Reklama

Reklama

"Chciwa pirania" atakuje! Ciężkie działa w sprawie Lewandowskiego

W walce o transfer Roberta Lewandowskiego do FC Barcelona Pini Zahavi zaczął używać poważnych "dział" przeciwko Bayernowi Monachium. Słodka dyplomacja zeszła już na dalszy plan, a "chciwa pirania" pokazała zęby. Czy mistrzowie Niemiec cofną przed nimi swoje ręce, wypuszczają z nich Polaka? Taki scenariusz zdaje się być bardzo możliwy.

- Nikt nie jest w stanie mnie zdominować. Nie obchodzi mnie kim jesteś. Mogą to zrobić wyłącznie moi synowie, na co jestem w stanie sobie pozwolić z powodu miłości. Jestem prostym facetem. Gdy zostawisz mnie w spokoju, to ja dam spokój tobie. Jeśli jednak mnie prowokujesz, ja sięgnę po odpowiednie środki - powiedział niegdyś śp. Mino Raiola, wybitny agent, który po walce z chorobą opuścił nas kilka tygodni temu. Jego słowa wciąż są jednak żywe, a objawiają się chociażby w postawie Piniego Zahaviego.

Określenie "chciwa pirania", jakim obdarzył izraelskiego agenta były szef Bayernu Uli Hoeness, przylgnęło do niego niczym łatka. Przed menadżerem Roberta Lewandowskiego na oścież otwierają się wszystkie drzwi europejskich salonów futbolu, z wyjątkiem tych w Monachium. Tam do dzisiaj traktowany jest nieufnie, a potęguje to fakt, że dyrektorem sportowym mistrzów Niemiec jest Hasan Salihamidzic, nazywany przez wielu marionetką Hoenessa.

Reklama

Zobacz również: Pilne doniesienia! Bayern odrzucił ofertę Barcelony za Lewandowskiego

Pini Zahavi kontra Bayern Monachium. Trwa walka o Roberta Lewandowskiego

Konflikt na linii Bayern - Zahavi rozgorzał, gdy z klubem żegnał się David Alaba, któremu skończył się kontrakt. W Monachium panowało przekonanie, że Austriak był podżegany do tego ruchu przez swojego agenta - właśnie Zahaviego - a sam zainteresowany postanowił odpowiedzieć na te zarzuty.

-  Zostałem wybrany na kozła ofiarnego, ponieważ David Alaba rok temu sam podjął decyzję o odejściu z klubu. Nie dlatego, że miałem na niego wpływ, ale dlatego, że osoby odpowiedzialne były wobec niego zadufane w negocjacjach - przyznał izraelski agent w głośnym wywiadzie dla "Bilda".

Bayern ma zresztą "talent" do tracenia lub oddawania lekką ręką wybitnych zawodników. Potwierdzają to także przykłady chociażby Thiago, Niklasa Suele, czy także Toniego Kroosa. Teraz na Allianz Arenie dochodzi do powtórki z rozrywki. Mistrzowie Niemiec - jak przyznał Zahavi - stracili już bowiem Roberta Lewandowskiego. Na razie "tylko" w sferze mentalno-emocjonalnej.

Czytaj także: Robert Lewandowski zdobył Złotego Buta! Konkurencja znokautowana

"Dla Roberta Lewandowskiego Bayern Monachium jest już historią"

Robert Lewandowski nawiązał współpracę z Pinim Zahavim w 2018 roku w jednym celu - by ten wywalczył mu transfer... do Realu Madryt. To ostatecznie się nie udało, ale Izraelczyk w końcu ma okazję, by zrobić dla Polaka coś konkretnego i wielkiego - wyrwać go ze szponów Bayernu, pozwalając przenieść się na Camp Nou.

Na razie władze mistrzów Niemiec nieustannie podkreślają, że nie zamierzają sprzedać Polaka, który by odejść, będzie musiał wypełnić swój kontrakt. 

- Dla Roberta sprawa jest klarowna, chce odejść z Bayernu najbliższego lata. Ani jemu, ani mnie nie zależy na pieniądzach. Prawda jest taka, że od miesięcy Robert nie czuje się szanowany przez szefów - odpowiedział na ich postawę Zahavi w ostatnim wywiadzie. - Mam nadzieję, że ludzie we władzach przemyślą swoją decyzję. Jasne, mogą zatrzymać Roberta na kolejny rok - ma kontrakt do 2023 roku, ale nie polecałbym tego. Dla Lewandowskiego Bayern jest historią - dodał.

O ile Izraelczykowi w jego mocnej postawie można wierzyć na słowo, o tyle władzom Bayernu... już niekoniecznie. Musiały one pogodzić się już ze stratą swojej największej gwiazdy, lecz dla dobra wizerunku klubu nie mogę wypuścić go o tak, do Barcelony, która chce ponownie dołączyć do europejskiej czołówki. Można jednak wyobrazić sobie scenariusz, w którym po znalezieniu odpowiedniego następcy dla Polaka przedstawiciele Bayernu zmienią narrację i ogłoszą, że w obawie przed napiętą atmosferą w szatni podczas kolejnej kampanii, postanowili ostatecznie sprzedać Lewandowskiego.

A co, jeśli nasz reprezentant ostatecznie pozostanie w Bayernie Monachium? Na pewno wciąż będzie błyszczał na murawie. Wszak na pewno nie można wątpić w jego profesjonalizm, zwłaszcza, że na horyzoncie widać już początek mundialu w Katarze. Polak może jednak otwarcie wyrażać swoje niezadowolenie w klubowych budynkach, przed czym przestrzegają niemieccy dziennikarze i do czego miało już czasem dochodzić w trakcie dopiero co zakończonego sezonu. Klubowi włodarze Bayernu muszą pamiętać jedno: Dobrze wykorzystane ego w futbolu potrafi pchać do sukcesów. Wielkie ego zwrócone przeciwko tobie, zwiastuje jednak... wielkie problemy.

Sprawdź również: Gwiazdor Realu wprost o transferze "Lewego"! Wymownie zakończył zdanie

Reklama

Reklama

Reklama