pokazuje, jak mocno transfer zmienił codzienność klubu. Klub, który interesował garstkę lokalnej społeczności, nagle stał się światowym brandem. Gdy pytamy o możliwość rozmowy jeden na jeden z Berhalterem, otrzymujemy odpowiedź, że na razie nie będzie to możliwe, bo trzeba trochę uspokoić szaleństwo. Po 13 lipca, czyli bliżej prezentacji "Lewego" - wrócimy do tematu.
To, że chicagowska Polonia oszalała można było przewidzieć, ale szaleństwo wykracza poza jej teren. W Chicago jest sporo Meksykanów - zakochanych w piłce znacznie mocniej niż Amerykanie - i wśród nich, obok rzecz jasna mundialu, tematem numer jeden stał się polski napastnik. Od środy w sprzedaży mają pojawić się koszulki z numerem dziewięć - sprawdzimy, jak długo wytrzymają na półkach.
Na razie nie są znane szczegóły powitania Lewandowskiego, bo nie jest znana nawet data. Dlatego w tej kwestii Berhalter wypowiedział się asekuracyjnie. - Chcemy powitać go z otwartymi ramionami. Jesteśmy bardzo podekscytowani. Dla mnie jest to naprawdę wielki moment dla klubu i chcemy przywitać go w odpowiedni sposób - mówił.
Lewandowski wypytywał o wszystko
Berhalter zdradził też kulisy rozmów z kapitanem reprezentacji Polski. Chicago Fire w ostatnich miesiącach kontaktowało się z wieloma światowej klasy zawodnikami, ale to podejście Lewandowskiego miało zrobić na trenerze największe wrażenie. Polak nie ograniczył się do rozmowy o kontrakcie, mieście i warunkach życia. Chciał dokładnie wiedzieć, w jaki sposób gra zespół, jacy piłkarze znajdują się w kadrze oraz jak może otrzymywać podania w polu karnym.
- Jedną z rzeczy, które uderzyły mnie w przypadku Roberta, był absolutnie najwyższy poziom profesjonalizmu i chęć zwyciężania. To wyróżniało go na tle niektórych innych zawodników, z którymi rozmawiałem - opowiadał Berhalter. - Był skupiony na zespole, na tym, jak może mu pomóc, jak może grać i zdobywać bramki. Zadawał bardzo szczegółowe pytania. Chciał zobaczyć, jak gramy, poznać zawodników oraz dowiedzieć się, czego oczekujemy w ataku i w jaki sposób może otrzymywać podania.
Trener podkreślił również, że o podpis Lewandowskiego rywalizowały inne kluby. Chicago przekonało go nie tylko finansami, ale także wizją budowy zespołu, nowoczesną bazą treningową i możliwościami, jakie oferuje Major League Soccer. - Była duża konkurencja z różnych stron świata. Pokazaliśmy mu jednak to, co mamy, oraz możliwości MLS. Kiedy zawodnik widzi stadiony, ośrodki treningowe i organizację ligi, wypada to bardzo korzystnie w porównaniu z innymi rozgrywkami. Robert może być główną postacią klubu, który chce stać się klubem światowej klasy - zaznaczył Berhalter.
Mansueto nie miał chwili wątpliwości
Według szkoleniowca kluczowa dla powodzenia całej operacji była determinacja właściciela Chicago Fire, Joe Mansueto. Berhalter przekonywał, że miliarder od początku bez wahania poparł pomysł sprowadzenia Polaka.
- Wszystko zaczyna się i kończy na Joe Mansueto. Kiedy rozmawiałem z nim o tym potencjalnym ruchu, nie było żadnego zawahania. Mieliśmy stuprocentowe wsparcie i pełną koncentrację na doprowadzeniu transferu do końca - tłumaczył trener. - Kiedy masz właściciela, który chce zbudować światowej klasy klub, wszystko staje się łatwiejsze. Mamy ośrodek treningowy, plany stadionu, a brakującym elementem było pozyskanie zawodnika takiego jak Robert.
Chicago Fire chce więc przedstawić transfer Lewandowskiego jako kolejny etap dużego projektu. Nowa baza, plany budowy stadionu oraz sprowadzenie globalnej gwiazdy mają pokazać, że klub nie zamierza już funkcjonować na marginesie sportowego życia miasta.
Będzie miał tutaj polski dom
Transfer ma również silny lokalny wymiar. Chicago jest jednym z największych skupisk Polonii na świecie, a sam Berhalter ma polskie korzenie ze strony matki.
- Robert zdecydowanie będzie miał tutaj polski dom. To drugie największe skupisko Polaków poza Warszawą - stwierdził trener. Opowiedział też, że rodzina jego matki wyemigrowała z Polski do Stanów Zjednoczonych na początku XX wieku. - Przywiązujemy wagę do polskich korzeni. W każdą Wielkanoc mamy pierogi i kiełbasę. Jesteśmy z tego dumni - dodał.
Na razie Lewandowski nie strzelił dla Chicago ani jednego gola, ale wywołał już coś, czego klubowi brakowało od dawna: ogromne zainteresowanie.
Specjalna konferencja, pytania polskich mediów, rosnące oczekiwania kibiców i zapowiedzi otwarcia Soldier Field dla znacznie większej publiczności pokazują, że w Chicago rozpoczęła się zupełnie nowa era. Teraz klub czeka już tylko na wizę, przylot i pierwszy występ swojej największej gwiazdy.









